Peter J. Birch – Staram się robić swoje (wywiad)

W ostatnią sobotę w Piwnicach TCK zagrał Peter J. Birch – młody polski songwriter, którego debiutancki album studyjny „When The Sun’s Risin’ Over The Town” ukazał się w styczniu tego roku. Muzyk przed występem znalazł chwilę na rozmowę. Jej zapis prezentuję poniżej.

Peter J. Birch w Piwnicach TCK

Grasz muzykę, która jako gatunek nie jest w Polsce popularna. W czym zatem tkwi sekret płyty „When The Sun’s Risin’ Over The Town”, która zbiera jak do tej pory same pochlebne recenzje?
W Polsce wszystko się zmienia, młodzi ludzie rozwijają się i otwierają na nowe gatunku muzyczne, które wcześniej nie były popularne. Wydaje mi się, że po prostu miałem szczęście i wstrzeliłem się w okres, kiedy słuchacze szukają rzeczy bardziej nowatorskich, rzeczy, które do tej pory były trochę w cieniu innych gatunków. Odkrywamy aktualnie sporo amerykańskiego folku, czego dowodem są sukcesy chociażby zespołu Mumford & Sons. Jest to grupa, za którą osobiście nie przepadam, ale jeśli chodzi o gatunek muzyczny i styl grania, to oni są teraz światową czołówką. Sukces Mumford & Sons sprawił, że w krótkim czasie pojawiło się całe mnóstwo „kapel-podróbek Mumfordów” – zespołów, które grają bardzo podobnie. Rezultat jest jednak taki, że w Europie coś zaczyna ruszać się w temacie amerykańskiego folku.

Sukces Mumford & Sons może sprawić, że osoba zainteresowana ich muzyką sięgnie po coś więcej osadzonego w tym gatunku. Jak jest z Tobą, czy Ty też próbujesz edukować swoich słuchaczy?
Zdecydowanie tak! Grając koncerty, próbuję zarazić tą muzyką innych. W repertuarze koncertowym mam kilka coverów wykonawców country, typu Hank Williams czy Bonnie „Prince” Billy. Jeśli ktoś jest na koncercie i zapamięta nazwisko artysty, a piosenka w moim wykonaniu mu się spodoba, to później w domu zacznie szukać i okrywać, że taka muzyka w ogóle istnieje. Wracając do przywoływanej już przez nas grupy Mumford & Sons – oglądałem kiedyś wywiad z tymi muzykami i pamiętam, że jeden z członków zespołu powiedział, że bardzo lubi twórczość Townesa Van Zandta i mocno inspiruje się jego muzyką i tekstami. Byłem w szoku. To są młodzi ludzie, a mówią o artyście, który jest wybitnym przedstawicielem amerykańskiej sceny folkowej lat 70.

Mówisz, że folk się rozwija, w Polsce to Ty zbierasz pozytywne opinie, ale portal folk24.pl – jedno z najprężniej działających mediów piszących o muzyce folkowej w Polsce – nie jest zainteresowany Twoją osobą. Nie znalazłem u nich informacji o Tobie, Twojej płycie. Jak to jest – jesteś dla nich za bardzo mainstreamowych, a za bardzo alternatywny dla reszty?
Może moja muzyka nie zainteresowała redakcji tego portalu. Nie potrafię odpowiedzieć na Twoje pytanie. Co to znaczy być mainstreamowym? Czy to źle, jeśli ktoś napisze melodię, która wpada w ucho? Czy to jest już mainstream? Staram się robić swoje, grać to, co czuję i skupiam się tylko na tym.

Popularność danego gatunku niesie jednak ze sobą pewne obawy. Zbyt duże zainteresowanie danym stylem może sprawić, że po folk i country zaczną sięgać wykonawcy niemający wiele wspólnego z taką muzyką. Przykład festiwalu w Mrągowie, gdzie na scenie ubrani w kowbojskie kapelusze pojawiają się Ania Wyszkoni, Maciej Maleńczuk i Maryla Rodowicz, udając, że grają country.
(śmiech) Niedawno rozmawiałem z Leszkiem Laskowskim, który na mojej płycie gra gościnie na bardzo countrowym instrumencie, jakim jest pedal steel guitar i mówił mi, że jedzie w trasę z Maciejem Maleńczukiem, który nagrał podobno płytę w klimacie country. Nie słyszałem jej jeszcze, ale wiem, że on się pasjonuje taką muzyką. Mrągowo to jest taka typowo polska impreza (śmiech). Podejrzewam, że country grane na tym festiwalu w dużej większości przypadków nie zainteresowałoby mnie. To jest jednak zupełnie inny klimat.

Pofantazjujmy trochę. Festiwal w Mrągowie nieco zyskał na poziomie artystycznym. Gdybyś otrzymał propozycję od organizatorów – zdecydował byś się zagrać?
Bardzo chętnie skorzystałbym. Moja płyta jest przecież utrzymana w klimacie country, a sam festiwal jednak skupia fanów tego gatunku. Może chociaż części publiczności moje piosenki spodobałyby się i zostałbym przez nich zapamiętany. Poza tym naprawdę fajnie byłoby zagrać w miejscu, w którym ludzie są w kowbojskich kapeluszach i jeszcze dobrze odbierają moje granie. Byłoby to dodatkowe doświadczenie i chętnie z kumplami z zespołu wystąpilibyśmy na takiej scenie.

Wywołałeś temat zespołu, który powstał dopiero po nagraniu płyty. Materiał na album nagrywałeś praktycznie sam, w studio nagraniowym obsługiwałeś kilka instrumentów.
Tak, ale nie zapominajmy o gościach – Leszku Laskowskim, Mariuszu Szypurze z Silver Rockvet czy Przemysławie Wejmannie – którzy nadali tej płycie pełny kształt. Bez instrumentarium nie wyglądałoby to tak barwnie. Gram sporo solowych koncertów, jednak podjąłem decyzję, że byłoby ciekawie zagrać materiał z albumu w szerszym składzie, zobaczyć, jak ludzie na to zareagują. Nie ukrywam, że będzie się to różniło od tego, co prezentuję podczas koncertów solowych. Mieliśmy niedawno próbę w pełnym składzie. To był dobrze spędzony czas. Jesteśmy paczką dobrych kumpli, którzy grają alternatywne country. Czego chcieć więcej? (śmiech)

Ktoś wyliczył, że w ubiegłym roku zagrałeś ponad czterdzieści koncertów, co plasuje Cię w czołówce koncertowego rankingu polskich wykonawców.
Nie ukrywam, że uwielbiam występować na żywo. Poza tym w moim przypadku jest to łatwe. Od dawna występuję solo, nie ma więc wielu problemów np. ze sprzętem i zgraniem terminów z innymi członkami zespołu. Bartek „Borówka” Borowicz (menadżer i wydawca płyt Petera – przyp. red.) kontraktuje koncert, ja wsiadam do pociągu z gitarą i jadę. (śmiech)

Przy takiej liczbie koncertów nie zaniedbujesz życia prywatnego?
Do niedawna jeszcze tego nie odczuwałem. Teraz mam trochę bardziej skomplikowany moment w życiu. W skrócie: zawaliłem ostatnio szkołę. Wiadomo – święta, teraz trasa koncertowa, to wszystko nałożyło się na siebie. Jestem w trakcie ogarniania wszystkich spraw. Mam pewną obawę i nie wiem, co będzie się działo w moim życiu za chwilę. Muzyka zajmuje sporo miejsca, jest jedną z najważniejszych dla mnie rzeczy. Nawet w chwilach wolnych dużo o niej myślę, analizuję, co mógłbym zmienić w występach, co ulepszyć w nagraniach, co mógłbym zawrzeć na kolejnej płycie. Mam sporo materiału, stąd też ten mętlik w głowie. Myślę już, czy następny album nagrać ponownie samemu, a może w pełnym składzie? Akustycznie czy dodać trochę elektroniki? Tych wątpliwości jest sporo.

Już rozpoczynasz walkę z tzw. problemem drugiej płyty – nagrać taki sam album, czy obrać inną drogę?
Na pewno nie chcę nagrać drugiej takiej samej płyty, to nie miałoby sensu. Chciałbym, żeby efekt końcowy był jak najlepszy, żeby materiał na niej zawarty był dopieszczony i satysfakcjonował mnie w pełni. Strasznie lubię „bawić się” szczegółami przy nagrywaniu. Praca w studiu to kolejna – po koncertach – rzecz, która sprawia mi ogromną radość.

Na chwilę odeszliśmy od tematu koncertów, ale ja chciałbym do nich jeszcze wrócić. Tych występów będzie coraz więcej i odbywać będą się one coraz dalej. Na Twojej mapie pojawią się niedługo Niemcy i Wielka Brytania.
Zgadza się i bardzo mnie to cieszy. Jakiś czas temu zaczęliśmy wysyłać sporo maili z zapytaniem o koncerty do różnych zagranicznych organizatorów. Jest to bardzo czasochłonne, ale jak widać są efekty. Wcześniej udało się odwiedzić chociażby Litwę, Łotwę, Słowację i Czechy. Pod koniec kwietnia, jak wspomniałeś, wybieramy się do Niemiec, a w dalszej kolejności na dwa koncerty do Londynu. Faktycznie, coraz dalej od domu. Mam nadzieję, że za jakiś czas uda się spełnić marzenia i zagrać w Stanach Zjednoczonych. Przyznam się, że już czyniłem małe starania w tym kierunku. Raz dostałem nawet propozycję, ale organizator nie pokrywał kosztu przelotu. Niestety, na ten moment to przerasta nas finansowo. Ale kto wie, może za jakiś czas… Byłoby super!

Te zagraniczne koncerty były poparte jakimś odzewem w temacie płyty ze strony tamtejszych mediów?
Chyba nie. Przynajmniej nic takiego do mnie nie dotarło. To może wynikać z faktu, że album wydaliśmy sami. Nie mamy żadnej dystrybucji poza kraj. Skupiliśmy się na polskim rynku. Zagraniczny słuchacz poznawał moją muzykę bezpośrednio na koncercie, ewentualnie wcześniej lub później szukał pewnie informacji w Internecie. Być może przy okazji następnej płyty uda się znaleźć zagranicznego wydawcę lub dystrybutora.

Aktualnie odbywasz wspólną trasę z CeZikiem, otwierasz koncert swoim występem. Pewnie jest tak, że większość ludzi przychodzi jednak, aby posłuchać jego piosenek.
Pewnie niektórzy nawet nie wiedzą, że gram przed nim! (śmiech)

Jednak kiedy już się dowiedzą, że występujesz, jakie są ich reakcje? Masz już kilka takich występów za sobą, więc możesz coś na ten temat powiedzieć.
Na początku sam podchodziłem sceptycznie do pomysłu grania przed CeZikiem. Jak wiesz, to jest totalnie inny klimat, zupełne inny rodzaj performance’u. Pomyślałem sobie: „Przecież to zupełnie nie będzie pasować!”. Staję z gitarą i śpiewam smutne piosenki, a CeZik robi show. Poza tym jego wszyscy znają. Nawet jeśli nie byli nigdy na jego koncercie, to o nim słyszeli, na pewno oglądali jego klipy w sieci. Jest popularny. Ale okazało się, że przeciwność naszych występów bardzo równoważy cały klimat. Ludzie po wszystkim podchodzą i gratulują, mówią, że na początku przeżyli chwilę powagi i skupienia, a później płakali ze śmiechu. Okazuje się, że to wszystko łączy się w jedną, spójną całość. Ta wspólna trasa pomaga mi także wypromować swoją osobę i zaprezentować się przed słuchaczami, którzy pewnie nie przyszliby na koncert, gdybym grał sam. Czasami przyjęcie mojego występu jest na tyle dobre, że otwiera nam to możliwość powrotu do danego miejsca już z typowym, solowym koncertem. I jeszcze jedna ważna rzecz – okazało się, że CeZik, Borówka i Peter stworzyli niezłe trio, które świetnie się czuje ze sobą na trasach koncertowych.

Ja życzę Ci zatem powodzenia w uregulowaniu spraw niezwiązanych z muzyką, o których wspomniałeś oraz tego, abyś w jak najwięcej miejsc mógł wracać na zasadzie solowego koncertu, a nie jako support. Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję.

One Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.