Krótka piłka #467: „You Can’t Steal My Joy”, „Strange Hangout EP”, „I Am Chiminyo EP”

Dwie epki, jeden album studyjny, dwa tytuły z rynku brytyjskiego, jeden autorstwa polskiego muzyka. W sumie – jak zwykle w cyklu Krótka piłka – trzy płyty, których ocenę zamykam w kilku zdaniach.

Ezra Collective „You Can’t Steal My Joy”
(2019; Enter The Jungle)
Kolejny przykład na to, że młoda scena jazzowa w Wielkiej Brytanii jest przejmowana (z dobrym skutkiem) przez artystów, których muzyczne fascynacje nie skupiają się tylko na klasyce gatunku, ale brzmieniach odleglejszych (przynajmniej geograficznie, bo mentalnie bliższym niż może się nam wszystkim wydawać). Ezra Collective stawiają na karaibski vibe połączony z londyńską multikulturowością, filtrując to wszystko przez soulową wrażliwość i jazzowe wariacje na tematy wszelakie. Pomysłem na przełamanie instrumentalnej dominacji są utwory z gościnnym udziałem Loyle’a Carnera w rapowym „What Am I To Do?” oraz Jorji Smith w neo-soulowym „Reason In Disguise”. A jeśli komuś będzie mało, gospodarze na sam koniec proponują efekt współpracy z grupą Kokoroko (o ich epce pisałem całkiem niedawno) w postaci kompozycji „Shakara”, jaką Fela Kuti w oryginale zaprezentował w latach siedemdziesiątych. Zdecydowanie jeden z ciekawszych tegorocznych tytułów – nie tylko na angielskim rynku fonograficznym.

Faiver „Strange Hangout EP”
(2019; wydanie własne)
To tylko trzy nowe utwory Faivera, który tym razem – podobnie jak na debiutanckim krążku z 2015 roku – zaprosił do współpracy muzyków (wibrafonistę Juana Carlosa Bonifaza i odpowiedzialnego za instrumenty perkusyjne Amadeusza Krebsa), ale prezentujące zupełnie inny pomysł na muzykę niż dotychczas. O ile umieszczona pod numerem drugim kompozycja tytułowa nosi znamiona fascynacji złotą erą rapu, tak otwierający epkę kawałek „Moko” i zamykająca wszystko „Kurwa” otwierają niejako nowy rozdział w życiorysie producenta. Uwagę zwraca szczególnie pojawiający się w ostatnim z wymienionych utworów spoken word, którego emocjonalność zupełnie nie współgra z tym, co mogliśmy usłyszeć na wydanej dwa lata wcześniej epce „Eel Electric”. I nie jest to, zaznaczam, żadna uwaga o negatywnym zabarwieniu, a jedynie odnotowanie faktu, że polski producent nie stoi w miejscu i próbuje swoich sił w nowych tematach.

Chiminyo „I Am Chiminyo EP”
(2019; Gearbox Records)
Prawdopodobnie to najlepsza epka łącząca jazz z elektroniką, jaka ukazała się w tym roku i jakiej posłuchacie (bo mam nadzieję, że tak właśnie zrobicie). Londyński perkusista i producent Tim Doyle prezentuje swoją solową muzyczną wizytówkę zawierającą trzy utwory, z których każdy jest odmienny od pozostałych i wyróżnia się na tyle, że ewentualna uwaga o różnorodności materiału nie będzie w żadnym wypadku przesadą. Otwierający wszystko „We’ll Never Know” to porcja ciężkiej perkusji i soczystego basu, które uzupełnione są o ciekawą elektronikę. Perkusja o takim natężeniu powraca co prawda w drugim na trackliście „Kandy Lanx” z tą małą różnicą, że poprzedzona jest wolniejszym wstępem, stopniowanym napięciem i ujęta w ramy bardziej house’owej produkcji. Zaprezentowane na finał „Dharma Bodies” to z kolei kompozycja mocno inspirowana kulturą indyjską i tamtejsza mantrowością. (MAK)

*** *** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera. Polub blog na Facebooku oraz obserwuj autora na Instagramie i Twitterze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.