Relacja + wideo: Lavoholics (Łódź, 22 kwietnia 2011 r.)

Spinache, Reno, Proceente, Mielzky – czterech Lavoholików we wspólnej scenicznej grze dźwiękiem, słowem i obrazem. Podróż po „Lavoramie” wspierała gościnnie Lilu, SisAnn, Emazet i Cookie Monster. Czyli, co wydarzyło się w Łodzi 22 kwietnia. Zapraszamy na relacje z imprezy.

Jestem Lavoholikiem, „Lavorama” Ortegi budzi mnie również tej wiosny (sprawdź naszą recenzję płyty). Stosuję na każdą pogodę. O płycie można dyskutować godzinami, bo argumenty zwolenników i przeciwników krążka są solidne. Nawet krytycy doceniają klimat albumu. W każdej wypowiedzi o albumie usłyszymy o klimacie – dla mnie najważniejszym kryterium płyty, a z wiekiem również koncertu.

Klimat na płycie tworzy muzyka oraz goście, a raczej wyselekcjonowane osoby, które pomimo odmienności mają cechy wspólne. Klucz doboru był właściwy, sprawdził się na płycie. Dzięki Lavoholikom większość artystów zaproszonych na płytę mogliśmy zweryfikować na żywo. Spinache, Reno, Proceente, Mielzky nigdy wcześniej nie spotkali się na scenie, w większości nie mieli okazji się poznać. W Łodzi stworzyli świetne widowisko muzyczne w konwencji płyty Ortegi.

Na popołudniowy czwartek, 21 kwietnia, zaplanowana została zbiórka w Łodzi. Dotarli wszyscy, Mielzky z poślizgiem, bo w pociągu padł mu telefon i po mieście poruszał się na czuja. Pierwsza próba to spotkanie integracyjne i zadomowienie się w Starej Szwalni. Rozmowy i konwenanse, wśród nich dało się odczuć zajawkę, która towarzyszyła wszystkim do końca. Dalej wspólna kolacja i krótka próba z Cookie Monsterem. Czwartek to również dyskusje o kolejności poszczególnych utworów i współpracy na scenie. Liderem był Spinache, doświadczony i bezwarunkowo oddany, ale również, a może przede wszystkim, producent muzyczny. Ze względów lokalnych słychać było na koncercie, że z Reno świetnie odnajdują się razem w imprezowych numerach. Proceente w ciągłym ruchu i z uśmiechem na twarzy, człowiek instytucja, wciąż zajawkowicz. Mielzky zwrotki na bitach kładzie jak lokomotywa – czekam na płytę. Na dokładkę Lilu – jest niewielka, ale wiesz, że jesteś w jej towarzystwie.

W piątek, 22 kwietnia, od godziny 14. w Szwalni słychać było już śmiech. Obserwując przygotowania do przyjęcia gości i słuchając próby już wiedziałem, że biorę udział w wyjątkowym wydarzeniu. Około godziny 18. wspólny obiad w miłej włoskiej restauracji i powrót do klubu na początek imprezy. Do 23. wszyscy zwiedzili eklektyczne i surowe wnętrza Starej Szwalni – trochę sztuki i domowa atmosfera. Idealne miejsce dla zwolenników Miodowego. Zaczął się koncert, numer na przetarcie, powitanie i wszyscy zebrani goście poczuli, że w tej samej czasoprzestrzeni znaleźli się fani „Lavoramy”. Wspólnie, przez dwie godziny, na wystąpili: Spinache, Reno, Proceente, Mielzky, Lilu oraz 350 lavoholików. SisAnn wsparła Spinache w kawałku „Urywki” z płyty Art Of Beatbox zatytułowanej „ARTcore”. Niespodzianką był Emazet z Szybkiego Szmalu. Cała zabawa trwała do rana. Po koncercie uważni fani zebrali autografy od niewystępującego na koncercie gościa z „Lavoramy”. Dobra atmosfera panowała do końca dnia. Echo dotarło do Kanady. Cel został więc osiągnięty.

Sam koncert, to najciekawsze wydarzenie muzyczne w jakim miałem przyjemność uczestniczyć. Jestem Lavoholikiem. Po koncercie z dumą mogę nosić to miano. Wam życzę LavoTicketu na następny koncert, wlepka zostaje, chcę następną. (Michał Szczepański / newboat.pl)

One Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.