Krótka piłka #178: „Projekt: Jeden z życia moment”, „Toussaint Morrison Is Not My Boyfriend”

W 178. odcinku Krótkiej piłki, jak co środę, zapraszam do lektury krótkich recenzji. Tym razem ocenie poddane zostały dwie ubiegłoroczne płyty: kolejny solowy album donGuralesko „Projekt: Jeden z życia moment” oraz wspólny projekt Toussainta Morrisona i Dr. Wylie pod tytułem „Toussaint Morrison Is Not My Boyfriend”.

donGURALesko „Projekt: Jeden z życia moment”
Lubię styczeń: od strony muzycznej nie pojawia się wiele nowości, ze wszystkim można być jeszcze na bieżąco, a do tego pozwolić można sobie na sięgnięcie po starsze płyty i wydawnictwa, które z jakichś względów pominęło się we wcześniejszym roku. Tak samo jest właśnie z krążkiem Gurala – wydanym w 2012 roku, jednak niewłączonym do podsumowania. Dlaczego? Oczywiście w mojej opinii były płyty lepsze. Nie znaczy to, że „Projekt: Jeden z życia moment” jest materiałem słabym. O nie! W kategorii „polski hip-hop” zdecydowanie plasuje się w ścisłej czołówce, a singiel „Mogliśmy wszystko”, do którego powstał świetny teledysk, to mój ulubiony ubiegłoroczny rapowy kawałek. Gural od kilku lat zdecydowanie zwyżkuje, raz po raz oddając w ręce słuchaczy płyty dojrzałe, przemyślane i mogące się podobać nie tylko fanom gatunku. Swego rodzaju znakiem rozpoznawczym albumów poznaniaka stają się bity. Tym razem bez Matheo, ale chociażby z Donatanem (kawałek „Wąż ogonojad” rozpatrywać można w kategoriach skutku ubocznego „Równonocy”, nie sądzicie?), Tasty Beatz i The Returners na pokładzie. Dobra płyta z kilkoma mocnymi momentami. Słyszałaś/eś i nie podoba Ci się ta płyta? Cytując samego autora: „I mam maksymalnie wyjebane na to czy powiedzą, że to fajne”. Panie Piotrze, dla mnie jest to fajne.

Toussaint Morrison & Dr. Wylie „Toussaint Morrison Is Not My Boyfriend”
Ubiegłoroczny album Toussainta Morrisona jest koktajlem muzyki soul, R&B, lekkiego hip-hopu i jazzu. W czasach, kiedy tego rodzaju zestawienia rządzą na światowych rynkach muzycznych, a Frank Ocean okazuje się najlepiej przyjętym wykonawcą ostatniej dekady, tego typu pomysł na płytę wydawać może się swoistym strzałem w dziesiątkę. Problem jednak w tym, że małe potknięcie może przerodzić się w strzał, ale w rodzaju samookaleczenia. Pochodzący z zimnej Minnesoty artysta na szczęście wychodzi z opresji cało, chociaż zgrzyty się zdarzają. Refren w „Coup De Grace” sprawia, że utwór ten podczas słuchania po prostu omijam. Podobnie rzecz ma się w przypadku końcówki „It’s Gonna Happen” – wokalne popisy gospodarza nieco odstraszają. Słychać, że Morrison przez ostatnie kilka lat grał z żywym bandem. Teraz, po połączeniu sił z Dr. Wylie, pewna maniera wyniesiona z zespołu pozostała. To oczywiście plus, „Toussaint Morrison Is Not My Boyfriend” brzmi dzięki temu różnorodnie. Idealny przykład to „Weapon Sex” – zdecydowanie najlepszy utwór z mocną perkusją, fajnymi gitarami i chwytliwą melodią. Początkowo rockowe „La Ola Es Mia” później zwalnia, hipnotyzujący bit uspokaja, by w drugiej części powrócić do ostrzejszego klimatu. „Kid Fresh All Night” z kolei wpisuje się w nowoczesny nurt klubowych przebojów opartych na elektronice. Dobra płyta, która w ten zimowy czas powinna rozgrzać niejedną głowę. Album do ściągnięcia za darmo z Bandcamp.com. (Mateusz „Axun” Kołodziej)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.