Relacja + wideo: Juwenalia Tarnowskie 2011 (Star Guard Muffin, Strachy Na Lachy, ScHDK)

W niedzielę 22 maja w ramach Juwenaliów Tarnowskich 2011, nad którymi objęliśmy patronat medialny, odbył się Piknik Studencki. Koncerty tego dnia zagrali Star Guard Muffin, Strachy Na Lachy oraz w roli supportu – Suchy Chleb Dla Konia.

Dobre, prezentujące różne style muzyczne zespoły, ładna pogoda (obyło się bez burzy), duże zainteresowanie ze strony mieszkańców oraz organizacja na wysokim poziomie – tak najkrócej opisać mogę to, co działo się na Pikniku Studencki w ramach Juwenaliów Tarnowskich 2011.

Suchy Chleb Dla Konia (ScHDK) – tegoroczny juwenaliowy support rodem z Dąbrowy Tarnowskiej – w roli zespołu mającego przygotować wszystkich na główne atrakcje sprawdził się znakomicie. Utwory oparte na rockowych akordach sprawiły, że przybyła tego popołudnia na stadion publika mogła rozgrzać gardła. Dość niespodziewanie, chyba nawet dla samych członków grupy, ScHDK zagościł na scenie dłużej. Raz, ewidentnie ich występ spodobał się ludziom; dwa, przed kasami jeszcze na kwadrans przed planowym rozpoczęciem występu Star Guard Muffin znajdowała się kolejna na – nie będzie to wcale przesadą – dobre trzydzieści metrów! – Zainteresowanie koncertem przerosło nasze największe, najbardziej optymistyczne oczekiwania – powiedział nam przedstawiciel organizatorów Juwenaliów Tarnowskich 2011 Marcin Nowak. – Z powodu tak dużej liczby chętnych konieczne było przesunięcie występu zespołu Star Guard Muffin o ponad czterdzieści minut. Wszystko po to, by rzesze ludzi bezpiecznie i w spokoju dotarły pod scenę – dodał Nowak.

Star Guard Muffin, kiedy już pojawili się na scenie, rozgrzali publikę (głównie tę nastoletnią – studenci oraz starsza młodzież zjawili się liczniej dopiero na koncercie drugim) szczególnie dwoma utworami: „Raz, dwa w górę ręce” oraz „Szanuj to, co masz”. Nie zabrakło oczywiście innych piosenek zawarty na debiutanckim albumie „Szanuj”, który swoją premierę miał w roku ubiegłym. Występ osadzony w korzennych, reggae’owych klimatach mógł się na pewno podobać.

W myśl popularnego powiedzenia, które utarło się po osiągnięciu przez zespół Star Guard Muffin sukcesu – „nie jara mnie Kamil Bednarek”. Muzyka reggae również nie należy do gatunków, którymi specjalnie się pasjonuję. Bezstronnie przyznać jednak muszę, że grupa zaprezentowała się przed tarnowską publiką bardzo dobrze. Kontakt z fanami, estradowy luz oraz ten charakterystyczny dla zespołów grających jamajskie brzmienia vibe – Star Guard Muffin mają to wszystko. Za dowód niech posłuży chociażby sytuacja, kiedy Bednarek – nie bacząc na ewentualne skręcenie kostki – zeskoczył z ponad dwumetrowej sceny tylko po to, by przybić z pierwszymi rzędami popularną piątkę. Szacunek dla fanów – to także test, który wokalista zdał celująco. Ponad godzinne pozowanie do zdjęć oraz podpisywanie płyt, plakatów, koszulek i biletów mówi samo za siebie. Taką postawą zespół oraz sam Bednarek zasłużyli na mój szacunek.

Głównym punktem Juwenaliów był jednak koncert zespołu Strachy Na Lachy. Na występ autorów takich hitów, jak „Jedna taka szansa na sto”, „Dzień dobry, kocham cię”, przyszło nam jednak poczekać blisko trzydzieści minut. Tyle czasu zajęła bowiem wymiana instrumentów oraz późniejsze ustawienie ich na scenie.

Pilska formacja, z charyzmatycznym Grabażem w roli wokalisty, zaprezentowała zebranej publice kompozycje pochodzące z przekroju niemal całej ostatniej historii grupy. W Tarnowie usłyszeliśmy, oprócz wcześniej wspomnianych dwóch tytułów, także m.in.: „Cygański zaj*b”, „Hej kobieto”, „Raissa” oraz „Dygoty”.

Energia, jaką emanowała punk rockowa grupa, szybko przekazana została publiczności, gdzie przerodziła się w stałe elementy obserwowane na koncertach Strachów: crowd surfing oraz pogo (co prawda nie za duże, ale jednak). Mały incydent – przerzucenie przez barierki części ogrodzenia znajdującego się wewnątrz miejsca, gdzie stali zgromadzeni ludzi – został szybko zażegnany. Początkowe przejawy wulgarnego zagrzewania zespołu do grania również stłumione zostały w zarodku – tym razem przez samego wokalistę, który poinformował, iż Juwenalia to także impreza kulturalna i chamstwo należało pozostawić w domu. Za tę wypowiedź Grabaż zebrał gromkie brawa i od tej pory koncert trwał w najlepsze aż do godziny 22 „z hakiem”.

Kilka słów pochwały należy się również organizatorom. Piknik Studencki, który trwał na terenie stadionu KS Błękitni od wczesnego popołudnia przyciągnął licznymi atrakcjami nie tylko studentów, ale także całe rodziny z dziećmi. Część z mini wesołym miasteczkiem, część grillowo-piwna oraz miejsce najważniejsze, czyli okolice sceny – dostęp do każdego z nich był bezproblemowy, przez co wszystkie elementy Pikniku cieszyły się równie dużym zainteresowaniem. W zasadzie jedynym mankamentem były kolejki do toalet. Tego jednak można było się spodziewać – wszak piwo to napój mocno moczopędny, a wypita tego wieczoru ilość złocistego trunku była tak duża, że w pewnym momencie najzwyczajniej skończyły się jego zapasy.

Pozytywna ocena wędruje również na konto ochrony. Ludzie dbający o bezpieczeństwo i porządek na terenie Pikniku spisali się dobrze. Dzięki ich interwencjom nieliczne konflikty do razu były rozwiązywane, a i przedstawiciele mediów nie mogli narzekać na warunki pracy. Łatwy dostęp do sceny i tzw. backstage’u oraz przyjacielska atmosfera tylko umiliły prace.

– To były najlepiej zorganizowane Juwenalia w historii Tarnowa – powiedział nieskromnie i z uśmiechem radości na twarzy przedstawiciel organizatorów. A nam trudno się z tą opinią nie zgodzić. (Mateusz „Axun” Kołodziej)

8 Comments

  1. Mar3k

    Jeśli chodzi SGM to na juwenaliach krakowskich dzień wcześniej również dał koncert i był on niestety identyczny… te same odzywki i teksty przy tych samych piosenkach… i niestety tak samo ‚spontaniczny’ żart o suchym boczku! Moim zdaniem nie świadczy to o pomysłowości i o dobrym kontakcie z widzem bo szybko widz może dojść do opinii, że dany zespół tak naprawdę nie ma za wiele do zaoferowania…
    Jednak sam jednorazowy koncert był ok :) Zespół ma więcej do zaoferowania niż można byłoby się spodziewać zwłaszcza jeśli chodzi o muzykę, jak sam Bednarek mówił ‚roots’.
    P.S. W Krakowie koncert był krótszy i wokalista nie zeskoczył ze sceny… I kolejny plus to fakt, że zabrał ze sobą z Krakowa Wojtka Wojdyłe z Farben Lehre – dla mnie największe zaskoczenie :D

    Polubienie

  2. Mateusz "Axun" Kołodziej

    Kawał typowy suchar jak dla mnie, dlatego nawet o tym nie wspominałem, bo nie warto. ;) Też mnie zaskoczyła obecność muzyka FL. Ciekawe, czy to za konkretny hajs, czy się np. kolegują i po przyjacielsku z nimi zaśpiewał.

    Polubienie

  3. Mar3k

    Dobrze zagrały Strachy :D
    Jeśli chodzi o Bednarka to chyba to jest takie promowanie przez FL nowych zespołów bo muszą kogoś na Punky Reggae Life zapraszać ;p

    Polubienie

  4. SGM United Fan

    co z tego że powiedział to samo i w tym samym momencie podskoczył???? zwykłe nawyki koncertowe!! jak sie gra po 100 razy na rok to ma się to we krwi!! ale widać mało wiesz o muzyce!!!

    Polubienie

  5. Mar3k

    Mało wiem o muzyce… ale wszystko ma swoje granice. ‚co z tego że powiedział to samo i w tym samym momencie podskoczył???? ‚ – zwykłe?- nie sądze…
    Pozdrowienia dla SGM United PSYCHO Fan ;p

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.