Relacja: Julia Marcell z płytą „June” w Tarnowie (19.11.2011 r.)

Julia Marcell w sobotę 19 listopada zaprezentowała na żywo kompozycje z drugiej solowej płyty, zatytułowanej „June”. Koncert okazał się jedną z lepszych muzycznych imprez, jakie zorganizowane zostały w Tarnowie w ostatnich miesiącach.

Człowiek się trochę rozbisurmanił. Chodzę ostatnimi czasy na same imprezy jazzowe i zapomniałem, o co tak naprawdę chodzi z tymi koncertami. Julia Marcell z towarzyszącym jej zespołem przypomniała mi, że na występach trzeba się też ożywić i spędzić te dwie godziny aktywnie. Pełne Piwnice miejscowego Centrum Kultury, dobra atmosfera, świetna muzyka – tego było trzeba i myślę, że nie tylko mi.

Julia Marcell zaprezentowała podczas wspomnianego występu materiał z drugiej solowej płyty, której polska premiera odbyła się na początku października tego roku, oraz kilka starszych utworów. Oczywiście najgłośniejszej reakcji doczekaliśmy się z chwilą pierwszych taktów singlowej piosenki, jaką jest „Matrioszka”. Swoją porcję braw zebrały jednak także inne kompozycje z płyty „June”: „I Wanna Get On Fire”, „Echo” i moje ulubione „CTRL”. Publiczność nie zawiodła. Początek, owszem, był dość niemrawy, ale z czasem wszyscy rozgrzani zostali przez pulsujące, elektroniczne brzmienia i zaczęli energicznie i ochoczo reagować na to, co działo się na scenie. Ostatnie trzy numery plus dwa bisy, to już istny ogień, który udzielił się także samej wokalistce. Artystka w małej sali TCK czuła się bardzo swobodnie, raz po raz wskakując na jeden z elementów sprzętu i na podwyższeniu wykonując część piosenek. Autorka płyty „June” zafundowała sobie również mały spacer wśród publiczności, co wywołało wśród obecnych na koncercie spore, ale pozytywne zaskoczenie.

Julia, co zresztą zaznaczyła pomiędzy kolejnymi piosenkami, zapamiętała ubiegłoroczny koncert w Tarnowie m.in. ze względu na uszkodzenie altówki. Tym razem również nie obył się bez niespodzianek. Już na sam koniec, podczas pierwszego bisu, posłuszeństwa odmówił statyw. Z pomocną dłonią (dosłownie i w przenośni) przyszła wokalistce jedna z dziewcząt obecnych na występie, która przytrzymała po prostu mikrofon Julii, by ta mogła równocześnie śpiewać i grać na keyboardzie.

Powoli zbliża się koniec listopada, jeszcze kilka tygodni i rozpocznie się okres twz. podsumowań. Ja już teraz mogę powiedzieć, że sobotni koncert Julii Marcell był najlepszą imprezą muzyczną zorganizowaną w 2011 roku w Piwnicach TCK i jednocześnie jednym z ciekawszych wydarzeń koncertowych, w jakich miałem okazję uczestniczyć na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy. Julio, wydaj nową płytę jak najszybciej, bo nie chcę czekać zbyt długo na Twoją kolejną wizytę w moim mieście. (Mateusz „Axun” Kołodziej)

FOTORELACJA

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.