Amanda Abramowicz

Justin Timbarlake – Futuresex / Lovesounds.

W obecnej dobie nachalnego i obrzydliwego ‚anal popu’ trudno o album, który byłby jednocześnie mainstream’owy, dobry, taneczny i hipnotyzujący. Jeżeli do tego wszystkiego dodamy fakt, że jego twórcą ma być wokalista, który przez lata swojej muzycznej ‚szczenięcości’, zabawiał w jednym z najbardziej obciachowych zespołów wszech czasów, to mamy swego rodzaju mission impossible.

Więcej

Lisa Germano – In The Maybe World.

Zawsze zastanawiało mnie, co jest powodem tego, że jedna wokalistka ze wspaniałym warsztatem wokalnym i pięknymi kompozycjami jest stawiana na piedestale jako wybitna artystka, a inna musi wciąż chować się w cieniu koleżanek po fachu i pozostawać niedoceniana, mimo swojego równie wielkiego (a może nawet większego?) talentu muzycznego. Tak właśnie jest z Lisą Germano.

Więcej

Lauryn Hill – The Miseducation Of Lauryn Hill.

Zawsze z pewną obawą recenzuję płyty, które przez lata zdążyły wejść już do kanonu muzyki jako legendarne, ponadczasowe, niezwykłe. Ten debiutancki album byłej (niestety) członkini zespołu The Fuuges, zawędrował bowiem na sam szczyt. Drugie miejsce na liście Entertainment Weekly, czołówka Billboardu, miliony sprzedanych egzemplarzy, pięć nagród Grammy. Ciągle zastanawiam się, jak ta drobna Afroamerykanka z […]

Więcej

Gnarls Barkley – The Odd Couple.

Legenda głosi, że pewnego pięknego dnia, parę lat temu, znudzony Cee-Lo złapał za słuchawkę i zadzwonił do starego kolegi Brian’a Burton’a, żeby powiedzieć mu: „Hej Danger, zróbmy jakąś płytę”. Ile w tej legendzie prawdy, wiedzą zapewne tylko obaj panowie, ale faktem jest, że z połączenia sił czarnoskórego rapera i wokalisty z genialnym producentem (m.in. Gorillaz, […]

Więcej