Recenzja: Joachim Mencel „Brooklyn Eye”

Naprawdę ostatnia recenzja w 2020 roku.

Od lewej: Scotty Colley, Steve Cardenas, Joachim Mencel i Rudy Royston (foto: materiały prasowe)

Joachim Mencel dorastał w kraju, gdzie końcem lat sześćdziesiątych i na początku kolejnej dekady ludzie nie pławili się w luksusach (chociaż część społeczeństwa pewnie nie narzekała). Ciągła walka o wolność, próba obalenia sterowanej z Moskwy władzy, marzenia o lepszym życiu – najchętniej w Stanach Zjednoczonych, które prezentowane były jako niemalże mityczna kraina, skąd od czasu do czasu polska rodzina otrzymywała paczki. Mencel szukał więc, jak wielu młodych dorastających w tamtym czasie Polaków, odskoczni w kulturze – ale nie tej przesiąkniętej socrealizmem, tylko we wzorcach zachodnich naznaczonych wolnością i różnorodnością. Czymś takim okazał się dla niego jazz, z którym przyszły artysta miał do czynienia dzięki audycji „Ptaszyna” Wróblewskiego puszczającego w radiowej Trójce chociażby kompozycje Milesa Davisa. To pragnienie Ameryki zostało w świadomości muzyka do dzisiaj, a opublikowana w 2020 roku płyta „Brooklyn Eye” okazuje się jego nośnikiem i artykulacją.

O tym wszystkim przeczytać można w odautorskiej notce zawartej wewnątrz fizycznego wydania albumu. A co muzyką?

Nie mogę z czystym sumieniem napisać, że jest ona na wskroś amerykańska. Owszem, usłyszymy tutaj sporo melodii inspirowanych swingiem (już otwierający materiał utwór „I’m Yo Man” daje nam taką możliwość) oraz kompozycji, w których dominującą rolę pełnią fortepian i jego jazzowa harmonia (niezwykle spokojny numer „The Things”), smooth jazzowe i jazz-rockowe partie gitary (Steve Cardenas) oraz improwizacja. Nie brakuje także kawałków, gdzie ciekawymi momentami pochwalić może się sekcja rytmiczna (Scotty Colley – bas, Rudy Royston – perkusja; „Psalm 88”, „Arrowsic”), a także odwołań do literatury anglosaskiej („The Last Of The Mohicans”). Polski muzyk dołożył jednak do tego pewien element, który nadał całemu albumowi nowego charakteru, ukierunkowując materiał na bardziej europejskich. Mam na myśli słowiańską świadomość lidera, która wyrażona została przez użycie liry korbowej. Instrument ten wprowadził poszczególne kompozycje do zupełnie nowego wymiaru. Byłoby zbyt dużym uproszczeniem, gdybym napisał, że zabieg ten odsyła wyłącznie do folkowych korzeni (chociaż na pewno ma to też miejsce). Wykorzystanie instrumentu, który popularny był już wiele wieków temu, okazało się łącznikiem z europejską tradycją osadzoną w kulturze czerpiącej z chrześcijaństwa, judaizmu („Come Holy Spirit”, „Psalm 88”) i wpływów filozofii antycznej, a więc swoistego źródła, czegoś, czego trudno doszukiwać się w historii amerykańskiego narodu bez akceptacji faktu istnienia rdzennych mieszkańców tamtejszych terenów (czego mniej lub bardziej udaną próbą jest wspomniana już przeze mnie powieść „Ostatni Mohikanin”).

Siłą tej płyty jest również zamysł kompozycyjnych wybranych utworów (dodać warto, że w całości autorstwa Mencla) – czasami oparty w głównej mierze na łączeniu brzmienia dwóch instrumentów (naznaczony folkowymi emocjami najkrótszy na płycie utwór „Photosynthesis” okazuje się fascynującym kolażem gitary i liry), a kiedy indziej podporządkowanych fakturze jednego źródła dźwięku (dobrym przykładem jest niewątpliwie numer „Pelican”, w którym dominującą rolę pełni fortepian lidera). Niby żadna nowość, bo w jazzie tego typu rzeczy są niemalże codziennością, jednak przy odpowiednim wykorzystaniu dostępnych środków mogą zostawiać po sobie pozytywne wrażenie. Tak właśnie jest w przypadku tej płyty.

„Brooklyn Eye” to zdecydowanie album wart uwagi: przede wszystkim brzmiący lepiej niż dotychczasowe płyty Joachima Mencla, ponadto dopracowany (jak zwykle), łączący dwa kontynenty, symbolicznie mieszający wpływy nowojorskie z polskim folkiem i będący spełnieniem marzeń samego twórcy. Nie przegapcie. (MAK)

Joachim Mencel „Brooklyn Eye”
(2020, Origin Records)

*** *** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera. Polub blog na Facebooku oraz obserwuj autora na Instagramie i Twitterze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.