Krótka piłka #126: Muzyczne ostatki płytowe

Ostatnia Krótka piłka przed okresem świąteczno-noworocznym przynosi nam swego rodzaju muzyczne ostatki w postaci premierowych krążków Maryli Rodowicz i Commona.

Maryla Rodowicz „Buty 2”
Za słowa, które za chwilę się tutaj pojawią, obrazić mogą się na mnie fani wokalistki, być może i sama Rodowicz przeklnie pod nosem. Trudno. Prawda jest jednak taka, że nie Maryla jest tutaj najważniejsza. Owszem, to jej płyta, owszem, kto inny by tego tak nie zaśpiewał. Jednak to nieżyjąca tekściarka gra pierwszoplanową rolę, to Osiecka swoimi wersami kradnie uwagę słuchacza. Znalezione (a wcześniej zaginione/zawieruszone?) teksty zmarłej w 1997 roku poetki niosą dość osobiste przesłanie, ukazują w znaczącej mierze specyficzne relacje na linii kobieta-mężczyzna (szczególnie początek płyty: „Zamiast wódkę pić”, „Drugi but”, „Ja Cię mam”). Chce się słuchać, próbować zrozumieć, odszukać ukrytych znaczeń i przesłań – tym bardziej, że piosenki zawierają przecież teksty wcześniej niepublikowane. Maryla Rodowicz utrzymuje charakterystyczny dla siebie muzyczny klimat. I bardzo dobrze, bo po co eksperymentować z brzmieniem, skoro i tak potencjalny odbiorca chce właśnie takiej Maryli. Chociaż pewne próby „innego” grania pojawiają się na płycie (obecność Gaby Kulki mówi już sama za siebie), to jednak w większości album utrzymany jest jednak w stylu dobrze nam znanym. Takiej Maryli z towarzyszącą jej Osiecką oczekujemy. Jak za dawnych lat. Jak za najlepszych lat.

Common „The Dreamer/The Believer”
„Jutro nie umiera nigdy” jak głosił jeden z filmów o przygodach najlepszego z brytyjskich agentów. Hip-hop miał umrzeć parę lat temu, jak głosił Nas, jednak też nie umarł. W tym roku kolejną dawkę życia wstrzykną w jego organizm Common. Chcieliście czarnoskórego Bonda, to go macie. Może niekoniecznie filmowego, ale jednak jest. Chicagowski raper zrehabilitował się po słabszym krążku „Universal Mind Control” i bezsprzecznie nagrał najlepszy materiał od kultowego już „Be” z 2005 roku. W zasadzie to „The Dreamer/The Believer” jest efektem pracy klasycznego hip-hopowego duetu raper-producent. Za warstwę muzyczną na płycie odpowiada No I.D. – inny reprezentant chicagowskiej sceny. Nie jest to pierwsza tego typu współpraca obu panów. Producent od strony brzmieniowej opracował w przeszłości – w całości lub w większej części – trzy inne płyty Commona („Can I Borrow a Dollar?” – jako Immenslope; „Resurrection” i „One Day It’ll All Make Sense”). Obok The Roots, nikt w tym roku w Stanach nie osiągnął takiego poziomu produkcji. Nikt nawet chyba nie próbował. Jutro nie umiera nigdy. Dobry rap również nigdzie się nie wybiera.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.