Krótka piłka #115: Bez ochów i achów

Bez ochów i achów po tym, jak usłyszałem kilka tegorocznych płyt. Jest monotonnie i bez pomysłów, a do tego niektórzy przedstawiciele sceny muzyczne cały czas uważają, że wystarczy się nazywać i mieć przeszłość, żeby sprzedać swoją płytę.

SuperHeavy „SuperHeavy”
„Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść” – to stare polskie przysłowie najdobitniej przedstawia sytuację, z jaką do czynienia mamy w przypadku płyty „SuperHeavy”. Spotkanie pięciu tuz muzyki rozrywkowej (Mick Jagger, Joss Stone, A. R. Rahman, Dave Stewart i Damian Marley) powinno zakończyć się na etapie jednego singla (jeśli miałbym wybierać z piosenek wchodzących w skład płyty, to wskazałbym na utwór tytułowy), który u fanów pozostawiłby zapewne niedosyt i nadzieję na coś więcej. Jednak w tym wypadku niedosyt okazałby się uczuciem lepszym niż rozczarowanie, jakim jest niestety cała płyta. Bo tutaj, oprócz samozwańczej Super Grupy, nic nie jest super – ani muzyka, ani energia, ani tym bardziej frajda ze słuchania.

My Riot „Sweet Noise”
Glaca zmienił zespół, ale wciąż robi to samo. Nawet tytułem płyty swojej nowej formacji wraca do starych, chyba już zamkniętych, czasów. Do tego znowu sięga po hip-hop (jak na krążku „Revolta”) i inspiracje odległymi kontynentami i rejonami (patrz, a raczej słuchaj, piosenek z płyty „The Triptic”), które są przerywnikami dla ostrego gitarowego grania, pełniącego tutaj funkcję dominującą. Glaca zmienił zespół, ale wciąż robi to samo – powtórzę raz jeszcze myśl początkową i dodam do niej pytanie – ale czy to dobrze? Wszyscy ci, którzy pamiętają „Czas Ludzi Cienia” odpowiedzą na nie zapewne w większym lub mniejszym stopniu pozytywnie. Dla mnie jednak ochów i achów nie ma. Spodziewałem się większej inwencji i pomysłowości. Jak widać Piotr Mohamed postanowił zamknąć się w szufladce z napisem „sweet noise” na własne życzenie. Jego wybór.

Totentanz „Inni”
„Totentanz, nie idźcie tą drogą” – chciałoby się powiedzieć parafrazując pewną, znaną sprzed kilku lat, wypowiedź. Ostatnia płyta tarnowskiej grupy przynosi zmianę w postrzeganiu muzyki zespołu. I wypadałoby się zastanowić, czy obrana droga jest właściwa. Oczywiście nie chcę mówić muzykom, co mają robić, jednak z formacją, której dwie wcześniejsze płyty przyjmowane były z tak dużym entuzjazmem, ewidentnie coś się dzieje. Poziom spada, a utworom z tegorocznego wydawnictwa daleko do tych z debiutanckiego „Niebólu”. Fanem twórczości Rafał Huszno i kolegów nigdy nie byłem (nie będę silił się na jakieś patriotyczne i małoojczyźniane wywody), ale dopiero teraz mam okazję naprawdę głośno to powiedzieć: Nie słucham Totentanz, ich muzyka mi się nie podoba.

Mateusz „Axun” Kołodziej

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.