Krótka piłka #184: Muzyczny Dzień Kobiet

Doskonale zdaję sobie sprawę z faktu, że Dzień Kobiet miał miejsce 8 marca. Tytuł dzisiejszego wpisu z cyklu Krótka piłka przyjął taką nazwę z powodu recenzowania płyt autorstwa samych pań: Dido, Marnie Stern oraz singla Marii Sadowskiej.

Dido „Girl Who Got Away”
(2013; RCA Records/Sony Music)
Pamiętam jak o ostatnim albumie Dido, „Safe Trip Home”, pisano, że to najnudniejsza płyta 2008 roku. Informacja dla wszystkich tych, którzy spodziewali się rewolucji: Brytyjka nie zaczęła grać heavy metalu. „Girl Who Got Away” to kolejny spokojny, popowy album w dorobku Dido. Owszem, z większą ilością elektroniki („Blackbird”), może bardziej przebojowy od ostatnich poczynań (szczególnie za sprawą singla „No Freedom”), kolejny raz w kolaboracji z przedstawicielem środowiska hip-hopowego („Let Us Move On” z Kendrickiem Lamarem), jednak to wciąż pani Armstrong ze swoim delikatnym wokalem, doskonale sprawdzającym się w spokojnych, melodyjnych piosenkach o miłości (bo o czym innym?).

Marnie Stern „The Chronicles Of Marnie”
(2013; Kill Rock Stars)
Marnie Stern nie przekroczyła nawet czterdziestki, a już dzisiaj uznawana jest za wirtuoza gitary (magazyn „Spin” uwzględnił ją na ubiegłorocznej liście 100 Najlepszych Gitarzystów). Artystka grająca „na wiośle” tzw. tappingiem na koncie ma już trzy solowe krążki, za które zebrała sporo pochlebnych opinii od recenzentów – chociażby na portalu Pitchfork i w magazynie „The New York Times”. „The Chronicles Of Marnie” jest jej czwartym studyjnym albumem. Krótkim, bo trwającym nieco ponad pół godziny. Uczucie zbyt szybkiego końca płyty potęguje jeszcze tempo kolejnych piosenek. Dziesięć utworów, napędzanych przez gitarę i perkusję, mija zanim się obejrzymy. W takim wypadku pozostaje jedynie włączyć płytę raz jeszcze. A wracać jest do czego! Pierwszy singiel, a zarazem otwierający album utwór „Year of the Glad”, idealnie wprowadza w klimat całości. Trochę noise rocka, trochę indie rock, trochę new wave i eksperymentalnego grania. „Nothing Is Easy” rozpoczyna perfekcyjny riff, powtarzający się zresztą w „Still Moving” i fragmentach „Proof Of Life” (chociaż tutaj gitara zepchnięta zostaje na drugi plan przez perkusję). Stern śpiewa, skrzeczy, wyje i krzyczy, raz próbując nawet rapować („You Don’t Turn Down”). Uprzedzam, nie każdemu tego typu wokal przypadnie do gustu. Ja słuchałem niemal cały weekend, ale po „The Chronicles Of Marnie” sięgacie i tak na własną odpowiedzialność.

Maria Sadowska „Dzień Kobiet” (singiel)
(2013; Schubert Music Publishing)
8 marca, czyli w Dzień Kobiet, do sprzedaży trafiła płyta Marii Sadowskiej zatytułowana „Dzień Kobiet”. Album promowany jest przez singiel tytułowy. Utwór rozpoczyna się ciekawą, lekko bluesową gitarą. Instrument ten nadaje zresztą tonu przez cały czas trwania piosenki. Tekst, przez niektórych odczytywany jako swego rodzaju kobiecy manifest, tak naprawdę żadnym manifestem nie jest. Wątki feministyczne? Znikome, a to, że muzyka jest kobietą, wiadomo od bardzo dawna. Jak singiel prezentuje się na tle całej płyty? Opinie są różne, ja jeszcze nie miałem okazji sprawdzić krążka (oczywiście nadrobię!). (Mateusz „Axun” Kołodziej)

One Comment

  1. Klara

    Płyta Sadowskiej świetna, choć moim zdaniem singiel tego nie oddaje. „Cisza nie ratuje” czy „Pole walki” to moim zdaniem przełomowe dla polskiej muzyki kawałki.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.