Relacja: Anna Maria Jopek Trio w CSM (18.11.2014 r., Tarnów)

W ramach Prologu jedenastej edycji festiwalu sztuki ArtFest tarnowska publika zgromadzona w miniony wtorek w Centrum Sztuki Mościce miała okazję posłuchać na żywo Anny Marii Jopek. Relacja z koncertu w rozwinięciu wpisu.

Anna Maria Jopek Trio

Anna Maria Jopek jest wokalistką, której przedstawiać nie trzeba. Jej status artystyczny jest bowiem tak duży, że w zasadzie już jakiś czas temu (mniej więcej w 2002 roku – po premierze płyty „Nienasycenie”) mogłaby przestać nagrywać kolejne albumy i zająć się spijaniem śmietanki, grywając na koncertach ciągle ten sam materiał. Publiczność i tak byłaby oczarowana. Artystka nie jest jednak tym typem człowieka, który z radością będzie odcinał kupony. Stąd też premiery nowych płyt i ciągłe poszukiwanie idealnej muzycznej formy dla konkretnego repertuaru. Efektem takich poszukiwań jest między innymi projekt Anna Maria Jopek Trio, w ramach którego piosenki z dorobku wokalistki prezentowane są w nieco odmienionych aranżacjach. Wszystko przez dobór instrumentarium, jakie w przypadki tego typu koncertów ogranicza się do gitary (Marek Napiórkowski) oraz fletu, klawiszy, a także drugiej gitary (Piotr Nazaruk). Energia zostaje zatem zastąpiona elegancją, spokojem i wyrafinowanym dźwiękiem. I taki był właśnie ten wtorkowy koncert, który rozpoczęła kompozycja „Cichy zapada zmrok”. Łagodne brzmienie, które narzucone zostało już na samym początku, utrzymywało się przez czas trwania całego występu, a kolejne z prezentowanych utworów (m.in. „Bandoska”, „Rdzawe liście”, „Tęskno mi, tęskno”, „Czarne słowa”, „Tam, gdzie nie sięga wzrok”) były swoistą wycieczką po rożnych płytowych tytułach sygnowanych nazwiskiem artystki. Szczególnie interesujące okazały się te fragmenty koncertu, kiedy tłem dla wokalu były dwie gitary („Szepty i łzy”, „Zrób, co możesz” oraz przebojowe „Ale jestem”, które wybrzmiało na sam koniec). Zachwyciło (nie boję użyć się tego słowa) wykonanie znanej, historycznej pieśni „O mój rozmarynie” – zupełnie inne od tego, co znamy dobrze z dźwiękowych archiwaliów. Głębsze, a przy tym mniej patetyczne i ładniejsze muzycznie. Ręce do oklasków same składały się także po interpretacji wiersza „Laura i Filon” autorstwa Franciszka Karpińskiego. Końcowa owacja na stojąco było naprawdę tylko kwestią czasu i najmniejszym wymiarem wdzięczności za około godzinny występ. Trio na taką reakcję nie pozostało bez odzewu. Podczas bisu, w trakcie którego artyści postanowili skrócić dystans dzielący ich od publiki i usiedli na brzegu sceny, zabrzmiała piosenka „Lizbona, Rio i Hawanna”, a więc jeden z ciekawszych utworów wydanej w 2011 roku płyty „Sobremesa”.

Festiwal ArtFest im. Bogusława Wojtowicza, którego jedenasta edycja oficjalnie rozpocznie się już w piątek, 21 listopada, zainaugurowany został bardzo godnie. Prolog w postaci koncertu jednej z najwybitniejszych polskich wokalistek dał także jednoznaczny sygnał, iż organizatorzy nie zamierzają osiadać na laurach i z roku na rok starają się utrzymywać poziom, do którego przyzwyczaili swoich odbiorców. (MAK)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.