Krótka piłka #472: „Moment EP”, „MetRyka”, „Black Pumas”

Epka rodem z berlińskich klubów, warszawski osiedlowy rap oraz debiutanci z Teksasu, którzy wskrzeszają soul z lat siedemdziesiątych – to w dużym skrócie tematy przewodnie przywoływane w nowej odsłonie cyklu Krótka piłka.

Peggy Gou „Moment EP”
(2019; Gudu Records)
O koreańskiej didżejce wspominałem całkiem niedawno, co nie znaczy, że limit został wyczerpany. Tegoroczna epka mieszkającej na stałe w Berlinie artystki to tylko dwa utwory: „Starry Night” i „Han Pan”. W obu pobrzmiewa muzyka berlińskich klubów, jednak nic ponad pewien standard, jaki znany jest fanom muzyki techno i house. Nie doświadczymy tutaj żadnych niespodzianek. W „Starry Night” pojawiają się wstawki oparte na dźwiękach fortepianu oraz głos wymawiający pojedyncze słowa, będące raczej hasłami wzywającymi do określonego działania niż frazami mającymi na celu tworzyć spójny całościowo tekst. „Han Pan” również sięga po sprawdzone środki: dynamiczny i zarazem prosty rytm z syntezatorami pogłębiającymi swoją ingerencję w melodię oraz zabiegami akcentującymi linię basu. Do tego wokal (tym razem coś więcej niż wyliczane słowa) w języku koreańskim. Tyle i aż tyle. Czuć wakacyjne vibe, jednak przy dużej liczbie podobnych nagrań muzyczna data ważności epki może szybko dobiec końca.

Małach/Rufuz „MetRyka”
(2019; MR Crew)
W przypadku kolejnej płyty duetu Małach/Rufuz będzie naprawdę krótka piłka. Warszawski projekt to wciąż jedyny uliczny rap z Polski, jakiego jestem w stanie wysłuchać bez chęci skipowania kawałków lub przedwczesnej rezygnacji z wysłuchania całej płyty. Panowie wyrobili sobie styl, ich numery są pełne brzmienia przesyconego chodnikowym brudem i tekstami opartymi na osiedlowych historiach. Wszystko ujęte w metafory lub mówione prosto z mostu – w obu przypadkach jasne i zrozumiałe dla mieszkańców blokowisk bez względy na kod kreskowy i pesel. „MetRyka” denerwuje tylko jednym: śpiewanymi refrenami, ale panowie – co podkreślają zresztą w wersie znajdującym się na tej płycie – ewentualne krzywienie się na ten fakt mają w dalekim poważaniu, więc moja uwaga pewnie niewiele da.

Black Pumas „Black Pumas”
(2019; ATO Records)
Po wciśnięciu klawisza play miałem nieodparte wrażenie, jakbym słuchał hybrydy Bobby’ego Womacka z Cee Lo Greenem (co nie jest oczywiście żadnym argumentem przeciw, ot, takie pierwsze skojarzenie po wysłuchaniu otwierającego płytę utworu zatytułowanego „Black Moon Rising”). Na szczęście Eric Burton nie jest kopią, więc bez obaw. Nie da się ukryć, że siła napędowa tego albumu tkwi w nostalgii. To kierowani nią słuchacze sięgną z ochotą po nagrania Black Pumas, w których słychać echa muzyki soul sprzed kilku dekad. Tylko prawda jest taka, że na przestrzeni ostatnich lat, podobnych chwytów używali między innymi Charles Bradley, Michael Kiwanuka i Alabama Shakes i nikomu to nie przeszkadzało. W przypadku debiutantów z Teksasu również nie widzę (słyszę) problemów. „Black Pumas” to materiał przepełniony dobrymi melodiami opartymi głównie na klimatycznej gitarze („Know You Better”, „Touch The Sky”), gdzie swoje tak zwane pięć minut otrzymują również inne instrumenty, jak perkusja (delikatna, ale wnosząca do „OCT 33” najwięcej), smyki, klawisze (charakterystyczne dla soulu i muzyki gospel organy w „Colors). Materiał, który zyska uwagę u wielu słuchaczy: wspomnianych już nostalgicznych fanów soulu z lat siedemdziesiątych, ale również miłośników amerykańskiego songwritingu, subtelnych brzmień oraz maniaków retro i kultury vintage pod każdą możliwą postacią (o osobach lubiących po prostu dobrą muzykę nawet nie wspominam, bo to przecież oczywiste). (MAK / zdjęcie w nagłówku: Peggy Gou, źródło: foto: facebook.com/peggygoupeggygou)

*** *** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera. Polub blog na Facebooku oraz obserwuj autora na Instagramie i Twitterze.

View this post on Instagram

O Mabel zrobiło się głośno w listopadzie 2015 roku, kiedy do mediów trafił singiel zatytułowany „My Boy My Town”. Piosenka w prostej linii odwoływała się do muzyki r&b z lat dziewięćdziesiątych. Kawałek i wcześniejsze ruchy wokalistki sprawiły, że znalazła się w gronie artystów nominowanych do prestiżowej nagrody Sound of (w tym samym roku do grona artystów z szansami na wyróżnienie radio BBC zaliczyło między innymi Dua Lipę, NAO, Mura Masę i ostatecznego triumfatora Jacka Garratta). W miniony piątek premierę miała jej długo wyczekiwana debiutancka płyta zatytułowana "High Expectations". Czy spore oczekiwania w stosunku do niej zostały spełnione? Na to pytanie odpowiadam w recenzji. Tekst znajdziecie tutaj ➡️ https://wp.me/ph4gw-fvy. @mabel #muzyka #music #pop #mabel #mabelmcvey #highexpectations #recordcollection #recordcolletor #cd #cdcollection #cdcollector #instacd #musiccollection #musiccollector #nowlistening #terazslucham #review #recenzja @polydorrecords #polydorrecords #axunarts #mateuszkolodziej

A post shared by Mateusz Kołodziej (@axunarts) on

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.