Relacja/Wideo: Krzysztof Ścierański New Quartet w Piwnicach TCK (25.09.2015 r., Tarnów)

Krzysztof Ścierański dokonał zmian w zespole i jego nazwie. Nie miało to jednak wpływu na jakość wykonywanej muzyki. Przekonać mogli się o tym tarnowscy fani, którzy byli obecni na piątkowym koncercie.

Krzysztof Ścierański New Quartet w Piwnicach TCK

W miniony piątek, 25 września, w Piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury zainaugurowany został nowy sezon koncertowy. Serię spotkań z jazzem na najwyższym poziomie rozpoczęto od wydarzenia, obok którego nie można było przejść obojętnie. Do Tarnowa z wizytą przyjechał Krzysztof Ścierański z zespołem. Chociaż nie była to dla tarnowian pierwsza okazja, aby posłuchać na żywo legendarnego muzyka, cała pula biletów na koncert została wyprzedana. Sygnał, że miłośnicy jazzu po wakacyjnej przerwie są spragnieni muzycznych emocji, był chyba czytelny.

Ścierański do Tarnowa przyjechał tym razem ze swoim nowym scenicznym projektem o nazwie New Quartet. Zespół stworzony został na bazie wcześniejszej grupy basisty i po małych roszadach w składzie zainicjował nowy etap w długoletniej karierze muzyka. W Piwnicach TCK, oprócz lidera, zameldowali się także: Zbigniew Jakubek (klawisze), Michał Kobojek (saksofon) i Przemek Kuczyński (perkusja). Wszyscy wymienieni – w mniejszym lub większym stopniu – uczestniczyli w nagrywaniu najnowszej, wydanej w roku ubiegłym płyty Krzysztofa Ścierańskiego zatytułowanej „Night Lakes”. Materiał, jak informuje we wkładce sam basista, jest spełnieniem młodzieńczych marzeń o byciu gitarzystą w zespole. Nowy projekt odsłania drugą miłość członka legendarnego Laboratorium – gitarę elektryczną. Nie gitara była jednak instrumentem, jaki zdominował piątkowy koncert. To saksofon i Michał Kobojek zrobili najwięcej szumu, grając zarówno frazy energetyczne, jak i smooth jazzowe. Nic zatem dziwnego, że utwory „Coffee With Salt” i „Placebo”, których kompozytorem jest właśnie łodzianin, były jednymi z mocniejszych fragmentów występu. Ścierański z zespołem sięgnęli również m.in. po utwór dedykowany Cesarii Evorze i kompozycję „W niebiesiech” (pierwotnie, w nieco innej aranżacji, nagraną przez basistę z grupą Trebunie Tutki), która poprzedzona została słownym nakreśleniem historii dziadka gitarzysty, którego postać, jak się okazało, była istotna dla powstania wspomnianego numeru. Te przerywniki i pogadanki stanowiły zresztą dodatkową, okołomuzyczną atrakcję koncertu. Artystów, którzy kilkukrotnie w trakcie wieczornego występu zebrali spore brawa, nie opuszczał dobry humor. Żart gonił żart, a anegdoty („Jesteśmy uchodźcami. Nasza muzyka uchodzi za dobrą”) i cięte riposty („Dzisiaj Melatonina, wcześniej Mocarz”) serwowane były niemal z taką samą intensywnością, co dobrze zagrane frazy. Wszystko to złożyło się na nawiązanie porozumienia pomiędzy artystami a publiką, która chłonęła wszystko niczym gąbka wodę.

Legendy mają to do siebie, że przyciągają. Przykładem tarnowski koncert, gdzie nie tylko wyprzedano wszystkie bilety, ale i po występie nie ostała się żadna sprzedawana płyta. Dodatkowo zaznaczyć trzeba, że Krzysztof Ścierański należy niewątpliwie do tego typu postaci, które nie tylko potrafią utwory muzyczne dobrze zaprezentować, ale i opowiedzenie o nich nie przysparza żadnych kłopotów. Takich niejednowymiarowych artystów, z dużym dystansem i przyjaznym nastawieniem do świata ceni się najbardziej. Nie ma się zatem też czemu dziwić, że grana przez basistę muzyka jest tak pożądana i ceniona. (MAK)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.