Krótka piłka #235: #COP_ROBO, oczyść to miasto

Krótka piłka dzisiaj na smutno, ponieważ o nowych płytach Tedego i Green Grenade wielu dobrych słów napisać nie można.

Tede „#kurort_rolson”
(2014; Wielkie Joł/Diamente Wear)
Podobnie jak w roku ubiegłym, tak i teraz, Tede do zakupionego biletu na mieleńskie urodziny dodał płytę zawierającą nowe kawałki i remiksy – prezent dla wiernych fanów, którzy są w stanie przejechać pół kraju tylko po to, aby zobaczyć jeden koncert. Akcja jak najbardziej na plus. Szkoda tylko, że to, co znajdziemy na krążku, już takie fajne nie jest. „#kurort_rolson” nawiązuje do stylistyki ostatniego studyjnego albumu szefa WJ oraz letniego klimatu, w którym odnajdzie się każdy typowy Polak przebywający na wakacjach (znacie do doskonale: sandały, skarpety, smycz z telefonem na szyi, jagodzianka w dłoni…). Sample z „Boys” Sabriny Salerno i „Be My Lover” La Bouche mówią same za siebie. Elektronika i eurodance’owe brzmienia, które w latach 90. niepodzielnie rządziły listami przebojów, w nadmorskich kurortach cały czas pełnią dominująca rolę. W tych rejonach czas jakby się zatrzymał. Jak w to wszystko wpisuje się prezentowana płyta? Idealnie. Zabawa, plaża, alkohol, życie pełną gębą. Kilka żenujących wersów („życie się lepi #sperma”), wolniejszy letniak („Puste Mielno”) i nawiązanie do wiadomego freestyle’u Eldoki („Mam tę jazdę, będę Eldem, będziesz miastem – wyczyszczę cię”). W porównaniu do poprzedniej takiej płyty („Elliminaticket”), „#kurort_rolson” przegrywa jeszcze przed włączeniem przycisku play.

Green Grenade „Stay Fly”
(2014; wydanie własne)
Cała akcja z Green Grenade na początku była oburzająca (bo jak można puszczać tak słabe rzeczy do eteru?), później zaczynała śmieszyć (spięta Pieńkowska w „Dzień Dobry TVN”, wersy o kolejnych kopiach Hemp Gru i Molesty), ale teraz dotarła do poziomu, gdzie kończy się zainteresowanie, a zaczyna nuda. Dzieje się tak ponieważ dziesięcioletniego Xawiera traktować trzeba nie jako rapera, ale chwilową sensację internetu. Dożyliśmy bowiem czasów, w których dzięki globalnej sieci jak grzyby po deszczu rodzą się kolejne Pakole, Bonusy i Tigery. Każdy z nich może liczyć na swoje przysłowiowe pięć minut. W kategorii okresu przedmutacyjnego kiedyś miał je Kula, teraz ma je Green Grenade. Zresztą przywołanie postaci Kuli jest bardzo na miejscu. O ile tamten faktycznie sam pracował nad tekstami, będąc kreatorem własnej postaci, o tyle w przypadku autora „Stay Fly” mam wrażenie, że jest on tylko laleczką w rękach kogoś innego (starszego kuzyn, z którym ponoć nagrywa kawałki?), kogoś, kto postanowił zabawić się i pośrednio wypromować na wizerunku dzieciaka z podstawówki przebranego za polskiego Rick Rossa. W tym wszystkim smuci mnie również to, że ciekawi producenci, jak np. Da Vosk Docta, oddając (sprzedając?) swoje bity, dokładają się do powstawania takich rzeczy. „No powiedz, kto tu miał oczyszczać miasto?” pyta w „DRAPieżniku” Green, a ja w tej chwili żałuję sięgnięcia po „Stay Fly” i zastanawiam się nad włączeniem którejś z pierwszych płyt Eldoki. (MAK)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.