Krótka piłka #174: „Live”, „The Abbey Road Sessions”

W 174. odcinku Krótkiej piłki, jak co środę, zapraszam na krótkie recenzje. Tym razem ocenie poddane zostały: zbiór największych przebojów Kylie Minogue w akustycznej aranżacji oraz koncertowa płyta niebanalnego jazzowego tria Nippy Noya/Zbigniew Jakubek/Bernard Maseli.

Nippy Noya/Zbigniew Jakubek/Bernard Maseli „Live”
„Live” nie jest płytą, którą polubicie od razu. Przynajmniej tak było ze mną. Szanuję i lubię to, co muzycznego ma do zaoferowania Zbigniew Jakubek; Bernarda Maseliego również doceniam, jednak w pierwszym momencie materiał ten trzymał mnie trochę na dystans, nie dopuszczał do siebie. Swego rodzaju izolacja trwała do czwartego/piątego odtworzenia. Wtedy zaskoczyło. Wtedy zrozumiałem: nie chodzi o rozmach, chodzi o smaczki, krótkie fragmenty utworów, małe partie – nie zaś duże i rozbudowane części. To one – mniejsze motywy – tworzą tutaj jazzową melodię, która „wpada w ucho”, której chce się słuchać. Na krążku znajdziemy w sumie sześć kompozycji autorstwa Jakubka i Maseliego. W kwestii tej nieco w cieniu pozostał zagraniczny gość, którego nagrani nie zostały zawarte na albumie. „Live”, jako płyta koncertowa, ma jednak pewien mankament: niezarejestrowane reakcje publiczności, która – jak wiadomo – jest nieodzownym elementem występu na żywo. To jej ewentualny aplauz lub wyrażenie niezadowolenia sprawiają, że materiał różni się od nagrania studyjnego oraz nabiera dodatkowej wartości. Niby szczegół, ale ważny.

Kylie Minogue „The Abbey Road Sessions”
Kylie Minogue pokazuje, jak z dyskotekowych przebojów zrobić przeciętne, akustyczne piosenki. Chociaż nie wszystko wskazywało na porażkę. Początkiem tego roku wokalistka zaprezentowała udaną akustyczną wersję „On a Night Like This”. Piosenka, zapowiadając płytę „The Abbey Road Sessions”, sprawiła, że z jej ukazaniem się wiązałem duże nadzieje. Niestety, na nadziejach się skończyło. Album z największymi przebojami Australijki w aranżacjach na orkiestrę trąci lekkim banałem. Kylie płytą tą nie wnosi niczego ciekawego do swojej trwającej już ćwierć wieku kariery. Wiadomo, materiał nagrany w legendarnym Abbey Road to dla artysty swoista nobilitacja, jednak potrzeba do tego sporych umiejętności. Nie chcę pisać, że Kylie nie potrafi śpiewać. Po prostu jej wokal nie jest wystarczająco dobry, aby udźwignąć klimat tego typu płyty. Przed krytyką bronią się tylko wspomniany wcześniej „On a Night Like This” i „Where The Wild Roses Grow” dzięki udziałowi Nicka Cave’a.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.