Gold Song #310: „If U Can’t Dance”

Grupa Spice Girls – dla części czytelników pewnie nic nieznaczący slogan, dla osób w moim wieku część dzieciństwa.

Spice Girls – fotografia z lat 90.

Być może trudno w to uwierzyć, ale tak ważna dla brytyjskiego rynku muzycznego lat 90. grupa, jak Spice Girls, nie zagrała pierwszego poważnego koncertu w kraju, z którego się wywodzi. Dwa dziewicze występy angielski girlsband dał w październiku 1997 roku w Turcji. W lutym następnego roku panie otworzyły kilkumiesięczną trasę Spiceworld Tour, kierując się do państw tzw. Europy Zachodniej (m.in. Niemiec, Włoch i Hiszpanii). Natomiast pierwszy występ zespołu na terenie Wielkiej Brytanii odbył się w Glasgow. Miało to miejsce dokładnie osiemnaście lat temu – 4 kwietnia 1998 roku.

Wspomniana trasa koncertowała promowała drugi studyjny album zespołu zatytułowany „Spiceworld” (1997), jednak występy te rozpoczynało (nie licząc wprowadzającego wideo) wykonanie utworu z debiutanckiego krążka „Spice” (1996). Chodzi konkretnie o piosenkę „If U Can’t Dance” – numer zamykający pierwszą płytę w dorobku Spajsetek. Kawałek ten nie jest zaliczany – ani przez fanów, ani przez wytwórnię płytową, ani chyba przez sam zespół – do największych przebojów grupy. Świadczyć może o tym chociażby fakt, iż nie znalazł się on na jedynej oficjalnej składance typy the best of, jaka ukazała się w 2007 roku nakładem labelu Virgin Records. Uzasadnione jest pytanie „Dlaczego?”, ale patrząc na tracklistę albumu „Spice” nikt z nas nie powinien mieć już żadnych wątpliwości. „Wannabe”, „Mama” czy „Who Do You Think You Are” to utwory, które bez problemu mogą zostać okrzyknięte najlepszymi w dorobku tego brytyjskiego bandu. Ja jednak, przeciwstawiając się nieco trendom, chciałbym w ramach cyklu Gold Song przypomnieć właśnie kompozycję „If U Can’t Dance”. Piosenka po latach (muszę się Wam przyznać, że nie tyle nie słuchałem jej już bardzo dawno, co wręcz zwyczajnie o niej zapomniałem) prezentuje się całkiem znośnie. Muzyczny pokład nawiązujący do rapu, początkowa zwrotka Mel B utrzymana w rymowanej, hip-hopowej konwencji, latynoska wstawka, zwrotka po hiszpańsku, funkowa trąbka i trzeszcząca, analogowa końcówka. Być może zbyt dużo tu powtarzania tytułowej frazy, ale to w końcu tylko muzyka pop – nie wymagajmy więc zbyt wiele.

Pod koniec ubiegłego roku czytałem, że panie rozważały skok na kasę i reaktywację zespołu z okazji okrągłej rocznicy premiery debiutanckiego krążka. Czy faktycznie do tego dojdzie – nie wiem, jednak jako osoba pamiętająca tamte lata i okres świetności dziewcząt, nie jestem do końca przekonany czy miałoby to większy sens. Czy warto niszczyć wizerunek dla kilku zer więcej na koncie? (MAK)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.