Krótka piłka #449: „Ellimitati”, „Bastion”, „Live At Jazz Club Hipnoza”

Dzisiaj tylko polskie płyty.

Tede ‎”Ellimitati”
(2018; Wielkie Joł)
Tede odświeżył nagrania z okresu płyty „Elliminati” (2013), czyli w zasadzie ostatniego – nie licząc albumu „#kurt_rolson” – dobrego materiału w swoim dorobku. Problem tylko w tym, że dziesięć utworów, jakie pięć lat temu zostały uznane za tzw. odrzuty, naprawdę nie są najwyższych lotów. Refreny – śpiewane i rapowane – od dłuższego czasu są bolączką warszawiaka, co także tym razem znajduje swoje potwierdzenie na przykład w singlowym „Bo muszę” lub odwołującym się w prostej linii do przeboju muzyki disco polo „Stylwestrze”. Krążek częściowo utrzymany jest w formie mixtape’u, co zresztą ma sens, jeśli weźmiemy pod uwagę, że utwory są odświeżonymi tytułami „z szuflady” (przywołujący na myśl projekt Dabl Blast tytuł „Sandy”, przeróbka „Melo Inferno”). Chyba nie do końca o to chodzi w reedycjach robionych z myślą o odbiorcy.

Oskar Cenkier „Bastion”
(2018; wydanie własne)
Oskar Cenkier, człowiek orkiestra, nagrał nową płytę obsługując na niej wszystkie instrumenty klawiszowe i dzwonki, dopełniając ich brzmienie wszelkiej maści pomysłami wydobytymi z syntezatorów. „Bastion” to dwie kompozycje długie na około dwadzieścia minut każda, na które składają się mniejsze części. Te, niczym puzzle, łączą się w zgrabne kompozycje. Cenkier nie ogranicza się tylko do muzyki neo-klasycznej. Idzie o krok dalej, sięgając po ambient, dodając do tego elementy post-rocka i eksperymentalnej elektroniki. Indywidualna wizja, w której zgrabnie przenika się szacunek dla tradycji, chęć wyrażenia własnego muzycznego ja i ukłon w stronę alternatywnego spojrzenia na brzmienie dawne. Z klasą, smakiem i emocjami wysuwającymi się na pierwszy plan.

Niechęć „Live At Jazz Club Hipnoza”
(2018; More Music Agency)
Niechęć jest świetna sama w sobie, ale w wersji live bije ponoć wielu kolegów z branży na głowę. Nigdy nie było mi dane doświadczyć tego „na własnej skórze”, dlatego tegoroczna płyta – i dla mnie, i dla innych osób, które znalazły się w podobnej sytuacji – jest takim małym substytutem koncertu i namiastką tego, co muzycy grupy robią w trakcie bezpośredniego kontaktu z publiką. Kompozycje zespołu już w wersji studyjnej brzmiały zawsze niczym niemalże wycięte z grania na żywo, dlatego faktyczny zapis gigu z katowickiego klubu sprawia, że wszelkie emocje są jeszcze bardziej spotęgowane. Jest gęsto, jazzowo, ale jednocześnie jak najdalej od jazzu, jak to tylko możliwe anarchistycznie oraz rockowo. Niechęć na pokładzie z gośćmi – obsługującym sampler Mironem Grzegorkiewiczem (przestrzeń, panie, przestrzeń!) i wiolonczelistą Krzysztofem Lenczowskim (słuchasz utworu „Chmury” i czujesz, że pewne rzeczy nie są przypadkowe) – rozdaje karty i zgarnia pełną pulę. (MAK)

*** *** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera.
Polub blog na Facebooku oraz obserwuj autora na Twitterze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.