Recenzja: B.R.O „High School”

B.R.O co prawda lada moment wypuści swój nowy mixtape, ja jednak wracam do jego debiutanckiego albumu.. Recenzja ta miała trafić do wczorajszego odcinka Krótkiej piłki, ale napisałem „o dwa zdania za dużo” i tekst nie pasował do cyklu objętościowo.

B.R.O (foto: materiały prasowe)

Płyta „High School” ukazała się w pierwszej części tego roku. Dlaczego piszę o niej dopiero teraz? Na listopad B.R.O zapowiedział premierę nowego materiału, tym razem mixtape’u. Niemal równo z wypuszczeniem kolejnego krążka, warto wrócić do debiutu fonograficznego młodego rapera, aby w niedalekiej przyszłości uświadomić sobie, jakie postępy poczynił ten dwudziestokilkuletni emcee. A o to, że takowe będą miały miejsce jestem spokojny. Gościnna zwrotka na płycie Tusza oraz numer zwiastujący mixtape dają na to spore nadzieje.

Wróćmy jednak do liceum.

Dziewiętnaście numerów, jakie znajdziemy na płycie, to przegląd niemal standardowych tematów dla typowego rapera rodem znad Wisły: bycie sobą, przestrzeganie i niezdradzanie życiowych wartości, pokonywanie rzucanych pod nogi kłód, fałszywi przyjaciele i tzw. rap o rapie. Do tego wszystkiego dochodzą historie o miłości i relacjach damsko-męskich oraz autobiograficzne fragmenty nawiązujące do piłkarskiej przeszłości Kuby (najlepszy moim zdaniem moment na płycie w postaci utworu „Droga do celu” z gościnnym udziałem Grizzleego; o reszcie gości – może z wyjątkiem Setki – ani słowa, bo leżących się nie kopie). A wszystko poprzedzone prośbą, by dać to na full (utwór otwierający album). B.R.O z płyty „High School” na pewno nie będzie głosem mojego pokolenia. Nie ma jednak zamiaru wytykać mu „dziecinnych tekstów” czy „młodzieńczej zajawki na rap”. Ja też byłem nastolatkiem i miałem swoich idoli. Tak samo jest ze współczesną młodzieżą. B.R.O jest przedstawicielem nowej fali, która za 10-15 lat będzie miała na koncie po pięć solowych płyt, życiowe doświadczenie, większy wachlarz raperskich umiejętności i fanów również starszych o te kilkanaście lat, którzy – jak znam życie – piętnować będą młodszych od siebie za słuchanie „gównianej muzyki”. Historia zatoczy koło, jak w każdym liceum: dzisiaj kotem jesteś ty, za rok już kto inny.

To, co na krążku „High School” napawa optymizmem, to styl rapowania. Wprawdzie B.R.O od czasów „Next Level” nie poczynił jakiegoś wybitnego progresu, ale jego brak jest lepszy niż ewentualny regres. Śpiewane refreny? Być może momentami męczą, ale przypomnijcie sobie pierwsze wstawki wokalne Mesa. Po prostu każdy musi – metodą prób i błędów – do czegoś dojść. Autor płyty „High School” jest jeszcze na początku swojej muzycznej drogi, dlatego popełnia ich sporo. Szkoda tylko, że ludzie pomagający mu w rozwoju kariery nie potrafią poratować go dobrą radą w tych istotnych przecież kwestiach.

B.R.O to raper perspektywiczny. Być może decyzja o wydaniu legalnego debiutu przyszła zbyt szybko (wielu młodych wykonawców zapomina dzisiaj, że debiutuje się tylko raz w życiu), co z kolei spotkało się z brakiem wielu pozytywnych reakcji na materiał. Sytuacja ta – w myśl zasady „nieważne jak piszą, ważne, żeby pisali” – spowodowała jednak zaznaczenie obecności na krajowej scenie i poważne rozpoczęcie przygody z muzyką, która jak sądzę nie jest tylko chwilowym kaprysem Kuby. (Mateusz „Axun” Kołodziej)

B.R.O „High School”
(2013; UrbanRec)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.