Krótka piłka #238: Dużo dobra na krótkich płytach

W tym tygodniu Krótka piłka poświęcona zostaje trzem epkom, które w ostatnim czasie zrobiły na mniej największe wrażenie.

SoundQ „EP2”
(2014; pliki elektroniczne)
Bałem się trochę tego materiału. Strach zakiełkował we mnie po zapoznaniu się z informacją prasową, w której przeczytałem, że „EP2” ma być zestawem utworów niepokojących i przepełnionych lękiem. Pomyślałem, że kolejnego smutnego materiału, niczym dźwięki serwowane przez Accomplice Affair, nie zniosę. Moje obawy okazały się jednak niepotrzebne. Nie chcę przez to powiedzieć, że zespół SoundQ kłamał w zapowiedzi. Zaprezentowana w maju epka faktycznie zawiera – w porównaniu do „Cargo Planes EP” i ubiegłorocznego krążka „Barbarians” – melodie nieco cięższe w odbiorze, jednak wszystko podane zostało tak, aby potencjalny słuchacz nie osiwiał podczas zapoznawania się materiałem (chociaż ten początek utworu „In a Swoon” z mrocznym głosem Kuby Kubicy faktycznie może wywoływać dreszcze). Napisać, że krakowska ekipa poczyniła progres, będzie posunięciem zbyt oczywistym. SoundQ faktycznie jednak, zmieniając nieco muzyczną stylistykę, poszerzyli horyzonty twórcze. Dalej poruszamy się wprawdzie po obszarach elektroniki, jednak synth-pop urozmaicony został przez elementy dub stepu, ambientu, mrocznego electro-popu, lekkiej elektronicznej psychodelii („Restless”), a nawet muzyki lżejszej gatunkowo (przykład utworu „Bones”, który myślę miałby szansę na zaistnienie w radio). Na epce znajdziemy w sumie cztery kompozycje – w tym jedną „stworzoną” na spółkę z Jamesem Joyce’em (chodzi o zamykający płytę numer „Ecce Puer”, którego warstwę liryczną stanowi wiersz irlandzkiego poety). Po sprawdzeniu materiału (raptem osiemnaście minut) zrozumiałem skąd to przeświadczenie twórców o niepokoju. Intensywność emocji i nałożenie na siebie wielu faktur dźwięków powodować może lekką trwogę i obawę przed tym, co za chwilę „wyskoczy” z głośnika. Sporo muzyki upchnięte zostało bowiem na małej przestrzeni czasowej. Wszystko kipi, pulsuje i buzuje. Uspokajam i zdradzam zakończenie: owszem, z głośnika coś się wyłoni, ale będzie to tylko (aż!) dobra muzyka.

Mroku „Łowca demonów EP”
(2014; pliki elektroniczne)
Koszaliński raper wywodzący się ze składu Bla Bla (mam nadzieję, że słuchacze pamiętający ten zespól jeszcze są wśród żywych?) przygotowuje się do wydania solowej płyty zatytułowanej „W drodze do domu”. W ramach rozgrzewki – zarówno dla siebie, jak i odbiorców – wykonawca postanowił udostępnić do darmowego ściągnięcia materiał „Łowca demonów EP”. Całość nagrana została na bitach Ostrego, które pochodzą z paczki, jaką producent również opublikował w sieci do darmowego i niekomercyjnego wykorzystania. Mroku, jak na Mroka przystało, nie zawodzi. Epka pod względem tekstowym to jedna z lepszych tegorocznych pozycji na liście polskojęzycznych rapowych płyt. Porównując materiał ten do wcześniejszych autorskich krążków koszalińskiego emcee, „Łowca demonów” na pewno okazuje się zestawem nieco mniej melancholijnym. To oczywiście plus, mała odskocznia od standardowej stylistyki kojarzonej z Mrokiem i ukazanie, że dobry raper potrafi poradzić sobie na podkładach, których brzmienie nie towarzyszy mu na co dzień. Płyta to w sumie pięć utworów – w tym kawałek tytułowy inspirowany grą „Diablo” (sorry, nie jestem graczem i pewnie dlatego nie dostrzegam tutaj dodatkowych smaczków) oraz „Good Man”, który zaprezentowany został nam w dwóch wersjach, tzw. cięższej i lżejszej.

Mohipisian „Mohipisian EP”
(2014; wyd. własne)
O zespole pochodzącym z Lublina miałem okazję napisać dosłownie kilka słów przy okazji recenzowania płyty „Nowa Lubelska Muzyka”, na której Mohipisian zaprezentowali utwór „Intorelable”. Piosenka ta otwiera również wydany własnym sumptem imienny materiał formacji. Płyta ukazuje różne oblicza grupy i aż dziw człowieka bierze, że w przeciągu dwudziestu minut czwórce artystów udało się zaprezentować tyle muzycznych twarzy. Wspomniane „Intolerable” jest najbardziej chwytliwym kawałkiem w zestawieniu, „Fallin'” zwalnia i zaskakuje dobrze skrojoną balladą z gitarowymi solowymi wstawkami, które są zresztą takim charakterystycznym spoiwem dla całego materiału. „Pełne zanurzenie” – jedyny na płycie polskojęzyczny numer – otwiera się na funkowe klimaty, w których prym wiodą dźwięki trąbki (zdecydowanie najlepszy fragment całości). Ostatnie dwa kawałki – „Run” i „Hectic” – to z kolei zwrot ku Wyspom Brytyjskim i tamtejszym klimatom oraz muzyki rave. Która twarz Mohipisian jest prawdziwa? Mam nadzieję, że panowie w niedalekiej przyszłości kolejnymi produkcjami sami odpowiedzą nam na to pytanie. (MAK)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.