Relacja/Wideo: Halla Nordfjörd w TCK (01.02.2015 r., Tarnów)

Islandia pod względem muzyki ma do zaoferowania bardzo wiele. W mroźny lutowy wieczór tarnowianie mieli okazję przekonać się o tym dzięki Halli Nordfjörd.

Sięgam pamięcią wstecz do kwietnia 2013 roku. Do mojego rodzinnego Tarnowa przyjeżdża gwiazda Internetu, CeZik. Chłopak, który nagrał dla żartu kilka piosenek, które niemal z miejsca stały się większymi przebojami niż niejeden utwór na siłę lansowany w ogólnopolskich rozgłośniach radiowych. Przyjemny performance – trochę do pośmiania się, trochę do przemyślenia. Jako support miejscowej publice zaprezentował się wówczas Peter J. Birch – songwriter z Wołowa, prawdopodobnie najczęściej koncertujący muzyk w tym kraju, a prywatnie bardzo sympatyczny człowiek, o czym miałem okazję przekonać się przy okazji wywiadu.

Halla Nordfjörd w Piwnicach TCK

Do prawie identycznej sytuacji doszło w minioną niedzielę, 1 lutego. To samo miejsce (Piwnice Tarnowskiego Centrum Kultury), ta sama gwiazda wieczoru (CeZik i jego solowy projekt Klejnuty) i support, którego wyczekiwałem bardziej niż CeZika. Tym razem przed autorem słynnego „Forfiter Blues” zaprezentowała się islandzka wokalistka Halla Nordfjörd. Filigranowa blondynka z gitarą. Sama, bez wsparcia zespołu, który jak się później okazało byłby zbędny, zagrała tak, jak trzeba: bez chwili zawahania, gładko, przyjemnie dla ucha, a zarazem bardzo oszczędnie. W sumie pięć piosenek (tylko pięć!), czyli nieco ponad połowę tego, co znajdziemy na jej debiutanckim krążku, jaki ukazał się w grudniu ubiegłego roku (recezja; przypominam, że „The Bridge” znalazł się wśród dziesięciu najlepszych płyt 2014 roku). Występ, który nie potrwał nawet trzydziestu minut, należał do tych, które wysłuchać należy w ciszy, a wszystko to z powodu akustycznej formy i klimatu brzmieniowego prezentowanych piosenek. W odbiorze tego typy grania przeszkadza niemal wszystko – ze zbyt głośną migawką aparatu i rozmowami na czele, o czym niestety niektórzy fotoreporterzy i uczestnicy koncertu tego wieczoru zapomnieli (doskonale usłyszycie to na poniższym filmiku, ponieważ z premedytacją nie wyciszyłem tych odgłosów). Supporty rządzą się jednak swoimi prawami, a zgromadzeni w komplecie widzowie nie byli chyba do końca zachwyceni faktem, że muszą jakoś przeżyć te pół godziny. Ile osób miało chęć na bis? Ja, dwie osoby siedzące rząd dalej. Ktoś jeszcze?

I smutne (może w tym kontekście lepiej będzie użyć słowa „śmieszne”) jest tylko to, że taka wokalistka, jak Halla Nordfjörd, nie miałaby pewnie okazji zagrać w Tarnowie, gdyby nie występ CeZika i festiwal kabaretowy PAKA. Mam tylko nadzieję, że Hala, podobnie jak wspomniany wcześniej Peter J. Birch, wróci w przyszłości do małopolskiego miasta z solowym koncertem. Wszak zdolnym artystom trzeba dawać szansę, a dobra muzyka obroni się wówczas sama. (MAK)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.