Piosenką w Miłosza!

Piosenką w Czesława Miłosza uderzyli w tym roku polscy muzycy. Wszystko przez (a może dzięki?) obchodom Roku Miłosza.

Smutno mi, kiedy widzę, jak nagle – niemal z dnia na dzień – popularny stał się Czesław Miłosz wśród polskich wykonawców w obliczu obchodów roku jego imienia. Niemniej, staję się wesołym chłopczykiem, kiedy uświadamiam sobie, że bez tych obchodów nasza rodzima muzyka na przestrzeni ostatnich miesięcy byłaby uboższa o te kilka płyt.

Trwający aktualnie Rok Miłosza na swój sposób, a więc nagrywając album muzyczny, uczcili już: syn poety – Tony Miłosz, Stanisław Soyka, Czesław Mozil, zespół Rosemary’s Kids* i Aga Zaryan. Ta ostatnia nawet dwukrotnie, bo w językach angielskim i polskim (dokładnie w takiej kolejności, nie odwrotnie). Swoje dołożą jeszcze panowie z zespołu The Poise Rite, lecz dopiero w pierwszym kwartale 2012 roku (trzy pierwsze kompozycje z zapowiadanej płyty dostępne są do wysłuchania na facebooku). I mają zapewne czego żałować, ponieważ o poetyckiej twórczości Miłosza za rok nie będzie już tak głośno, media przestaną zapraszać do swoich programów ludzi odpowiedzialnych za propagowanie wierszy noblisty, a i koncert promujący płytę zorganizować będzie trudniej. Wszak miejscowe centra kultury interesować będzie już zupełnie coś innego. Miłosz, ten koncertowy, przejdzie do historii. Pieniędzy na takie celebrowanie talentu urodzonego przed pierwszą wojną światową poety też już nie będzie tyle. A tych w tym roku było naprawdę sporo. Jak podała platforma Onet.tv, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego na obchody Roku Miłosza przeznaczyło w sumie do podziału ponad 7 milionów złotych.

Czesław Miłosz w 1992 roku (foto: Jerzy Szczęsny / tokfm.pl)

Czy wiersze Miłosza nadają się do śpiewania? Wydane w ostatnim czasie płyty odpowiadają na to pytanie twierdząco, jednak dla kogo właściwie zostały one nagrane? Aga Zaryan z projektem chciała wyjść chyba poza granice kraju i zaśpiewała je zarówno po angielsku, jak i po polsku. A nawet nie tyle chciała, co pewnie wypadało jej to zrobić. Szefowie wytwórni Blue Note Records, z którą wokalistka ma podpisany kontrakt oraz fani jej talentu z całego świata też mieli tutaj coś do powiedzenia. Bo czy zachodnioeuropejscy i amerykańscy słuchacze, nie rozumiejąc treści, poddaliby się dźwiękowemu urokowi liryków w oryginale? Śmiem wątpić. Śpiewnych poetów mieliśmy w historii wielu (Iwaszkiewicz, Norwid, Barańczak), ale czy Czesław Miłosz należał do tego grona?

Za anglojęzyczną wersją „Księgi olśnień” przemawiał również fakt, że teksty laureata literackiej Nagrody Nobla z 1980 roku tłumaczone były już w przeszłości na język angielski, kolejne tomiki ukazywały się w Stanach Zjednoczonych, a sam Miłosz, jak dobrze wiemy, żył w tamtym kraju dość długi okres czasu, dając poznać się tamtejszym miłośnikom literatury jako poeta wybitny. Nietaktem wręcz w takiej sytuacji byłoby pominięcie tamtego rynku fonograficznego i wydanie płyty jedynie w języku polskim. Chociaż kolejność ukazywania się wersji językowych albumu pozostawiać może wiele do życzenia – bo gdzie w końcu świętujemy Rok Miłosza: w Stanach Zjednoczonych, czy nad Wisłą?

Aga Zaryan (foto: last.fm)

Zaryan nie dość, że Miłosza śpiewem przedstawiła innym nacjom, to dokonała tego według mnie najpełniej ze wszystkich wykonawców. Bo przekopać wszystkie tomiki z poezją i wziąć na warsztat kilka wierszy, to nie wszystko. Trzeba czegoś więcej. Trzeba pokazać nie tylko, co Miłosz pisał, ale też co czytał. W przypadku „Księgi olśnień” udało się tego dokonać. Teksty Anny Świrszczyńskiej („Jak niedźwiedź przy niedźwiedzicy…”/„Like a He-Bear and She-Bear…”, „Mówię do swojego ciała”/„I Talk To My Body”), Jane Hirshfield („Music Like Water”/„Muzyka jak woda”, „Autumn Quince”/„Jesienna pigwa”) oraz Denise Levertov („Eye Mask”/„Przepaska na oczy”, „A Gift”/„Dar”), a więc jak czytamy w notce wydawcy, ulubionych poetek naszego noblisty, zostały włączone do projektu i wzbogaciły go. W przypadku płyt Zaryan podobać może się również fakt, że wokalistka nie sięgnęła po sztampowe teksty autorstwa Miłosza. Owszem, mamy „Piosenkę o końcu świata”, którą kojarzy zapewne większość z osób czytających teraz te słowa. Reszta tytułów jednak niekoniecznie musi zostać połączona z nazwiskiem tego poety i niekoniecznie znajdzie się w większości podręczników do nauki języka polskiego. Spuścizna, jaką po sobie pozostawił Miłosz, jak doskonale wiemy, jest naprawdę duża i trudno jest znać ją na wyrywki, na pamięć, więc za selekcję wierszy dla jazzmanki również dodatkowy plus. Pomysł na album wokalistka miała zupełnie inny i bardziej ryzykowny od koncepcji przyjętej chociażby przez Mozila, ale kto wie, czy w ostatecznym rezultacie to nie jej sposób zaprezentowania osoby Czesława Miłosza nie jest pełniejszy i lepszy.

Czesław Mozil wielokrotnie przed premierą płyty „Czesław Śpiew Miłosza” zaznaczał (także w wywiadzie nam udzielonym), że jego zamiarem jest przedstawić poetę zwykłemu odbiorcy, niekoniecznie obytemu z literaturą i znającemu dogłębnie twórczość Miłosza. Mozil wyszedł bowiem z całkiem słusznego przekonania, że skoro on nie zna wierszy urodzonego w Szetejniach autora, to takich osób w tym kraju music być więcej. Jak postanowił, tak zrobił. Sam noblista zresztą we wstępie do „Traktatu poetyckiego” napisał: Mowa rodzinna niechaj będzie prosta. / Ażeby każdy, kto usłyszy słowo / Widział jabłonie, rzekę, zakręt drogi / (…) Nie może jednak mowa być obrazem / I niczym więcej. / Wabi ją od wieków / Rozkołysanie rymu, sen, melodia. Piosenki oparte na wierszach poety również są proste, dzięki czemu trafić powinny do każdego z nas.

Czesław Mozil

„Czesław Śpiewa Miłosza” to pod względem muzycznym płyta zdecydowanie lżejsza od tego, co zaprezentowała Aga Zaryan. Albumowi brzmieniowo momentami bliżej do pierwszego wydanego w Polsce krążka Mozila, jakim jest „Debiut” z 2008 roku. Mamy więc do czynienia z melodyjnym i spokojnym popem, przez samego muzyka określanym epitetem „teatralny”. Nie znam klucza, jakiego do selekcji tekstów użył lider formacji Czesław Śpiewa, jednak – co zaznaczyłem już wcześniej – na jego płycie znalazły się w ostatecznym rezultacie wiersze, które zaliczyć można do grupy bardziej znanych. Kto z nas na lekcji języka polskiego w szkole podstawowej lub liceum nie czytał „Słońca”, „Poety”, „Do polityka”, czy kultowego „Do Laury”? No właśnie… Jednak to wiersze, które zostały wzięte na warsztat przez polsko-duńską grupę, pokazują, że Miłosz żyjący i tworzący w zupełnie innej rzeczywistości, w dobie dzisiejszego spłycenia muzyki popularnej, okazałby się niezłym tekściarzem współpracującym z najlepszymi przedstawicielami rodzimej sceny. Kto wie, czy w innych okolicznościach, poeta nie miałby na swoim koncie kilku przebojów, zamiast kilku tomików?

Poloniści dostali w prezencie od muzyków bardzo ciężki oręż w walce z niechęcią młodzieży do poezji, która dzisiaj często nie jest już rozumiana, a wszystko przez pokoleniowe zmiany, których odwrócić się już nie da. Aga Zaryan, Stanisław Soyka i przede wszystkim Czesław Mozil, który brzmieniowo najbliższy jest gustom młodych Polaków, powinni przybliżyć Czesława Miłosza współczesnym i pokazać go nie tylko jako stojącego na cokole historii laureata nagrody Nobla, ale normalnego człowieka, zupełnie podobnego do nas z całą naszą mizerią penisów i wagin**. Co tylko na to sam poeta, który słynął przecież z niechęci do większości muzycznych aranżacji swoich wierszy? (Mateusz „Axun” Kołodziej)

* Ze względu na brak płyty formacji Rosemary’s Kids w sklepie muzycznym, w powyższym tekście pominięta została ocena tego wydawnictwa. Zapowiedź albumu dostępna jest natomiast na naszych łamach tutaj.
** Cz. Miłosz, A jednak.


Aga Zaryan „Księga olśnień”
(2011; EMI Music Poland)


Aga Zaryan „A Book Of Luminous Things „
(2011; Blue Note/EMI Music Poland)
* płyta zrecenzowana w Krótkiej piłce #110


Czesław Śpiewa „Czesław Śpiewa Miłosza”
(2011; Mystic Production)


Stanisław Soyka „7 wierszy Czesława Miłosza”
(2011; Universal Music Group)
* płyta zrecenzowana w Krótkiej piłce #110

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.