[Podsumowanie 2014 roku] Najlepsze polskie płyty z poezją (za)śpiewaną

Podsumowanie 2014 roku w pełni. Dzisiaj zapraszam do sprawdzenia pięciu najlepszych płyt, dla których podstawą okazała się poezja.

Ten element wpisał się już na stałe do muzycznego podsumowania roku na blogu AxunArts, ale nowym czytelnikom wyjaśniam, że chociaż na co dzień nie piszę tutaj o poezji śpiewanej, to wpis ten jest ściśle związany z popularyzowaniem mojego projektu zachęcania młodzieży szkolnej (i nauczycieli polonistów także!) do sięgnięcia po poezję poprzez muzykę (klik! klik!). Płyty z poezją śpiewaną nie są może tutaj najlepszym określeniem, zdecydowanie wolę zwroty typu: „płyty, dla których fundamentem była poezja” lub po prostu „poezja zaśpiewana”.

Miniony rok nie celebrował twórczości żadnego poety, stąd też krajowi wykonawcy mniej ochoczo niż w latach ubiegłych sięgali po wiersze. Były jednak wyjątki, dzięki czemu poniższa lista pięciu płyt nie powstała na zasadzie „biorę wszystko, co się ukazało”, ale faktycznie jest wynikiem pewnej selekcji. Podobnie jak dwanaście miesięcy temu, tak i teraz, niemal od początku miałem swojego faworyta, który konkurencję pozostawił daleko w tyle. O kim mowa? Rozwiązanie zagadki poniżej.

5.Różni wykonawcy „Stachura. Fabula Rasa” (Warner Music)
Poezja Edwarda Stachury doczekała się już w przeszłości lepszych interpretacji (chociażby płyty „Sted” sprzed dwóch lat). „Stachura. Fabula Rasa” mistrzostwem w swojej kategorii nie jest, ale jednocześnie nie wstyd jej również posłuchać i polecić znajomym. Brak zainteresowania w 2014 roku tematem poezji ze strony szerszego grona wykonawców sprawił, że sporo płyt nie nadaje się niestety do zaprezentowania w szkole. Ten krążek również należy do tej grupy. Muzycznie nie ma tutaj bowiem niczego, co przyciągnęłoby przeciętnego gimnazjalistę lub licealistę, który w swoim iPhonie ma zestaw rockowych, rapowych, elektronicznych i popowych nowości. Zaaranżowana przez Adama Skrzypka (basistę i kierownika muzycznego teatru Capitol we Wrocławiu) płyta poświęcona Stachurze to produkt dla słuchacza dojrzałego lub lubiącego szeroko pojętą piosenkę literacką.

4. Adam Strug, Stanisław Soyka „Strug. Leśmian. Soyka” (Universal)
Bolesław Leśmian miał w minionym roku branie. Płyta Adama Struga i Stanisława Soyki to jedna z dwóch ważnych pozycji fonograficznych, na jakich znajdziemy interpretacje wierszy urodzonego w Warszawie poety. Zestaw trzynastu piosenek – spokojnych, melancholijnych i momentami mam wrażenie nagrywanych pod jeden temat muzyczny. Płyta, którą polecam bardziej osobom starszym, za nic jednak nie puszczajcie jej młodzieży! Oparcie lekcji języka polskiego na jednym z tych utworów wywołałoby efekt zgoła odmienny do założonego: poezja, zamiast zaciekawić, stałaby się dla uczniów wrogiem numer jeden (na ten moment to niechlubne miano dzierży matematyka i niech tak zostanie).

3. Justyna Bacz „Empatik” (Agencja Bacz-Kazior)
Tutaj miałem problem. Na płycie „Empatik” Justyna Bacz śpiewa bowiem utwory, dla większości których podstawą są teksty Anny Piwkowskiej – współczesnej poetki, pisarki i eseistyki, osoby, której twórczości nikt zapewne nie będzie omawiał na lekcjach w polskiej szkole. Jednak skoro na pozycjach czwartej i piątej tej listy pojawiają się płyty dobre, ale nienadające się do prezentacji przed uczniami, to i krążek Justyny Bacz powinien znaleźć tutaj swoje miejsce. Mieszanka ciekawych tekstów, smooth jazzu, bossa novy i typowej poezji śpiewanej. Jedno z moich muzycznych odkryć 2014 roku.

2. Magda Kumorek „Śmiercie” (Luna Music)
Zostałem zaskoczony – tak pozytywnie. Przyznam się bez bicia: panią Kumorek kojarzyłem jedynie z serialu „Przepis na życie”, który oglądałem. Nawet trochę żałuje, że skończył się tak szybko – dla mnie był to projekt na przynajmniej jeszcze dwa-trzy sezony. Trudno, stało się. Oczywiście serial serialem, aktora swoje spędziła również na scenach teatralnych, ale mimo wszystko nie spodziewałem się po niej, że śpiewa. I to tak ładnie. Poezja Leśmiana to temat przyjemny – przynajmniej dla mnie, filologa. Z doświadczenia wiem, że uczniowie mają z tymi tekstami problemy, które znikają jednak po kilku zdaniach wprowadzenia w świat autora: świat równoważący miłosne marzenie i miłosne spełnienie, świat pełen metafizyki, świat przepełniony poczuciem przynależności człowieka do natury, która jest kolebką ludzkości – życiem i śmiercią jednocześnie. To wszystko udało się uchwycić Magdzie Kumorek na płycie „Śmiercie”. Materiał obracający się wokół tych liryków Leśmiana, które powiązać można z tematyką śmierci, to również doskonały przykład na kończącą się powoli modę na ludowość. Ta płyta nie jest, pomimo podjętej tematyki, smutna. Czuć na niej żywiołowość, rytm i słowiański puls. To na wskroś polska płyta – w tych najlepszych znaczeniach.

1. Dagadana „List do Ciebie” (Narodowe Centrum Kultury/Karrot Kommando)
Polsko-ukraińskie trio łączące muzykę elektroniczną, folk oraz pop na swojej trzeciej studyjnej płycie sięgnęło po poezję Różewicza. Wybór padł jednak nie na Tadeusza (nota bene zmarłego w 2014 roku), ale jego brata – Janusza. Postać być może mniej znana przeciętnemu zjadaczowi chleba, dla którego przygoda z poezją trwa do skończenia liceum, jednak równie utalentowana, co autor „Kartoteki”. By dodać całemu materiałowi klimatu i intymności brzmieniowej, trio postanowiło na okres nagrywania powiększyć swoje szeregi i podjąć współpracę z Frankiem Parkerem, zastępując tym samym część komputerowej i syntetycznej perkusji tą prawdziwą. „List do Ciebie” nie jest kolejnym nudnym albumem z tzw. poezją śpiewaną, przy słuchaniu której 3/4 społeczeństwa ziewa i ma ochotę na drzemkę. Ta płyta to także, mam nadzieję, projekt, który zachęci w pewien sposób tych, o których pisałem kilka zdań wcześniej – ludzi, którzy być może podczas edukacji zrazili się do poezji i dzisiaj uważają ją za coś niezrozumiałego i trudnego do przyswojenia. Dagadana pokazuje, że wcale tak być nie musi. Wiersze Różewicza podane są bowiem w formie przystępnej (o ile preferujecie muzykę około jazzową, nie zaś disco polo) i piosenkowej. Co więcej, teksty poety zmarłego w 1944 roku nie straciły do dzisiaj na aktualności – także my szukamy przecież kogoś lub czegoś, na kim/czym będzie nam zależeć, komu/czemu moglibyśmy poświęcić samych siebie. Różewicz i Dagadana w niebywały sposób łączą oddalone od siebie pokolenia, pokolenia, które w teorii nie miałyby możliwości spotkania – chyba że na kartach podręcznika do historii. A jednak, udało się i to z całkiem niezłym skutkiem. Dodatkowy plus na pewno za formę wydania: kartonowy box z płytą, którego zawartość uzupełniają napisany w trzech językach list do słuchaczy, opinie o materiale (m.in. poety Jacka Podsiadły, literaturoznawcy Krzysztofa Hoffmanna i muzyka Czesława Mozila), a także związane pocztowym sznurkiem karty zawierające teksty dziesięciu piosenek (również w tłumaczeniach) na tle rodzinnych zdjęć członków zespołu w połączeniu z archiwalnymi fotografiami Janusza Różewicza. (MAK)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.