Relacja: Festiwal Art Fest 2011 (23.11 – 10.12.2011 r.)

Przez trzy kolejne weekendy od połowy listopada do początku grudnia w Tarnowie już po raz ósmy odbywał się festiwal sztuki Art Fest – najważniejsze wydarzenie kulturalne jesieni.

Tegoroczna edycja Festiwalu Art Fest odbyła się w dniach od 23 listopada do 10 grudnia. Miłośnicy malarstwa, teatru, literatury i muzyki mieli doskonałą okazję, by naocznie przekonać się o talencie (lub też jego braku – wszak i tak też mogło się zdarzyć) żyjących oraz nieżyjących twórców. Na uczestnictwo w wydarzeniach niecodziennych, niezwykłych i dających do myślenia skusiłem się także i ja. Poniżej bardzo subiektywna relacja z imprezy zorganizowanej przez BWA Galerię Miejską w Tarnowie we współpracy z Centrum Sztuki Mościce i Międzynarodowym Stowarzyszeniem Passe-Partout.

Fragment wystawy K. Kulki (materiały organizatorów)

Pre-fest
Organizatorzy ósmej edycji festiwalu, od tego roku noszącego imię zmarłego w ubiegłym roku Bogusława Wojtowicza – kuratora i pomysłodawcy Art Festu, całą imprezę rozpocząć postanowili od artystycznego prologu. Pierwsza, przedfestiwalowa odsłona odbyła się w foyer Tarnowskiego Teatru im. Ludwika Solskiego, gdzie dwójka młodych twórców – Kamil Kulka i Anna Adamiak – w ramach tzw. sceny offowej zaprezentowała swoje spojrzenie na ludzką cielesność. Zgromadzonym podobać mógł się szczególnie performance „The Beginning” autorstwa wspomnianej wyżej artystki. Przedstawienie – bo tak najlepiej będzie nazwać to, czego byliśmy świadkami – dzięki zatarciu tradycyjnego podziału na scenę i widownię, miało charakter czystej improwizacji w procesach tworzenia sztuki na płaszczyznach plastycznej, dźwiękowej i kinetycznej. Modelki umazane czerwoną farbą, białe kontrastujące z krwistą barwą płachty, uzupełniająca całość muzyka – to wszystko mogło naprawdę zrobić na publice wrażenie.

Złe dobrego początki?
Art Fest oficjalnie zainaugurowany został w siedzibie BWA na Dworcu PKP w Tarnowie 25 listopada. Po podziękowaniach i przemowach, otwarta została retrospektywna wystawa malarstwa Jerzego Nowosielskiego. Pierwsza po śmierci prezentacja prac artysty (Nowosielski zmarł w lutym 2011 roku), to niewątpliwie duży sukces tarnowskiej Galerii Miejskiej. Dyrekcji BWA, ku uciesze miłośników sztuki, udało sprowadzić się i zaprezentować szeroki wybór dzieł – począwszy od lat 50., aż do obrazów datowanych na lata 90.

J. Nowosielski „Murzynka na plaży” (materiały organizatorów)

To, co ukazywało się spod pędzla Nowosielskiego, to swoista ikonografia postaci przedstawionych na tle rzeczywistych i metafizycznych pejzaży. – Malarstwo Nowosielskiego to malarstwo rozpięte na ramionach miłości niebiańskiej i miłości ziemskiej – pisał o pracach autorstwa nieżyjącego już malarza Tadeusz Różewicz. – Rozdarty przez te dwie miłości malarz przypomina czasem anioła, a czasem nietoperza wiszącego w podziemiach opuszczonej świątyni. Poeta widział więc w twórczości Nowosielskiego coś, czego ja niestety nie dostrzegłem – talent i oryginalność – lub, by odwrócić kota ogonem, nie miał okazji widzieć czerwonego prostokąta wsadzonego w ramę i okrzykniętego dziełem malarskim. Każdy z nas ma wszak swoją wizję. Sztuki plastyczne nie są jednak naszą domeną, a AxunArts nie jest miejsce na roztrząsanie tego typu tematów. Tutaj zajmujemy się muzyką, a jeśli już o niej mowa… Tego samego wieczoru, dosłownie na kwadrans, atmosferę starał się umilić swoim występem Malwina Kołodziejczyk. Młoda dama niestety nie popisała się grą na saksofonie. Artystów władających tym instrumentem widziałem, a raczej słyszałem, w swoim krótkim życiu tylu, że jednoznacznie mogę stwierdzić o raczej słabym poziomie tego krótkiego koncertu. Pocieszam się jedynie faktem, że panna Kołodziejczyk jest jeszcze młoda i ma sporo czasu na szlifowanie swoich umiejętności.

Kontynuacją wernisażu prac Nowosielskiego było spotkanie z Krystyną Czerni (autorką książki „Nietoperz w świątyni”, będącej biografią malarza), które odbyło się bez mojego udziału w poniedziałek, 28 listopada. Można rzec, że tegoroczny Art Fest rozpoczął się nieciekawie, jednak kolejne wydarzenia z programu nadrobiły, by posłużyć się sportową metaforą, te stracone na początku punkty.

Maciej Fortuna podczas koncertu w ramach Art Festu (foto: M. Janik / axunarts.pl)

Muzyczną gwiazdą weekendu był Maciej Fortuna, który razem ze swoim kwartetem w składzie: Przemysław Raminiak (fortepian), Piotr Lemańczyk (kontrabas) i Frank Parker (perkusja), zagościł na małej scenie Centrum Sztuki Mościce. Fotorelacja z tego jazzowego koncertu, na którym muzycy zaprezentowali głównie materiał ze swojej płyty „Lost Keys”, dostępna jest na naszych łamach TUTAJ. Pierwsza odsłona tegorocznego festiwalu w gmachu w Mościcach zakończyła się wystawą „Rysowanie myśli”, która odbyła się pod opieką artystyczną Jadwigi Sawickiej z Wydziału Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego.

Pamiętajmy o Miłoszu
… nie pomijając przy tym Andrzeja Stasiuka, który swoim przyjazdem do Tarnowa dał niejako znak do rozpoczęcia drugiego weekendu z Art Festem. Prozaik przybył do małopolskiego miasta na spotkanie autorskie, podczas którego w siedzibie BWA prezentował swoją ostatnią książkę zatytułowaną „Dziennik pisany później”.

Andrzej Stasiuk (foto: P. Topolski / facebook.com)

Pisarz przez około godzinę, niczym student na egzaminie z literatury najnowszej (nie, to wcale nie jest żart!), przepytywany był przez znającego chyba na pamieć „Dziennik” prowadzącego. Ta momentami dość męcząca dla Stasiuka dyskusja przerwana została wreszcie przez samego autora, który zdecydował skierować swoją uwagę ku zgromadzonym ludziom i zachęcił, by ci również włączyli się do rozmowy, czym jednoznacznie dał do zrozumienia, że wcześniejszej formy konwersacji ma już po prostu dość. Po spotkaniu pisarz poświęcił chwilę na podpisywanie książek i wymianę prywatnych uprzejmości z fanami.

Fragment wystawy W. Prażmowskiego „Miłosz. Tutejszy” (materiały organizatorów)

Głównym tematem drugiego weekendu festiwalu była jednak twórczość Czesława Miłosza. To jego wiersze śpiewał Czesław Mozil, i to jego postać okazała się inspiracją zdjęć Wojciecha Prażmowskiego, które złożyły się na wystawę „Miłosz. Tutejszy”, a której wernisaż odbył się właśnie tego wieczoru, tj. 4 grudnia, w Mościckim Centrum Sztuki. Z obcowania z fotografią zrezygnowaliśmy jednak na rzecz wywiadu z liderem formacji Czesław Śpiewa. Efekt naszej krótkiej rozmowy można sprawdzić TUTAJ. Więcej o samym koncercie w naszej RELACJI.

Teatralne zakończenie
Uwaga miłośników sztuki podczas trzeciego i zarazem ostatniego weekendu Art Festu podzielona została na muzykę, plastykę oraz sztukę teatralną. Najpierw, bo w piątek 9 grudnia, w Centrum Sztuki Mościce odbył się koncert Gaby Kulki. Ta niezwykle oryginalna wokalistka zaprezentował podczas około godzinnego występu swoje najpopularniejsze utwory, m.in.: „Hat, Meet Rabbit”, „Heard The Light” i „Laleczkę”. Pełna relacja z koncertu wraz z fragmentami wideo w osobnym tekście dostępna jest TUTAJ.

Fragment wystawy A. Dudzińskiego (materiały organizatorów)

Jeszcze przed koncertem Gaby Kulki publiczność zaproszona została na wernisaż wystawy plakatu „Kino” Andrzeja Dudzińskiego, który odbył się po części muzycznej. Uwagę zamiast na plakatach skupiona została jednak na wokalistce, która długo po koncercie rozmawiała jeszcze z fanami, podpisywała płyty i pozowała do zdjęć z fanami. Osobiście taki stan rzeczy wcale mi nie przeszkadzał – wszak to muzykę spośród wszystkich sztuk stawiam i stawiał będę na pierwszym miejscu. Plakaty autorstwa obecnego na wernisażu Dudzińskiego okazały się jednak równie interesujące. Wbrew wcześniejszym założeniom postanowiłem obejrzeć wystawę, lecz zrobiłem to po tzw. części oficjalnej – bez tłoku, gdy przygotowany przez organizatorów poczęstunek został przez „miłośników sztuki” spałaszowany (tak na marginesie, ale zupełnie serio – zawsze zastanawiałem się, czy połowa tych ludzi przychodzi na tego typu imprezy przypadkiem tylko po to, aby zjeść dwa koreczki i napić się białego wina?). Oryginalność niektórych prac oraz niecodzienny sposób zaprezentowania konkretnego, reklamowanego filmu – to niewątpliwie wyróżnia dzieła Dudzińskiego od większości typowych posterów zachęcających do pójścia na film.

Tegoroczny Art Fest zakończył się mocnym akcentem teatralnym. Ponoć od dawna starano się, by sztuka „Skarpetki, opus 124” zagościła na tarnowskiej scenie. Robił to jeszcze świętej pamięci Bogusław Wojtowicz. Udało się teraz. Wojciech Pszoniak i Piotr Fronczewski – dwie tuzy polskiego teatru, dwóch aktorów z niebywałym dorobkiem – wystąpili na scenie w Mościcach. Ponoć było świetnie. Ponoć, bowiem opieram mogę się jedynie na opiniach znajomych. Osobiście z uczestnictwa w sztuce zrezygnowałem, więc oceniać mi jej po prostu nie wypada.

W. Pszoniak i P. Fronczewski w sztuce „Skarpetki, opus 124” (materiały organizatorów)

Pamiętam, że w roku ubiegłym w podsumowaniu siódmej edycji festiwalu stwierdziłem, że Art Fest okazał się dobrą odskocznią od wszechobecnej pop-papki, z jaką stykami się na co dzień w telewizji, radiu, prasie i Internecie. W zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie, aby powtórzyć te słowa i na koniec dodać jeszcze, że pierwszy samodzielnie organizowany festiwal przez nową dyrektor tarnowskiego BWA, panią Ewę Łączyńską-Widz, odniósł po prostu sukces. (Mateusz „Axun” Kołodziej)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.