Krótka piłka #188: „Buenos Agres EP”, „Red”

W 188. odcinku Krótkiej piłki na celownik biorę jedną tegoroczną płytę (Kixnare „Red”) oraz album, który ukazał się w roku ubiegłym (Buenos Agres „Buenos Agres EP”).

Buenos Agres „Buenos Agres EP”
(2012; Red House Studio)
Zmiana tempa w końcowych fragmentach utworu otwierającego epkę ma sens – zapowiada bowiem faktyczny klimat muzyki prezentowanej na pozostałej części płyty. Z drugiej strony, osobiście czuję pewien zawód – ta spokojna melodia w „Run” brzmi bowiem całkiem dobrze. To, swego rodzaju, dzielenie piosenek na dwie części, wplatanie do nich fragmentów zgoła odmiennych od całości utworu, to chyba pomysł Buenos Agres na tę płytę. Podobny zabieg zastosowany zostaje w kawałkach „Tu i teraz” oraz „For Me” (w tym drugim, mniej więcej w połowie, następuje mocniejszy fragment naznaczony wręcz metalowym wokalem Anny Mysłajek i szybszą gitarą, by później powrócić do brzmienia prezentowanego na początku utworu). W graniu Buenos Agres, szczególnie w tych spokojniejszych momentach epki, słychać sporo inspiracji Massive Attack i Porcupine Tree. Debiutancki materiał polskiego zespołu najprościej określić słowem „rock”, jednak osoby lubujące się w przyklejaniu metek z nazwami gatunków, doszukają się na płycie brzmień post-rockowych, metalu, elementów muzyki elektronicznej i trip-hopu. Do tego szczypta rap-rockowego muzykowania w „Time For Change”, dzięki gościnnemu występowi Łukasza Kalinowskiego. W przypadku dwujęzycznych płyt zawsze pojawia się dylemat: lepiej po polsku czy angielsku? Z Buenos Agres nie jest inaczej. Trzy piosenki zaśpiewane w języku Shakespeare’a i dwie „po naszemu” wątpliwości nie rozwiewają. Akcent wokalistki może nie jest idealny, ale „śpiewność” angielskich tekstów lepiej wypada w połączeniu z melodiami granymi przez kapelę. Nie chcę niczego sugerować – muzycy wiedzą, która z dróg jest im bliższa. Dla mnie, po sprawdzeniu epki, bielszczanie lepiej wypadają w „krajowym garniturze”.

Kixnare „Red”
(2013; U Know Me Records)
Pochodzący z Częstochowy, a obecnie urzędujący w Krakowie, producent i didżej nie zawodzi. Jego kolejny muzyczny projekt przynosi wszystko to, czego można było się spodziewać. Przede wszystkim chodzi o dobrą muzykę. Kixnare nie jest już postacią anonimową dla polskich klubowiczów – zresztą 120 tysięcy odsłon teledysku zrealizowanego do „Gucci Dough” nie może być przypadkiem. Kix doskonale zna scenę, niczym najczulszy radar wyczuwa zmiany i trendy panujące na klubowych parkietach. Odzwierciedleniem tego jest album „Red” – mieszanka soulowych sampli, londyńskiego house’u, grubego basu, połamanych, hip-hopowych bitów i miłej dla ucha elektroniki. Jak do tej pory – jedna z najlepszych krajowych płyt 2013 roku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.