Recenzja: Karate Free Stylers „Northern Youth”

Olsztyńska alternatywna scena muzyczna jest dla mnie zagadką, dlatego tym bardziej cieszy mnie fakt, że pierwszy poważniej poznany zespół z tamtego miasta gra całkiem dobre numery.

Okładka płyty „Northern Youth”

Kiedy utwór otwierający („Indian Summer”) wita nas akustyczną gitarą wydawać może się, że „Northern Youth” będzie materiałem w harcersko-oazowym klimacie z piosenkami nadającymi się do wykonywania w blasku ogniska. Nic z tych rzeczy nie ma na szczęście miejsca. Już wspomniany w pierwszym zdaniu numer po chwili lżejszego stanu nabiera brzmieniowego kolorytu i muzycznej ostrości, a wszystko dzięki pojawieniu się wyraźnej perkusji oraz gitary. Końcowy akcentujący dzikość krzyk daje słuchaczom jasno do zrozumienia z czym tak naprawdę będą mieć za chwilę do czynienia. Później, jeśli już pojawiają się momenty mniej elektryzujące, są one preludium do czegoś potężniejszego lub przejściem między takowymi częściami. Gitara, która bezapelacyjnie stanowi muzyczną oś płyty olsztyńskiego zespołu, niczym generał na polu bitwy dyryguje swoim wojskiem, wskazując tempo i drogę, jaką podążać mają inne instrumenty.

Na „Northern Youth” formacja nie odkrywa może żadnych dziewiczych lądów, brzmieniowo odwołując się raczej do tego, co prezentowali już wcześniej inni wykonawcy poruszający się na tego typu lub podobnej muzycznej płaszczyźnie (tj. alternatywa rodem z lat 90., grunge i melodyjny punk rock). Jednak – i tutaj prośba do innych blogerów/dziennikarzy/recenzentów/słuchaczy – przestańmy już, na miłość boską, za każdym razem pisać o porównywaniach do Nirvany. Czy każdą młodą grupę grającą grunge będziemy zawsze zestawiać z ekipą przereklamowanego narkomana z wybujałym ego? Karate Free Stylers faktycznie (mocno) inspirują się sławniejszymi kolegami po fachu z okolic Seattle, ale nie zapominajmy o jednym: oprócz inspiracji do granej muzyki wnoszą również własny pierwiastek, który nadaje debiutanckiemu albumowi brzmieniowego autentyzmu. Słychać, że materiał zrealizowany został z myślą o występach na żywo (nawet jeśli to efekt niezamierzony, to i tak wyszło na plus). Rozkręcające się numery („Fear Not Little One…”,) z pewnością będą podsycać emocje wśród słuchaczy stojących się pod sceną, a wolniejsze kawałki typu „December’s Tragic Drive” dadzą chwilę wytchnienia przed rockowymi petardami w stylu „Breathe”, „No Wounds” czy „Northern Youth”.

Szkoda tylko, że zawarte na płycie utwory okraszone zostały anglojęzycznymi tekstami. Brak polskich słów, których z uporem maniaka szukam zawsze w piosenkach młodych krajowych wykonawców, nieco martwi, podobnie zresztą jak zwodnicza wizja śpiewania w języku Shakespeare’a, co zapewnić ma niby odbiór zachodniego słuchacza. Oczywiście życzę jak najlepiej, tylko trzeba mierzyć siły na zamiary i zdać sobie sprawę, że takich kapel w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych są setki, a tamtejszy słuchacz niekoniecznie zainteresuje się grającymi w podobnym stylu panami z drugiego końca świata. Tym bardziej, że „Northern Youth” to tylko (aż?) solidny hołd złożony latom 90. i ówczesnej muzycznej modzie, nie zaś przełomowa propozycja przecierająca szlaki późniejszym pokoleniom. (MAK)

Karate Free Stylers „Northern Youth”
(2014; fyh!records)

One Comment

  1. K.

    No proszę, nie wiedziałem, że wydali pełny album. Słyszałem, zresztą całkiem niedawno, ich epki „No Matter What” i choć mnie nie porwała, to jeśli będę miał możliwość, sięgnę po „Northern Youth”.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.