Recenzja: Bartek Borowicz „Borówka Music – 15 lat w trasie koncertowej”

Historia człowieka, który „robi trasy w dziurach”.

Bartek Borowicz ze swoją książką „Borówka Music – 15 lat w trasie koncertowej” (foto: Baroszka, facebook.com/borowkamusic)

Żeby odczuwać radość z wykonywanej pracy, podobno trzeba robić w niej to, co się lubi (a nawet kocha). Wtedy obowiązków nie traktujemy jak „zło konieczne”, ale możliwość robienia czegoś, z czego czerpiemy satysfakcję. Z taką sytuacją niewątpliwie codziennie ma do czynienia Bartek Borowicz – założyciel i właściciel agencji Borówka Music, który od kilkunastu lat promuje polskich i zagranicznych wykonawców muzycznych, organizuje im koncerty, wydaje płyty oraz zapewnia medialne wsparcie. Pomimo tego, że wielokrotnie praca ta przyprawiała go o ból głowy (i nie mam na myśli bólu będącego wynikiem całonocnego melanżu) i sytuacje stresogenne, sam nie zamieniłby jej na żadną inną. I chociaż książka „Borówka Music – 15 lat w trasie koncertowej” promowana jest jako swego rodzaju pamiętnik z polskich i europejskich wojaży, to tak naprawdę mamy do czynienia z dowodem na to, że pasja przeradza się często w zawód i sposób na życie, a czerpanego z niej szczęścia jest tak dużo, że wystarcza na obdarowanie wielu – często nawet obcych – osób.

Bartek Borowicz już na studiach pracował jako dziennikarz – w tych bardziej ogólnych („Gazeta Wyborcza”, „Polityka”), jak i skupiających się wyłącznie na tematyce muzycznej redakcjach („Teraz Rock”, „Gazeta Magnetofonowa”, rozgłośnie radiowe Eska Rock i Radiofonia). Dołożył nawet tak zwane trzy grosze do rozwoju regionalnego pasma TVP. Bez względu na formę mediów (prasa, telewizja, radio) jego uwagę zawsze przyciągała scena, koncerty i to, co działo się na miejscu wydarzenia. Trochę z przypadku (co podkreśla w książce dobitnie) sam zajął się organizacją takich imprez, a jego pierwszym poważnym klientem był Graftmann (s. 17). Początki były trudne i naznaczone błędami, na których Borowicz uczył się i z których wyciągał wnioski na przyszłość. Teraz, po piętnastu latach działalności w branży, pomimo ponad czterech tysięcy „odhaczonych” koncertów na terenie dwudziestu jeden europejskich państw i reprezentowaniu artystów zarówno z kraju, jak i zagranicy, wciąż nie może powiedzieć, że nie ma takich rzeczy, które by go nie zaskoczyły. Bo życie w trasie i organizacja wydarzeń muzycznych niesie ze sobą multum nieprzewidywalnych sytuacji, które później stają się źródłem licznych anegdot. I to one są esencją tej książki.

Borowicz pisze ciekawie (to znaczy jest jedna rzecz, która mi się nie podoba, ale o niej na koniec). Może nie jest to narracja tak wciągająca jak ta pojawiająca się w autobiografii Lemmy’ego Kilmistera („wciągająca” – mam nadzieję, że rozumiecie przenośnię?), ale nie ma w niej przestojów, niepotrzebnych i przydługich dygresji (a jeśli się pojawiają, to w zasadzie dobrze komponują się z przytaczanymi historiami) oraz zbytniego popadania w nadmierny egocentryzm (chociaż, co oczywiste, sam autor jest tutaj głównym bohaterem). Ba, trafia się nawet iście Pilchowa fraza („spektakularne zwycięstwa i godne remisy”, s. 84), ale to, że ją wypatrzyłem, jest chyba dowodem na mój fetysz związany z prozą urodzonego w Wiśle literata.

Zgodnie z hasłem „sex, drugs & rock and roll” kolejne strony wypełnione są wedle wzorca wyznaczonego przez każdy z trzech członów występujących we wspomnianej sentencji (czasami niedosłownie, innym razem już bez niedomówień – sięgnijcie po książkę i przekonajcie się sami, co mam na myśli). Członkowie zespołu Pustki świecą więc gołymi tyłkami na działce należącej do właściciela ostrzeszowskiej Kawiarni Baszta (s. 62), w której w innych okolicznościach spotykają się dobrzy znajomi z Czech i Włoch (s. 56). Rodzinnej miejscowości „Borówka” poświęca zresztą sporo miejsca. W dużej mierze są to akapity pozytywne, ale z niektórych zdań wybrzmiewa też lekki żal do lokalnych władz za brak wsparcia dla jego inicjatyw (s. 65). Ciekawe są również uwagi o budowaniu współpracy pomiędzy ośrodkami kultury finansowanymi z pieniędzy publicznych a prywatnymi lokalami, które często mają w zwyczaju ze sobą rywalizować (s. 61). Są też przygody z zepsutymi samolotami, „pożyczanym” nagłośnieniem, obrazem prezentującym męskie przyrodzenie zawieszonym naprzeciwko sceny w jednym z lokali na Bałkanach, zamawianiu alkoholu na fikcyjnego hotelowego gościa (który, niestety dla niego, okazał się prawdziwy), nieoczywistych i zaskakujących spotkaniach na trasie (często w miejscach, których nikt nie brałby pod uwagę) oraz niezbyt dobrych wspomnieniach z białoruskiego tournée. Ponadto książka „15 lat w trasie koncertowej” uzupełniona została o wybrane felietony napisane przez Borowicza do nieistniejącego już kwartalnika „Gazeta Magnetofonowa” oraz zdjęciami dokumentującymi opisane historie z koncertowego (i nie tylko) życia autora.

Z drugiej strony, odczuwam pewne niespełnienie, kiedy czytam o wyperswadowaniu Świetlickiemu zapalenia papierosa w klubie w trakcie występu (s. 59), ale nie otrzymuję pełnej informacji o tym, jak udało się tego dokonać (rozumiem: tajemnica handlowa). Spory niedosyt – tak już zupełnie na poważnie – mam po lekturze rozdziału, w którym Bartek Borowicz przywołuje mnóstwo anegdot w formie niemalże wyliczenia. Skrótowe ujęcie to duża odmiana w stosunku do reszty książki, gdzie poszczególnym historiom autor poświęcił więcej miejsca. Nagłe przyśpieszenie odbieram jako chęć zmieszczenia jak najwięcej treści pomiędzy okładkami przy wykorzystaniu jak najmniejszej liczby znaków. Być może zabrakło też chęci, pomysłu lub czasu. Sam autor stawia na to ostatnie (s. 8), ale wierzę, że przy odrobinie innym podejściu udałoby się te kilka opowieści zaprezentować bez przekształcenia części lektury w quasi-listę.

„Borówka Music – 15 lat w trasie koncertowej” to książka o pasji, międzyludzkich relacjach, dobru, które wraca, ale też nieprzewidywalności, z jaką spotykamy się codziennie. Historie związane z koncertami i kontaktami z artystami niemal z całego świata są tylko pretekstem do pokazania, że najważniejsza jest radość z życia i robienie tego, co sprawia nam przyjemność. A cała reszta dzieje się już przez przypadek. (MAK)

Specjalnie dla czytelników AxunArts, dzięki uprzejmości samego autora książki, przygotowałem konkurs, w którym wygrać można egzemplarz „15 lat w trasie koncertowej”. O szczegółach przeczytacie tutaj. Na zgłoszenia czekam do 31 grudnia 2020 roku.

Bartek Borowicz „Borówka Music – 15 lat w trasie koncertowej”
(2020, Borówka Music)

*** *** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera. Polub blog na Facebooku oraz obserwuj autora na Instagramie i Twitterze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.