Krótka piłka #212: „Pushing the World Away”, „Przebudzenie”

W 212. odsłonie cyklu Krótka piłka zapraszam do sprawdzenia krótkich opinii na temat dwóch tegorocznych płyt: „Przebudzenie” polskiego zespołu Whisper oraz dwudziestego w karierze albumu autorstwa Kenny’ego Garretta zatytułowanego „Pushing the World Away”.

Whisper „Przebudzenie”
(2013; No Fear Reacords)
„Przebudzenie” to druga płyta w dorobku zespołu Whisper. Debiutancki materiał jest mi nieznany, ale po tym, co usłyszałem na tegorocznym krążku z chęcią sięgnę również po wcześniejszy album. Dwanaście utworów zawartych na „Przebudzeniu” to dawka dobrego grania będącego mieszanką rockowych dźwięków, w większości przypadków bez szablonowego spojrzenia na muzykę. Zarówno wokalistka, jak i reszta zespołu odpowiedzialna za grę na poszczególnych instrumentach, dbają o różnorodny styl płyty. Liryczne momenty przeplatają się tutaj z nieco ostrzejszym graniem. Heavy metal („Moc”) idzie w parze z klasycznym rockiem, art rockiem („Chcę więcej”) czy elementami mroczniejszego gotyku („Zagubiony klucz”). Dodatkowy plus za polskojęzyczne teksty, o czym wiele krajowych kapel oscylujących wokół rockowych klimatów po prostu zapomina (taki znak czasów).

Kenny Garrett „Pushing the World Away”
(2013; Mack Avenue Records)
Mniej więcej rok temu miałem okazję słyszeć Garretta na żywo. Muzyk razem ze swoim zespołem wystąpił w Tarnowie przy okazji festiwalu jazzowego, na którym promował swój album „Seeds from the Underground” (sprawdź recenzję). Koncert do dzisiaj wspominam z dużym zapałem. W pamięci szczególnie mocno utkwił mi bis, podczas którego Kenny zaprosił na scenę część publiki i bawił się z nią niczym najlepszy przyjaciel. Zresztą o występie tym mógłbym rozmawiać godzinami, zatem jeśli nie macie ochoty słuchać mojego gadania, nigdy w mojej obecności nie wspominajcie nazwiska Garrett. Ale, do rzeczy. Mistrz saksofonu ma swoją wizję muzyki, którą nieustannie kontynuuje (działo się to także bez względu na nieco mniej ciekawe płyty wydawane w ostatnim czasie). „Pushing the World Away” idzie w ślady ubiegłorocznego albumu będąc czymś w rodzaju hołdu dla postaci, które wywarły wpływ na muzyczną drogę urodzonego w Detroit muzyka (m.in. „Hey, Chick” jest ukłonem w stronę nieocenionego Chicka Corei, a „Chucho’s Mambo” przywołuje w pamięci kubańskiego pianistę Chucho Valdesa). Post-bop („A Side Order of Hijiki”), nieco swingu, elementy latynoskiego grania („Homma San”), a nawet modern blues („Rotation”) – wszystko to znajduje swoje miejsce, dopełniając jazz, który jest rzecz jasna dominującym gatunkiem na płycie. Garrett łączy to wszystko dzięki swojemu zmysłowi improwizacji. Jest niedościgniony w zlepianiu stylistyk, łamaniu zasad, które mogłyby ograniczać jego muzyczne poczynania. Sprawia to, że muzyka jego autorstwa, tak charakterystyczna, naznaczona swoistym garrettowym stygmatem, przez fana jazzu zostaje rozpoznana od razu. Całość, złożoną z jedenastu premierowym kompozycji, uzupełnia “I Say a Little Prayer” przeważnie łączony z Dionne Warwick, która wykonywała ten numer w minionym wieku. Po prostu ładna płyta, której melomani nie powinni przegapić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.