Krótka piłka #143: Słuchaj po majówce

Majówkowe szaleństwo majówkowym szaleństwem, ale kiedyś będzie trzeba „zejść na ziemię” i się wyciszyć. W dzisiejszej Krótkiej piłce prezentuję dwie płyty z etykietką „Słuchaj po majówce”, które pozwolą nam wrócić do równowagi po tym tygodniowym weekendzie.

Daniel Drumz „Electric Relaxation vol. 3”
Trzeci – ponoć finalny – wolumin serii „Electric Relaxation” od krakowskiego producenta i didżeja ujrzała światło dzienne i chwała mu (artyście) za to. Może ostatnie dni sprzyjają słuchaniu nieco innej muzyki niż ta, serwowana nam przez Daniela Drumza, jednak odpoczynek po majówkowych wyczynach już niedługo będzie wskazany, a idealnym dźwiękowym tłem dla złapania oddechu jest niewątpliwie „Electric Relaxation vol. 3”. Nowy mix nie odbiega tematycznie i klimatycznie od tego, co Taśmy (jak kiedyś tytułował się didżej) prezentował w poprzednich częściach. Dobra, odprężająca muzyka z charakterem i o czarnym kolorze. J Dilla, Hygher Baby, Hocus Pocus, Kanye West czy DJ Spinna, a wszystko – wedle adnotacji umieszczonej przez samego autora – miksowane z płyty winylowej. Krążek w limitowanym nakładzie znalazł swoich nabywców niczym „ciepłe, świeże bułeczki”. Nie dziwi mnie to wcale, ponieważ każdy krążek od Daniela to tzw. pozycja obowiązkowa.

Shadowfinder „Evening Witch”
Druga z pozycji na „pomajówkowe odprężenie”. Ambient, przyznaję, nie jest moim ulubionym rodzajem muzyki. Owszem, słucham wybranych produkcji, ale w przeciwieństwie do innych gatunków, do ambientu muszę mieć tzw. dzień. Nie wiem jak jest u Was, ja nie mogę być zdenerwowany, ponieważ te wszystkie występujące bardzo często w ambientowych produkcjach szumy, szepty i trzaski wzbudzają moją agresję jeszcze bardziej. (To oczywiście tak na zupełnym marginesie). „Evening Witch” to muzyczna historia o żabie, ale bez obaw – Crazy Frog, która kilka lat temu zdobywała pierwsze miejsca światowych list przebojów, nie wróciła (chyba należy dodać – na szczęście nie wróciła). Shadowfinder wciela się na swoim debiutanckim krążku w narratora i poprzez muzykę opowiada nam o perypetiach innego, małego, zielonego zwierzaka. Wszystko zaczyna się od tego, że płaz nie może zasnąć („Tiny frog can’t sleep”), by następnie się zakochać („Tiny frog falls in love”), stracić żabiego ojca („Tiny frog’s father passes away”) i finalnie spoglądać w niebo („Tiny frog watches the sky”). Wszystko to oczywiście w dużym skrócie, bowiem streszczenie „Evening Watch” równałoby się z opowiedzeniem książki lub filmu, a nie o to przecież chodzi. To Wy sami, jako odbiorcy, powinniście odkrywać kolejne etapy opowieści. W sumie historia złożona jest z piętnastu rozdziałów pełnych melancholijnych i onirycznych brzmień. Od strony producenckiej materiał utrzymany jest na najwyższym poziomie. Nie ma się jednak czemu dziwić, wszak Shadowfinder na swój fonograficzny debiut kazał czekać piętnaście lat (!). Sami rozumiecie – o niedociągnięciach mowy być nie może. Płyta wycisza, pozwala na chwilowe odpłynięcie oraz relaksuje. O „Evening Witch” więcej przeczytacie tutaj.

Mateusz „Axun” Kołodziej

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.