„Otoczka i wizerunek są dziś ważniejsze niż muzyka”. Kwadrans z… Kamilem Szalewiczem

Z piętnastoma pytaniami kwestionariusza w ramach cyklu Kwadrans z… zmierzył się tym razem Kamil Szalewicz z PoziomuZero.

Kamil Szalewicz (foto: materiały prasowe)

Kamil Szalewicz – polski raper na co dzień mieszkający w Stanach Zjednoczonych, połowa duetu PoziomZero (współtworzonego z Krystkiem Pro), w ramach którego niezależnie, bez wsparcia wytwórni płytowej wydał cztery albumy. Piąty – zatytułowany „Naturalnie” – ukaże się w tym roku.

*** *** *** *** ***

1. Jestem raperem, ponieważ tuż po przylocie do Stanów szedłem sobie z nowo poznanym kumplem jedną z najbardziej znanych polonijnych ulic. Nie wiem na którym odcinku padł pomysł nagrania płyty, ale to w końcu zrobiliśmy. Później kupiliśmy duo Tascam Track Pack T1 i najtańszy mikrofon marki MXL. Dodaj do tego nawijanie o problemach świata w trzeciej osobie w wieku piętnastu lat, a wyjdzie ci niezła kombinacja. Ponieważ? Ponieważ dręczył nas głód ekspresji i było to całkiem ciekawą formą spędzania czasu, która została niektórym do dziś.

2. W procesie twórczym najbardziej inspiruje mnie wolność i wolna ręka, jaką daje mi moja obecna pozycja. Nic nie zapowiada jakiejkolwiek zmiany, więc powiedziałbym, że właśnie te dwie rzeczy. Nic na siłę.

3. … a najbardziej przeszkadza współpraca z większą liczbą ludzi, gdyż zwykle kojarzy mi się ona ze zszarganymi nerwami. Może również obecne czasy, na które łatwiej byłoby zgonić niż przyznać się do niechęci związanej z promocją materiałów. Blef swego czasu nawijał, że nie wystarczy wejść do studia, a ja posunąłbym się do stwierdzenia, że nie wystarczy nagrać płytę, bo sama otoczka i wizerunek są dziś często o ważniejsze niż muzyka.

4. Płyta, jaka w ostatnim czasie zrobiła na mnie największe wrażenie to „Niemożliwe” Kwiatu Jabłoni. Z czystym sumieniem przyznam, że obecnie słucham głównie audiobooków, więc z pewnością przegapiłem mnóstwo ciekawych projektów. „Trunk Muzik III” Yelawolfa dość często przewijał się podczas moich podróży samochodem. W wypadku tego albumu chylę czoła głównie za warsztat gospodarza, bo nie powiedziałbym, że tekstowo wszystko mi u niego siedzi. Jeśli wracam to głównie do poszczególnych numerów.

5. Książka, jaka w ostatnim czasie zrobiła na mnie największe wrażenie to „Jakbyś kamień jadła” Wojciecha Tochmana – jeżeli miałbym wybrać tę jedną jedyną. Przez oszczędność w słowach czy może przez unikanie tanich chwytów? Pewnie długo mógłbym się nad tym rozwodzić, lecz nie będzie to miało najmniejszego sensu. Cholernie polecam nie tylko zainteresowanym opisywanym w książce konfliktem. Książki anglojęzyczne lekko ostatnio zaniedbałem, ale mogę dorzucić tu jeszcze jedną mocną rodzimą pozycję. Chodzi o „27 śmierci Toby’ego Obeda” Joanny Gierak-Onoszko. Tylko tyle i aż tyle, bo nie sądzę bym mógł powiedzieć coś nowego na jej temat. Polecam.

6. Film, jaki w ostatnim czasie zrobił na mnie największe wrażenie to „Black Mirror: Bandersnatch”. Wybór padł na ten tytuł z uwagi na innowacyjną formułę stwarzającą złudzenie wyboru. Sam patent na wciągnięcie widza poprzez taką formę interakcji uważam za bardzo dobry.

7. Młodzi twórcy i ich wizja sztuki to dla mnie… ciężko powiedzieć, bo jeśli chodzi o szeroko pojętą sztukę, to pewnie prędzej utożsamiłbym się z jej książkowym odłamem. Biorąc pod lupę rapy młodszego pokolenia, mógłbym na ten temat mocno pomarudzić, choć ratuje mnie w tym wszystkim fakt, że nie jestem w tym osamotniony. Trochę podchwytliwe pytanie, bo aż tak nie śledzę innych odłamów szeroko pojętej sztuki. Podobnie mam ze stwierdzeniem, kim są ci „młodzi”, ale to pewnie przez nadchodzącą trzydziestkę, której oddech coraz mocniej czuję na karku.

8. Pierwszą płytą, jaką kupiłem za własne pieniądze, była „Eternia” Eldoki albo pierwszy legal warszawskiej ekipy Fenomen. Nie był to zakup w ciemno, bo wcześniej znałem już zarówno jeden, jak i drugi materiał. Wiem tylko tyle, że mniej więcej w tym okresie zaczęło się moje bardziej świadome słuchanie muzyki idące wraz z fazą na książki. Trochę śmiesznie jak sobie pomyślę, że ci wszyscy goście byli dla mnie wtedy jakimiś półbogami…

9. Artysta, którego podziwiam najbardziej to Jorge Luis Borges, bo porwał mnie jego sposób władania piórem. Co jakiś czas wracam sobie do jego opowiadań i za każdym razem odnajduję w nich coś nowego. W myślach przewinął mi się również David Foster Wallace, którego twórczość poznałem głównie dzięki audiobookom. Trochę ubolewam nad tym, że aż tak dobrze nie znam angielskiego, by rozgryźć jego książki. Cholernie ciekawa postać. Jeżeli miałbym wybrać tylko jedną osobę, to z kilku prostych powodów ograniczyłbym się jednak do postaci Sluga z Atmosphere. Po pierwsze, chodzi o wpływ, jaki wywarła na mnie jego muzyka (emo-rapowe smutasy unite!). Po drugie, jest świetnym przykładem na to, jak można dojrzewać muzycznie, nie idąc na przykre kompromisy. Parę lat temu miałem okazję pogadać z nim przed jednym z chicagowskich koncertów, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że to mega ogarnięty gość. Jednym słowem marka.

10. Utwór muzyczny idealny na początek piątkowego wieczoru to „Equations” Berry’ego Weighta z Astrid Engberg.

11. Utwór muzyczny idealny na początek leniwej niedzieli to „Ease my Mind” Jazz Liberatorz feat. Tre Hardson, Fat Lip and Omni.

12. Najbardziej w zawodzie muzyka irytuje mnie zabieganie o względy osób trzecich, które czasem odbywa się w dość dziwny sposób. Podczas naszych wcześniejszych premier zadbałem o to, żeby przede wszystkim lokalne media dostały krążki. Kompakty wysłałem na główne adresy, dodając do tego krótką notkę objaśniającą „z czym to się je”. Fakt faktem, że osobiście znam sporą część owych ludzi i zwykle wszelakie przypadkowe spotkania po fakcie spotykały się z tekstem „No tak – dotarła do nas płyta, ale było mówić chłopie, że to twoja”. Może jestem staroświecki myśląc, że powinno opierać się to na samym materiale lub nawet na zasadzie „lokalnego patriotyzmu”, a nie na tym, kto kogo zna. Wcześniej pultałem się niemalże wszystkim: od ludzi narzekających, że piątka lub dycha za płytę to coś awykonalnego do liczby wyświetleń, ale na całe szczęście już mi to przeszło!

13. Jeśli mógłbym wybrać epokę do życia, mój wybór padłby na… pewnie dodałbym sobie jakieś dziesięć, może nawet piętnaście oczek. Pewnie wtedy mniej unosiłbym się, widząc, co jest teraz modne. Miałbym wtedy również szerszą perspektywę, a co za tym idzie pewnie większą zaradność życiową. Dzieciństwo przekopałem na piaskownicy, która była dla nas wtedy boiskiem, a internetu nie miałem do momentu wyprowadzki do Stanów, ale opowieści starszych znajomych często są dla mnie o wiele ciekawsze niż moje wspomnienia.

14. „Żadna praca nie hańbi”, ale wolałbym nie pracować jako klozetowy dziad lub osoba witająca i żegnająca klientów w największej sieci amerykańskich marketów. W drugim przypadku oszalałbym pewnie po kilku dniach, a w pierwszej opcji niezbyt widziałoby mi się stanie koło „szwedzkiego stołu”, z którego za napiwek mógłbyś chapsnąć płyn do płukania zębów, papierowy ręcznik, gumę do żucia lub lateks w razie „w”. Ostatni raz widziałem to podczas koncertu Run The Jewels i jakoś zostało mi to w głowie. Szczerze mówiąc nie mam awersji do jakichkolwiek zajęć, więc piję tu bardziej do tego, by w danej roli czuć się ze sobą dobrze, otrzymywać dobre wynagrodzenie i mieć w pracy fajną atmosferę oraz warunki.

15. Gdybym nie był tym, kim jestem, zapewne zostałbym ścisłym łbem, który zdecydowanie mniej przekminiałby niektóre sprawy. Zmniejszenie wczuty byłoby spoko, zwłaszcza jeżeli się wie, ile się na to zmarnowało czasu i nerwów.

Kwadrans z… to cykl krótkich wywiadów w formie kwestionariusza osobowego zawierającego piętnaście pytań. Zapoznanie się z odpowiedziami nie powinno zająć czytelnikowi dłużej niż rzeczony kwadrans. W rolę przepytywanych wcielają się osoby związane mniej lub bardziej bezpośrednio z szeroko pojętą sztuką – muzycy, fotografowie, artyści plastycy, ale też dziennikarze, blogerzy i promotorzy.

*** *** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera. Polub blog na Facebooku oraz obserwuj autora na Instagramie i Twitterze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.