Maciej Mielka

Jucifer – L’Autrichienne.

Jucifer to amerykański duet (tak, duet) grający bardzo różną muzykę. Wśród dokonań projektu można znaleźć przebojowego, skocznego rocka, miażdżące wszystko przed sobą doom’owe walce czy nawet grindcore’owe niszczyciele. Stąd też właśnie ciężko zaklasyfikować jednoznacznie nie tylko grupę, ale nawet poszczególne albumy.

Więcej

Meshuggah – Catch 33.

O Meshuggah można by wiele pisać, ale w zasadzie nie trzeba. Jeżeli ktoś interesuje się chociaż trochę ‚cięższą’ muzyką, pewnie ich zna. W skrócie – Meshuggah o szwedzka maszynka do grania bardzo eksperymentalnego, progresywnego metalu. Właściwie wypracowali sobie taki styl, że ciężko się na nich wzorować, nie brzmiąc tak samo.

Więcej

Shining – Grindstone.

Shining wywodzi się z Norwegii. W każdym razie ten, o którym dzisiaj piszę właśnie stamtąd pochodzi. Panowie od początku do swej muzyki podchodzili bardzo luźno i niekonwencjonalnie. No cóż – zaczynali jako zespół (bardzo) free jazzowy. Dalej są bardzo free, z tym że teraz raczej artrockowo. Ale do rzeczy…

Więcej

Antigama – Zeroland.

Antigama to bez wątpienia jeden z lepszych polskich zespołów ever. Tak, tak właśnie uważam, mimo, iż pewnie niewiele komukolwiek tutaj ta nazwa cokolwiek mówi. Otóż jest to warszawski band, eksplorujący poletko grindcore’owe. Powstali gdzieś na początku XXI wieku, o ile się nie mylę, a swój pierwszy LP wydali w 2002. A teraz do rzeczy…

Więcej

Merzbow – Merzbird.

Kto nie zna Merzbow niech żałuje. Albo i nie. Najkrócej mówiąc – granie zdecydowanie NIE na każde ucho. Pan Masami Akita obraca się w kręgach muzyki (ten termin jest używany raczej umownia) noise’owej, a na całą jego dyskografię potrzeba osobnego (i to naprawdę obszernego) artykułu w wkismieciu – dla zainteresowanych.

Więcej

Nyia – Head Held High.

Nyia to dość młoda kapela naszej rodzimej sceny. W jej skład wchodzą członkowie nieistniejącego dziś Kobonga (swoją drogą legendy polskiej sceny hard rockowej) i Neumy. Jednak – w przeciwieństwie do poprzedników – Nyia obraca się w klimatach grindcore’owych, obecnie coraz mniej co prawda, ale to rozważania na inną okazję.

Więcej