Krótka piłka #111: Nie nauczysz starego psa nowych sztuczek

Starzy muzyczni wyjadacze się nie zmieniają, bo i po co, a nawet gdyby chcieli zaprezentować coś nowego, to nie zawsze im wypada, albo po prostu nie są w stanie. Bo starego psa nie można nauczyć nowych sztuczek.

Foo Fighters „Wasting Light”
Muzycy Foo Fighters zapowiadali przed premierą tego krążka, że będą chcieli dzięki niemu wrócić do korzeni rocka. Miejsce nagrań w takim wypadku nie mogło być inne, jak garaż (chociaż nie oszukujmy się – ich garaż od garażu początkującej kapeli różni się i to bardzo). Nie bez znaczenia był też czas, w jakim nowy album miał się ukazać – dokładnie dwadzieścia lat po legendarnym krążku „Nevermind” Nirvany. Nirvany, w której grał Dave Grohl – dzisiaj lider Foo Fighters. Smaczków jak widać było dużo, ale przecież to tylko rozgrzewka, przygotowanie gruntu pod ostateczny owoc – płytę. „Wasting Light” to chyba jeden z najczęściej komentowanych materiałów rockowych pierwszej połowy 2011 roku. Nawiązania do rocznicy i Nirvany nie pozostały bez echa, ale to muzyka zawarta na krążku jest tutaj najchętniej poddawana dyskusji. Jednym podoba się bardzo, inni o „Wasting Light” nie chcą w ogóle słyszeć, a prawda jak zwykle leży gdzież pośrodku. Bo siódma studyjna płyta Foo Fighters dziełem wybitnym na pewno nie jest. Zdarzają się momenty słabsze („These Days” i utwór „Arlandria” wybrany na trzeci singiel promujący) przeplatane lepszymi („Dear Rosemary”, „Back & Forth”). Nie można Amerykanom odmówić sprytu, bo jak inaczej nazwać fakt umieszczenia najlepszych numerów na początku („Bridge Burning”, „Rope”) i końcu płyty („I Should Have Known”, „Walk”), które, z jednej strony, zachęcają do słuchania dalej, z drugiej zaś stanowią nieodpartą pokusę wciśnięcia play raz jeszcze. Never wanna die, never wanna leave, never say goodbye (…) I’m learning to walk again, I believe I’ve waited long enough, I’m learning to talk again, can’t you see I’ve waited long enough – śpiewa w singlowym „Walk” Dave Grohl i niewątpliwie ma nadzieję, że muzyczne widmo Kurta Cobaina przestanie nad nim wisieć. Kto wie, może po tym albumie?

Blondie „Panic of Girls”
Kobietom wieku wypominać nie wypada, ale ja wcale nie wypominam, a jedynie mówię jak jest. Debbie Harry ma 66 lat, nie jest tą samą młodą dziewczyną, która zauroczyła muzyczny świat na przełomie lat 70. i 80., siła i barwa głosu również pozostawia momentami wiele do życzenia (szczególnie spoglądając na nagrania live). Ale co tam, nowy album Blondie sprawdzić po prostu musiałem. Choć „Panic of Girls” materiałem wybitnym nie jest, to skreślać go nie można. Powodów jest przynajmniej kilka: dzięki „D-Day” i „What I Heard”, które rozpoczynają płytę, fani grupy wrócą pamięcią do początków scenicznej kariery swoich ulubieńców; „Girlie Girlie” w klimacie reggae przywoła z pewnością kultowe już „Tide is High” z 1980 roku; a cover piosenki „Sunday Smile” (w oryginale wykonywanej przez grupę Beirut), wpisujący się poniekąd we wspomniany jamajski – trochę bardziej wycofany – klimat, jest ciekawym uzupełnieniem całości. Mankamentem są tutaj tylko piosenki zrobione, chyba na siłę, na aktualnie panująca modę (chociażby „Love Doesn’t Frighten Me” oraz ostatnia na liście kompozycja „China Shoes” – mało wyrazista i trochę mdła). I chociaż Brytyjczycy nie kochają już Debbie i jej kompanów tak, jak kiedyś, a daleką 73. pozycję w zestawieniu sprzedaży płyt uznać trzeba jako porażkę, to Blondie nie powinno uczyć się nowych muzycznych sztuczek. Era new wave minęła bezpowrotnie, ale dobrze czasem popatrzeć wstecz – chociażby przy dźwiękach tego krążka.

Seasick Steve „You Can’t Teach an Old Dog New Tricks”
Chociaż Steven Gene Wold (bo tak naprawdę nazywa się artysta, którego pseudonim nawiązuje do jego, delikatnie mówiąc, niechęci do transportu drogą morską) swoją przygodę z muzyką zaczął już w latach 60., to jego pierwszy solowy krążek ukazał się dopiero w XXI wieku (płyta „Cheap” z 2004 roku). Jak miało się okazać, bluesman zasmakował w nagrywaniu autorskich albumów i do tej pory nagrał ich już pięć. Ostatni, „You Can’t Teach an Old Dog New Tricks” (któremu dzisiejsza Krótka piłka zawdzięcza swój tytuł) trafił w nasze ręce w maju. Brodaty muzyk, który po małej stylizacji mógłby uchodzić za zagubionego członka legendarnych ZZ Top, oferuje słuchaczom dobrego i klimatycznego bluesa, który fanom gatunku przypadnie do gustu i na długi czas pozostanie numerem jeden w kolejce w odtwarzaczu. Dodatkowym smaczkiem na pewno jest współpraca z perkusistą Danem Magnussonem oraz gitarzystą basowym Led Zeppelin – Johnem P. Jonesem.

Mateusz „Axun” Kołodziej

3 Comments

  1. eNoiDe

    Mieszane odczucia mam przy tym nowym albumie Foo Fighters. „Rope” jest tak chujowe, że absolutnie nie da się słuchać, z kolei „Arlandię” znam na wylot. Najlepsze numery to „Bridge burnin'” i „A matter of time”, w tym drugim płytę wygrywa rzeźniczy riff. „Walk” jest przenudne, minus zero emocji jakiejkolwiek, „I should have known” to samo. A, zapomniałbym: „Dear rosemary” i „These days” kozackie, w tym drugim jest magia, której zabrakło dwóm ostatnim trackom.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.