Krótka piłka #271: Przypomnij sobie przed Juwenaliami Tarnowskimi 2015

Jutro w tarnowskim teatrze V Juwenaliowym Przedwieczorem Kabaretowym zainaugurowane zostaną tegorocznego Juwenalia Tarnowskie. Zwieńczeniem święta żaków będą koncerty muzyczne. Wybierasz się na nie? Warto zatem przypomnieć sobie kilka płyt.

Juwenalia Tarnowskie 2015 organizowane są po raz piąty przez Państwową Wyższą Szkołę Zawodową w Tarnowie, ale po raz pierwszy we współpracy z Instytutem Badań Społeczno-Ekonomicznych im. E. Kwiatkowskiego. Głównym wydarzeniem imprezy będzie Piknik Studencki, który odbędzie się w sobotę, 30 maja. O godzinie 16. rozpocznie się wówczas muzyczna część Juwenaliów, na której zagrają: lokalne supporty (m.in. Hideaway – laureat 2. Tarnowskiego Przeglądu Muzycznego), KaeN, Bas Tajpan & Bob One oraz główna gwiazda imprezy – Strachy Na Lachy. Poniżej, wzorem lat ubiegłych, prezentuję krótkie recenzje wybranych płyt wykonawców, którzy już niedługo zaprezentują się miejscowym żakom oraz mieszkańcom Tarnowa. Pełny program Juwenaliów Tarnowskich dostępny jest tutaj. AxunArts jest jednym z patronów medialnych imprezy.

* * * * *

KaeN „Piątek 13-go”
(2014; Prosto)
Dwupłytowy album „Piątek 13-go” jest kolejnym powodem do zadania sobie pytania: Co jest w tym raperze takiego, że jego fejm ciągle rośnie? Nie oszukujmy się – polscy emcees kopiują amerykańskie odpowiedniki na potęgę (część z nich nazywa to inspiracją, która koniec końców i tak współgra z dźwiękiem kserokopiarki). Liroy czerpał sporo z Cypress Hill, Tede od zawsze inspirował się Carterem, a Słoń – Necro. Nie ma w tym w zasadzie niczego złego, jeśli robi się to z głową i pomysłem. KaeN sięga po Eminema i to tego Eminema najgorszego z najgorszych, tego, którym jaraliśmy się w gimnazjum, tego, który zmuszał nas do farbowania włosów na blond, noszenia koszulek bez rękawów i zwracani się do każdej dziewczyny per suko. Tylko ja dorosłem, a Marshall również zaczął widzieć coś więcej niż wypięte i gotowe na wszystko kobiety. Jednak nowe pokolenie potrzebowało kolejnego wzorca do naśladowania. Autor „Piątku 13-go” wykorzystał niszę i ją zapełnił. A że lepiej jest sięgnąć po coś bliższego i krajowego niż szukać kolejnego Eminema za oceanem, fenomen KaeNa nad Wisłą wciąż rośnie. To nie jest tak, że ja się jakoś na KaeNa uwziąłem. Dostrzegam plusy – nawet na tym albumie. „Mimo wszystko”, „Kartka z pamiętnika”, „Biały śmieć” czy „Ballada o Dawidzie Starejki” pokazują pozytywną stronę KaeNa-rapera, tę, której chce się słuchać. Waszka G zdjął kominiarę, KaeN swoją maskę wciąż trzyma na twarzy. Trudno powiedzieć, których gadżet jest bardziej beznadziejny, ale wiem jedno – kawałki rapera wydawanego przez Prosto Label, jak i nawijka internetowej gwiazdy sprzed kilku lat, są na podobnym i żenująco niskim poziomie.*

* Tekst ukazał się w Krótkiej piłce #222.

Strachy Na Lachy „Dodekafonia”
(2010; S.P. Records)
Na „Dodekafonię” przyszło nam czekać od wydania w 2008 roku „Zakazanych piosenek”. Muzycznie album bardzo udany, widać było, że z każdym krążkiem grupa coraz bardziej się rozwija, a wiadomo, że nastolatkami to oni już nie są. Jednak zarówno ten album, jak i poprzedni („Autor”) nie zawierał tekstów autorstwa Grabaża. Czyli paradoksalnie tego, za co jest ceniony najbardziej. Sam przyznawał, że w chwili obecnej potrzebuje odpoczynku i natchnienia, że wpadł w coś na kształt kryzysu wieku średniego. Zawieszając swój główny zespół, Pidżamę Porno, naraził się na ogrom krytyki. Próbował dalej robić swoje ze Strachami, ale jego twórczość już zawsze porównywana będzie z Pidżamą. A to nie o to przecież chodzi… Każdy głupi widzi, że Strachy to nie Pidżama, że muzyka tych zespołów różni się i same teksty Grabaża, choć jak zwykle, w jego stylu, po prostu nie odnalazłyby się w twórczości Pidżamy. Wobec tego Grabowski oświadcza, że „Dodekafonia” może być jego ostatnim albumem. (sprawdź całą recenzję autorstwa Agaty Kozłowskiej)

Bob One & Bas Tajpan „Wszystko na sprzedaż EP”
(2012; MaxFloRec)
Bas Tajpan i Bob One to wykonawcy, których ksywki niemal od razu łączą się w świadomości słuchaczy krajowego reggae. Wspływ na ten fakt mają liczne utwory nagrane przez obu panów w formie tak zwanych featów. W 2012 roku artyści zdecydowali się jednak na wydanie wspólnego materiału, gdzie obaj występują w roli gospodarzy. Co więcej, „Wszystko na sprzedaż EP” nagrane zostało jako prezent dla fanów, który ściągnąć można legalnie i za darmo. Całość to siedem utworów, dla których wspólnym mianownikiem jest oczywiście muzyka reggae. W zależności od potrzeby autorzy sięgają w kolejnych utworach po jej odpowiednie odmiany (np. dancehall, reggaeton, wolniejsza i klasyczną rootsową stylistykę) i tematy: rewolucji i buntu („Nadszedł już czas”), niezgody na brak wpływu na życiowe decyzje („Pięści”), złapania drugiego oddechu („Daj sobie”) oraz złych myślach nas otaczających („Demony”). Oczywiście wszystko oparte na typowym reggae’owym schemacie (z Babilonem, wolnością i wiarą na czele), którego przedstawiciele gatunku chyba nigdy nie porzucą. Bob One i Bas Tajpan stanowią jednak dobry duet. Ich nawijka, zbudowana na przeplatających się fragmentach, jednocześnie ciekawie ze sobą kontrastuje (inne barwy głosów, nieco odmienne wejścia na bity) i uzupełnia się, co niewątpliwie jest efektem pracy, ale i wspólnej pasji, jaką dla obu panów jest muzyka. Fan reggae dałby pewnie notę w okolicach pięciu oczek.

Strachy Na Lachy „!TO!”
(2013; S.P. Records)
Zespół Strachy Na Lachy po dość depresyjnej płycie „Dodekafonia” postanowił wrzucić nieco na luz. Efektem materiał nie-Strachowy, który bardziej pasowałby do repertuaru innej formacji dowodzonej przez Grabaża – Pidżamy Porno. Zaskakujący to fakt, tym bardziej, że jakiś czas temu lider obu zespołów twierdził, że woli rozgraniczać stylistykę i klimat grup. Jednak narzekać nie ma na co, gdyż „!TO!” okazuje się płytą zgrabnie uszytą gitarowym brzmieniem odejmującym Strachom dziesięć lat. Zawiało bowiem na nowym materiale świeżością, punkową młodzieńczą nutą i gitarową swadą. Świetnie brzmią nawiązujący do bigbitowych lat „Żeby z tobą być” i imprezowy „Sympatyczny atrament”. Tekstowo bez zaskoczeń – Grabaż śpiewa to, co lubi on i jego fani. Koncerty pewnie kochają takie numery, gdzie lekka melodia niesie łatwe do zapamiętania linijki. W Tarnowie w tej kwestii nie powinno być inaczej. (MAK)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.