Relacja: Beyoncé na Stadionie Narodowym w Warszawie (25.05.2013 r.)

Koncert Beyoncé w ramach Orange Warsaw Festival, odbywającego się w ten weekend w Warszawie na Stadionie Narodowym, relacjonuje Agata Kozłowska.

Pierwszy koncert Beyoncé w Polsce, który skończył się dzisiaj około 1 w nocy nie przyniósł niespodzianek dla tych, którzy śledzili set listy z tej trasy artystki. Nie oznacza to jednak, że było schematycznie – wręcz przeciwnie, pomimo całego misternego planu koncertu, Beyoncé wciąż pozostaje niepowtarzalna i wyjątkowa. Widać, że to kobieta, która jest na scenie tu i teraz ponieważ naprawdę kocha to, co robi – nie jest to odcinanie kuponów od sławy (co mogła by spokojnie robić od lat), ale ciągła realizacja pasji.

Beyoncé w Warszawie (foto: facebook.com/OrangeWarsawFestival)

Owy brak stagnacji przejawiał się chociażby w warstwie muzycznej – znane utwory przy innych niż studyjne aranżacjach nabierały nowych kolorów, a B. czarowała nie tylko genialnymi ruchami, ale i – chyba przede wszystkim – głosem. Głosem, którego nie ma żadna z jej konkurentek, a miały tylko największe gwiazdy muzyki współczesnej, jak Tina czy Whitney (a to porównanie i odwołanie wykonuje sama Beyoncé śpiewając „I Will Always Love You”). Bez zbędnego epatowania własnym talentem, dbając o kontakt z publicznością. Jednak ten koncert nie był zwykłym show – o co tak dbają współczesne gwiazdy. Trasa „The Mrs. Carter Show” to nie „tylko” muzyka+śpiew, ale też niesamowici tancerze, piękne wizualizacje, zespół, stroje. Straciłam rachubę przy szóstej zmianie ubioru, ale jedno jest pewne – we wszystkim zarówno wokalistka, jak i tancerze, prezentowali się znakomicie.

Można by wymieniać czy wyróżniać poszczególne utwory, ale cały koncert przebiegł tak szybko i sprawnie, iż nie wiadomo kiedy minęły dwie godziny. A z resztą – jak można pisać o osobnych utworach, skoro w jej repertuarze są same hity i to właśnie z nich składał się koncert. Bo kto z nas nie zna „Crazy in Love”, „Run The World (Girls)” (najlepszego utworu otwierającego show jaki artysta chciałby mieć!), „Single Ladies”…

Nie siląc się na przesadne pokazywanie swoich zalet, Beyoncé idealnie je zaprezentowała. Nie ma drugiej takiej wokalistki w obecnym przemyśle muzycznym, z takim głosem i pomysłem na siebie. Bo choć tym drugim doskonale dorównuje, jak i nie przewyższa Rihanna, głosem nie może się równać z B. Być może cofnę te słowa już niedługo, ponieważ 7 lipca i koncert Riri w Gdyni zbliżają się coraz bardziej. Ale zamiast zbytniego porównywania cieszę się, że nasz kraj to wreszcie miejsce, gdzie można zobaczyć tyle koncertów rocznie, a zwłaszcza takich w tak małych odstępach czasowych! (Agata Kozłowska)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.