Krótka piłka #484: „Blask”, „1978”, „Naturalny satelita”

Tydzień temu opublikowałem pierwszy odcinek poświęcony krajowemu rapowi, dzisiaj część druga.

Holak „Blask”
(2020; HOLAK)
Holak nie zraża się negatywnymi opiniami ze strony zatwardziałych hip-hopowych głów i robi swoje. I bardzo dobrze. Efekty nie są wciąż idealne, ale pomimo słabszych momentów i jawnej inspiracji ocierającej się momentami o kserowanie (już nawet nie wspominam o nagraniach ze Stanów, ale o rodzimej scenie: porównajcie sobie „W mojej roli” do „Flexyn” Lil MFC-a) dają pozytywny wydźwięk. Na plus przede wszystkim utwory, które zostały wybrane na single: niezwykle wakacyjny „Hollymood”, „Szama na dowóz” i zalatujące klimatem Wysp Brytyjskich „Ustka” i „Najpierw słodkie”. Podobnie jak na wcześniejszych płytach, tak samo „Blask” jest mariażem rapowanych linijek, śpiewanych refrenów (niekiedy nawet całych zwrotek), off-owej i trapowej stylistyki. Wszystko zdecydowanie wyrasta poza główny hip-hopowy nurt, z którym mamy obecnie do czynienia. Brak możliwości zaszufladkowania muzyki (i muzyka) jako najkrótsza droga do otwarcia głów słuchaczy?

Wigor „1978”
(2020; Dope Ride)
Nie wiem ile osób czekało na solówkę Wigora do tego stopnia, że po jej premierze odczuwało radość, ale śmiem twierdzić, że było ich mniej niż słuchaczy, którzy po sprawdzeniu tych nagrań, z ulgą pomyśleli sobie: „Jak to dobrze, że to już koniec”. „1978” to materiał, który przywraca ducha krajowej sceny hip-hopowej pierwszych lat XXI wieku zarówno w kwestii lirycznej (więcej), jak i muzycznej (mniej). Na plus, że robi to Wigor, czyli reprezentant tamtych czasów, człowiek, który w najlepszym okresie swojej producenckiej kariery potrafił zmontować podkład, o jakim marzyli wszyscy raperzy w Polsce. Ta autentyczność jest niewątpliwie słyszalna, a udział w nagraniach osób, których ksywki również nierozerwalnie kojarzą się ze wspomnianymi latami (m.in. Peja, Lukasyno, Ero, Fu), akcentują ją jeszcze bardziej. Szkoda tylko, że – cytując samego gospodarza – raper „napierdala na jedno kopyto”. Tak, moi drodzy, płyta „1978” to tematycznie materiał, jaki mógłby wejść do repertuaru zespołu Mor. W.A. (z pierwszych trzech krążków). O ile jeszcze nastawione na eksperyment z syntetycznymi dźwiękami bity przykuwają momentami uwagę, o tyle nie można powiedzieć tego o tekstach – przewidywalnych i skrojonych na najprostszych patentach (stara szkoła tym razem nie jest uwagą pozytywną). Najgorsze jest to, że Wigor czasami próbuje na siłę udowadniać, że aktualne trendy nie są mu obce i sam potrafi napisać oraz nawinąć tekst z wykorzystaniem np. hasztagu (ten z Michałem Pazdanem jest tak samo suchy, jak większość dowcipów o byłym piłkarzu Legii). I chociaż Wigor zabezpiecza się już na początku, rapując, że to „jego album i jego zasady”, to zapomina, że nie wszyscy na reguły te się zgodzą i ze wspólnej zabawy zwyczajnie zrezygnują.

Skorup x Młody „Naturalny satelita”
(2020; MaxFloRec)
Bardzo, bardzo dawno temu rap wydawał mi się muzyką, w której liczyły się umiejętności. W zasadzie stwierdzenie to tyczy się całej kultury hip-hopowej. Mogłeś być mało znanym gościem, ale wchodziłeś do cyphera i zaczynałeś nawijać. Jeśli robiłeś to dobrze, zyskiwałeś szacunek. Adekwatne sytuacje miały miejsce na ulicy: robiłeś lepsze graffiti lub triki na deskorolce, miałeś poważanie u reszty. Nie potrafię zrozumieć, w którym miejscu popełniliśmy błąd i zaczęliśmy doceniać przeciętniactwo. Jeśli stworzyć listę najbardziej niedocenionych raperów w Polsce, reprezentant Gliwic znalazłby się w tym rankingu na podium. Oczywiście takie kwestie jak flow i charyzma będą mocno dyskusyjne (słychać to też niestety na tegorocznej płycie), ale na pewno Skorupowi nie można odmówić upartości w dążeniu po swoje. Największego problemu, z jakim mamy do czynienia na „Naturalnym satelicie”, upatrywałbym w bitach Młodego. Podkłady, co daje się zauważyć, odpowiadają raperowi, który bez większego problemu kładzie na nich kolejne wersy, ale są jednocześnie zbyt monotonne. Materiał zlewa się przez to w całość, tracąc argument zaskoczenia. Wcześniejsze, nagrane z duetem Jazbrothers płyty mogły pochwalić się w tej kwestii większą różnorodnością. (MAK; zdjęcie w nagłówku: kadr z teledysku Holak „Najpierw słodkie”, foto: Łukasz Dziewic)

*** *** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera. Polub blog na Facebooku oraz obserwuj autora na Instagramie i Twitterze.

View this post on Instagram

Dzisiaj w wybranych stacjonarnych sklepach płytowych w Polsce (ja polecam krakowski @paulsboutiquerecordstore ✌️) w sprzedaży dostępna jest limitowana reedycja płyty "7" nagranej przez @adam.ostr.ostrowski. Pierwotnie album swoją premierę miał w 2006 roku, teraz ukazuje się na wosku w formie czarno-białego splatter disku. Mam dziwne wrażenie, że w bogatej dyskografii Ostrego płyta "7" jest traktowana trochę po macoszemu. Czy to z powodu mało jazzowych podkładów, które tym razem ustąpiły miejsca syntetycznemu brzmieniu? Ja do tego materiału mam jednak duży sentyment. To chyba jedyny krążek rapera z Bałut (oprócz "Jazzu w wolnych chwilach"), do którego systematycznie wracam. Dlatego też kilka lat temu po koncercie poprosiłem Ostrego o złożenie podpisu właśnie na okładce tej płyt. #muzyka #music #rap #hiphop #polskirap #polskihiphop #polishrap #polishhiphop #polskamuzyka #polishmusic #kupujciepolskierapplyty #ostr #cd #cdcollection #cdcollector #instacd #cdcommunity #cdcollectionpost #axunarts

A post shared by Mateusz Kołodziej (@axunarts) on

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.