Krótka piłka #225: „Teraz albo nigdy”, „Out Among The Stars”

W 225. odcinku Krótkiej piłki prezentuję opinie na temat dwóch tegorocznych płyt: „Teraz albo nigdy” polskiego rapera tworzącego pod pseudonimem Med MC oraz „Out Among The Stars” Johnny’ego Casha.

Med MC „Teraz albo nigdy”
(2014; wydanie własne)
„Moment, w którym kończę 25 lat, nie jest najbardziej typowym do rapowego debiutu na polskiej scenie” czytamy w pliku dołączonym do empetrójek z „Teraz albo nigdy”. I tutaj się trochę krzywię (jest to w zasadzie jedyny grymas, jaki ma miejsce przy obcowaniu z materiałem Meda), ponieważ Med MC debiutował podobnie wydaną płytą dość dawno temu, zatytułowaną „Wolne Słowo”. Nie wiem co kieruje Danielem, że tak skrzętnie próbuje odciąć się do tych – bądź co bądź – korzeni i ukryć je przed światem. Wstyd, za poziom tamtych utworów? Ale czego tu się wstydzić – nastoletnich tekstów, gorszej techniki i słabszego stylu A.D. 2005? Zestawienie obok siebie obu tych płyt świadczy tylko na korzyść rapera. Dojrzałość, jaką osiągnął przez te lata, doświadczenie w pisaniu linijek, opanowanie podczas rapowania, kontrola współbrzmienia muzyki z tekstem – to wszystko przemawia na plus. Med nie jest kolejnym dzieciakiem, który postanowił „spróbować swoich sił w rapie”. Jak mało kto zna to środowisko, historię muzyki. Obserwuje i wyciąga wnioski. To samo tyczy się również codziennego życia, którego wzorce wpajane są społeczeństwu przez głupawe reklamy, programy telewizyjne oraz wizję świata bez problemów. „Teraz albo nigdy” jest momentami trochę jak rozpaczliwe wołanie o pomoc – nie dla siebie, ale dla bliźnich, którzy nie mają perspektyw na lepsze jutro, zaślepieni modą i trendami zapominają o przyjemnej ciszy, wieczorze z książką czy szczerej rozmowie z rodziną. Płyta, którą Med i Szpalowsky, pokazują prawdziwą wizję współczesności – momentami gorzka i przejmująca, ale zakończona pozytywnym akcentem w postaci „A miał być chill”. Kto wie, być może jeszcze będzie czas…

Johnny Cash „Out Among The Stars”
(2014; Legacy/Sony Music)
Z nową płytą Johnny’ego Casha jest tak, jak z ubiegłorocznym albumem sygnowanym nazwiskiem Jimiego Hendrixa – pomimo wielu lat od nagrania, muzyka na niej zwarta wyprzedza poczynania dzisiejszych artystów o – nie bójmy się tego powiedzieć – lata świetlne. Country i blues niby nie zmieniają się w jakimś zawrotnym tempie, jednak taśmy z utworami z „Out Among The Stars” nawet po wegetacji w zakurzonym kartonie prezentują wyższy poziom niż wszystkie piosenki współczesnych gwiazdek tych gatunków. Ale to w końcu Cash, więc czego mieliśmy się spodziewać? Są tutaj duety, które w karierze wokalisty pojawiały się dosyć często (June Carter Cash w „Baby Ride Easy” i „Don’t You Think It’s Come Our Time”), szczypta czarnego humoru („I Drove Her Out of My Mind”), muzyczna hybryda country z rock’n’rollem („Rock and Roll Shoes”) i spinający to wszystko w jedną całość charakterystyczny, przejmujący głos. A najśmieszniejsze w tej całej sytuacji jest to, że odnalezione kompozycje pochodzą z okresu, kiedy „Człowiek w Czerni” od strony muzycznej prezentował się zdecydowanie najgorzej. I w jakim miejscu jesteś współczesna muzyko? (MAK)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.