Krótka piłka #256: Styczniowe premiery, czyli nowości słuchamy już od początku roku

Pierwsza w tym roku odsłona cyklu Krótka piłka, a w niej kilka zdań na temat dwóch styczniowych premier: Zubin Mehta & Wiener Phillharmoniker „Neujahrskonzert / New Year’s Concert 2015” i Mikky Ekko „Time”.

Zubin Mehta & Wiener Phillharmoniker „Neujahrskonzert / New Year’s Concert 2015”
(2015; Sony Classical)
Tak, to bardzo dziwne, że zaczynam kolejny kalendarzowy rok od recenzji (quasi-recenzji) płyty, która zawiera muzykę klasyczną, czyli rzecz, jaka na łamach blogu nie gości wcale. Ale ta płyta, to projekt wyjątkowy: zapis kolejnego już Koncertu Noworocznego, jaki od 1939 roku wykonywany jest w Wiedniu. I chociaż zawsze bliżej było mi do osiedlowej muzyki, jaką niewątpliwie jest rap, i wolnej od wszelkich ograniczeń jazzowej stylistyki fusion, to wiedeńskie koncerty oglądam od kilku lat z wielką i nieukrywaną radością. Przyznam szczerze, że zaraziła mnie tym moja mama, która, podobnie jak ja, nie słucha na co dzień muzyki klasycznej. W Noworocznych Koncertach jest jednak jakaś magnetyczna magia, która przyciąga nawet takie muzyczne zakały jak ja, która wabi brzmieniem największe muzyczne szczury niczym Flecista z Hameln. To piękno samo w sobie. Wykonanie – jeden do jednego, bez żadnych opóźnień, wpadek pojedynczych muzyków, bez nieczysto zagranych dźwięków. Widowisko godne arystokracji, które dzięki transmisji telewizyjnej rokrocznie oglądają miliony ludzi na całym świecie. A teraz każdy może zabrać sobie ten fenomenalny występ do domu i odtwarzać tyle razy ile zechce. Magia trwa i nie odpuści aż do kolejnego roku, kiedy to pierwszego stycznia filharmonicy wiedeńscy pod wodzą kolejnego mistrza batuty zabiorą nas w nową muzyczną podróż do krainy klasyki i piękna.

Mikky Ekko „Time”
(2015; RCA Records)
Urodzony w Luizjanie wokalista i producent został rozpoznawalną postacią na długo przed tym jak ukazał się jego debiutancki krążek zatytułowany „Time”. I nie chodzi nawet o którąś z epek poprzedzających wydany w tym miesiącu album, ani żaden z singli zwiastujących materiał. Wszystko dzięki nagranemu wspólnie z Rihanną utworowi „Stay”. Piosenka znalazła się na siódmej studyjnej płycie Barbadoski i z miejsca stała się wielkim hitem 2012 roku. Popularność numeru otworzyła drzwi do wielkiej kariery Ekko. Niestety, płytą „Time” wokalista ponownie je sobie zatrzaskuje – i to przed samym nosem! „Time” jest zbiorem przeciętnych nagrań utrzymanych w klimacie indie – popu i rocka, a więc stylistyk tak przeoranych przez ostatnie lata, że aż dziw bierze, że ktoś jeszcze decyduje się na nagrywanie płyt z takimi brzmieniami. Jeśli już brać na warsztat muzykę spod znaku indie, trzeba się naprawdę napracować, aby zaskoczyć potencjalnego słuchacza. Ekko nie zaskakuje niczym, no chyba że słabym poziomem. Kolejne piosenki brzmią jak zaśpiewane przez przeciętnego uczestnika telewizyjnego talent show, który dostaje jedno „tak” na zachętę i dla spokoju jurorów, którzy nie chcą mieć na sumieniu ewentualnego samobójcy. Po cichu liczyłem, że „Time” będzie swego rodzaju hitem pierwszych tygodni 2015 roku. Już pierwszy odsłuch sprawił, że zweryfikowałem ten pogląd. (MAK)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.