Krótka piłka #106: „Gadabit”, „Maraton”, „Covers EP”

W dzisiejszej Krótkiej piłce przygotowaliśmy dla was krótkie recenzje następujących płyt: Gadabit „Gadabit”, Lady Pank „Maraton” oraz Franz Ferdinand „Covers EP”. Zapraszamy do lektury.

Gadabit „Gadait”
Krakowskiej sceny hip-hopowej nigdy nie lubiłem. Artyści (przepraszam, za duże słowo, ale wiecie o co chodzi) pokroju Firmy, Juree czy Wysokiego Lotu (tym akurat czasami zdarzyło się nagrać ciekawy numer) nie pozwalali mi przesłuchać swoich płyt do końca. Po trzech (w dobrych dniach – po czterech) utworach musiałem zrobić sobie dłuższą przerwę i wziąć naprawdę głęboki oddech. Jednak nawet w przypadku najbardziej jałowej ziemi jest szansa, że coś zakiełkuje. W Krakowie zakiełkowało kilka lat temu w postaci zespołu Gadabit. Imienny album Gadabitów zawiera piętnaście utworów (plus intro i outro) utrzymanych w dobrym, bujającym klimacie z lekko jazzującymi podkładami autorstwa K-oui. Dużym atutem tego projektu jest na pewno raper Indo, którego teksty cechują się świeżością, ciekawymi i nieszablonowymi rymami opisującymi rzeczywistość, czasami przedstawiając ją w krzywym zwierciadle. I wbrew słowom Andrzeja Budy relacjonującego koncert Firmy – „I mimo spartańskich warunków tego koncertu jestem pewien, że przemiana Polski na lepsze będzie miała oddolne źródło właśnie w Pokoleniu JP, bo przekaz raperów z Firmy jest wartościowy dla wszystkich Polaków” (źródło) – osobiście wierzę, że nasz kraj będą w przyszłości budować raczej ludzie mający poukładane w głowie tak, jak chociażby Indo. Jedna z ciekawszych rapowych płyt z tzw. drugiego obiegu, jaka ukazała się w tym roku. Polecam z czystym sumieniem.

Lady Pank „Maraton”
Legenda wróciła, chociaż tak naprawdę nigdzie nie zniknęła. Od ostatniej płyty minęły tylko (aż?) cztery lata, jednak słowo „powrót” mam tutaj zupełnie inny wymiar. Lady Pank po raz pierwszy od dłuższego czasu zaczęli przypominać ten zespół, w którym Polacy zakochali się dwie dekady temu – i to chyba największy atut tej płyty. Nowe piosenki przywołują w pamięci hity sprzed lat, a duet Panasewicz-Borysewicz w tak dobrej muzycznej formie nie był od dobrych dziesięciu wiosen. Chociaż wielkich zaskoczeń nie ma, a nowa płyta nie jest tak przebojowa jak „Strach się bać”, to większość z nas bardzo dobrze zna już singiel „Dziewczyny dzisiaj z byle kim nie tańczą”. Żyjemy niestety w takich czasach, że jedna bardzo dobra i chwytliwa piosenka wystarczy, by popchnąć cały album. Z takim czymś mamy poniekąd do czynienia w przypadku „Maratonu”.

Franz Ferdinand „Covers EP”
Debbie Harry z zespołu Blondie, Stephin Merritt z Magnetic Fields, grupa LCD Sondsystem, ESG oraz Peaches – ci artyści na zaproszenie zespołu Franz Ferdinand weszli do studia i nagrali swoje wersje piosenek szkockiego bandu. Z materiału powstała epka, na której znajdziemy pięć utworów (zaznaczyć trzeba, że kawałek „Live Alone” na warsztat wzięła dwójka gości). Krążek prezentuje zupełnie inne oblicze znanych nam piosenek – przesycone elektroniką, jeszcze bardziej taneczne i z pewnością pokazujące różnorodność interpretacji oryginalnych kompozycji. Zresztą sprawdźcie sami poniżej*.

* Player zawierający utwory z płyty „Covers EP” w chwili publikacji powyższego wpisu był aktywny.

Mateusz „Axun” Kołodziej

3 Comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.