Recenzja: Light Star Guiding „Light Star Guiding”

Tytuł przeoczony, ale nadrobiony.

Okładka płyty „Light Star Guiding” (foto: materiały prasowe)

Przyznaję: to płyta, przy której zdezerterowałem. Wysłuchałem jej raz (może dwa?) i muzyka zwyczajnie mnie przerosła. Nie chcę się tłumaczyć, że premiera pierwszego studyjnego materiału zespołu Light Star Guiding zbiegła się z pewnymi zawirowaniami w moim życiu, ale fakt faktem nie miałem wtedy ani czasu, ani chęci do zagłębiania się w tego typu brzmienia. Następnie krążek odłożyłem na bok i nie wracałem do niego, aż do ostatniego weekendu, kiedy dałem mu drugą szansę.

Light Star Guiding to ubiegłoroczni fonograficzni debiutanci, jednak warto zaznaczyć, że pod szyldem tym występują muzycy, którzy na krajowej scenie jazzowej i alternatywnej nie są anonimowi. Lider projektu Mikołaj Poncyljusz to gitarzysta kojarzony głównie z HoTS (trzy płyty, w tym jedna koncertowa). Basista Staszek Czyżewski jest członkiem Domowych Melodii mającym na koncie także współpracę z grupą Tęskno, Misią Furtak i Hanią Rani. Dominik Mokrzewski to perkusista, który dobrze odnajduje się zarówno w dużych składach (Warsaw Improvisers Orchestra), jak i klasycznych zespołach jazzowych (Infant Joy Quintet). Dopełniający formację amerykański saksofonista tenorowy Ray Dickaty to postać, którą od kilku lat można usłyszeć na płytach polskich wykonawców, takich jak chociażby Bartek Tkacz, Trifonidis Free Orchestra czy Wojciech Kwapisiński. Skrzyżowanie tak różnych talentów, osobowości i inspiracji znacząco wpłynęło na brzmienie wspólnego materiału wydanego w 2019 roku.

Album zatytułowany po prostu „Light Star Guiding” to mieszanka muzyki jazzowej, rocka w odmianie psychodelicznej, współczesnej i post, a także transowych brzmień z elementami etno i pomysłami czerpanymi pełnymi garściami od artystów celującymi w minimalizm. Bez względu na to, jaką formę pod względem długości przyjmują kolejne z sześciu prezentowanych kompozycji (od niespełna trzech po trzynaście minut), wspomniane odwołania oraz muzyczne tropy pojawiają się praktycznie zawsze.

Grupa zaczyna od niezwykle uduchowionego, może momentami nawet patetycznego „Guiding”. Utworowi towarzyszy nastrojowa aura. Lekko religijny charakter kompozycji nasuwa skojarzenia z dalekowschodnimi tradycyjnymi obrządkami. Z kolei „And She Said – Goodnight Flower” ma w sobie coś z plemiennej otoczki. Duża w tym zasługa rytmicznej, ale trochę przytłaczającej partia Mokrzewskiego, która w pewnym momencie, zupełnie jakby nigdy nic, zostaje ucięta. Do gry dołącza wówczas Poncyljusz, który gitarowym brzmieniem (bardzo współczesnym i zwiewnym) całkowicie zmienia ogólny charakter melodii, by za moment ponownie wrócić do transowego, ciemnego motywu, któremu lekkiego opętania dodaje jeszcze saksofon. Nie bez znaczenia pozostaje także gra Czyżewskiego – niby w tle, lekko za kolegami, ale jednocześnie znacząca i pulsująca. Wyróżniającym się utworem jest niewątpliwie „The Ancient, The New” z gościnnym udziałem wokalistki Maniuchy Biknot. Biały śpiew wprowadza do niego pierwiastek folku, który doskonale współgra z progresywnymi i psychodelicznymi ciągotami muzyków.

Najbardziej jazzowy kształt przyjmują „After Frank (Wright)” i „Hymnal”. Pierwszy z nich to niespełna trzynastominutowa oniryczna podróż do granic futurystycznego jazzu i eksperymentu połączonego z tradycyjną wizją tego gatunku. Wybór takich, a nie innych form wpływa na wielobarwność kompozycji, której odcienie i kolory zmieniają się kilka razy w zależności od tego, który instrument pełni akurat dominującą rolę. Drugi idzie mniej alternatywną ścieżką. Muzycy stawiają w nim przede wszystkim na harmonijne podążanie za saksofonem, który wierny jest free jazzowym wzorcom.

Pierwsza płyta zespołu Light Star Guiding na pewno nie jest materiałem łatwym, miłym i przyjemnym, który potraktujemy jako tło dla codziennych czynności, takich jak poranna rutyna, przyrządzanie posiłku lub jazda samochodem. Zawarte na niej kompozycje wymagają skupienia i chęci obcowania z brzmieniami, które nie dają się jednoznacznie zaklasyfikować, wymykają się schematom i nie dokonują wolt w momentach, kiedy najmniej się tego spodziewamy. W tym tkwi jednak cała frajda, bowiem poświęcona albumowi energia powraca do nas ze zdwojoną siłą. (MAK; zdjęcie w nagłówku: grupa Light Star Guiding, foto: Piotr Podworski, facebook.com/LSGuiding)

Light Star Guiding „Light Star Guiding”
(2019; wydanie własne)

*** *** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera. Polub blog na Facebooku oraz obserwuj autora na Instagramie i Twitterze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.