Podsumowanie 2010 roku – część 5: Mateusz „Axun” Kołodziej

Na sam koniec akcji muzycznego podsumowania 2010 roku przyszedł czas na najlepsze płyty według założyciela projektu AxunArts – Mateusza Kołodzieja. Dodatkowo, oprócz wyróżnionych albumów, zapoznacie się z postacią roku oraz piosenkami, które autor nazywa przebojami minionych dwunastu miesięcy.

To podsumowanie było najtrudniejszym, jakie przyszło mi zrobić. Wszystko przez narzucenie sobie limitu pięciu płyt, jakie można wyróżnić (przypomnę, przez ostatnie lata powstawała lista 100 najważniejszych płyt roku, więc wachlarz możliwości był większy). Ostatecznie poza główną piątką znalazło się kilka albumów, które na przestrzeni minionych dwunastu miesięcy wyróżniły się z setek innych płyt. Mam na myśli chociażby „Bionic” Christiny Aguilery, „Kręci mnie ten świat” Ireny Santor, „Soldier of Love” Sade, „Sovę” Mikromusic, „Czarny świat” The Cuts, „Sir Lucious Left Foot” Big Boi’a, „Zapiski z 1001 nocy” Eldoki, „Deleted Scenes from the Cutting Room Floor” Caro Emerald, „Fuck Tede/Glam Rap” Tede, „Before Sunrise” Roberta Kubiszyna, „Aphrodite” Kylie Minogue, „Hard Working Classes” Sorry Boys, „Lovefinder” Noviki, …

Przeboje roku? Wybrałem te utwory, z którymi – jestem pewien – za kilka lat kojarzył będzie mi się 2010 rok. Chociaż tak naprawdę, to hitem ostatnich miesięcy jest piosenka o „Bracie ofiary próby gwałtu dnia”. Nie znacie? Nie żartujcie! Sprawdzajcie już teraz!

NAJLEPSZE
PŁYTY 2010 ROKU – POLSKA

1. Czesław Śpiewa „POP”
Pamiętam, że w jednym z marcowych odcinków cyklu Krótka piłka, dość ostro skrytykowałem muzyka za to, że promuje nowy album singlem do złudzenia przypominającym jeden z jego utworów (zresztą też singlowych) z krążka „Debiut”. Byłem zły na Mozila, że gra na emocjach, że sięga po sprawdzone schematy i patenty. Wszystko przez to, że w głębi duszy wiedziałem, że stać go przecież na coś więcej. I nie zawiodłem się. „POP” to jedna z najlepszych płyt, jakie słyszałem w swoim życiu, to jedna z najlepszych płyt, jakie ukazały się po przełomie PRL/RP, a już na pewno – najlepszy polski materiał mający swoją premierę w 2010 roku. Wszystko to, co znamy z pierwszej płyty Polaka, który lwią część swojego życia spędził w Danii, znajdziemy także na tym krążku. Charakterystyczna maniera wokalna, szczerość w tekstach, które często przeradzają się w ironiczne spostrzeżenia na temat nadwiślańskiego kraju i osób go zamieszkujących oraz z pozoru ładne pioseneczki dla dzieci wykonywane w lekko kabaretowym stylu – to wszystko jest na płycie „POP”, tylko dwukrotnie, a nawet trzykrotnie bardziej spotęgowane. Czesław śpiewając, bez patyczkowania się z nikim i niczym, rozprawia się z naszą rzeczywistością, a ci wszyscy, którzy sądzili, że tytuł albumu wskazywał będzie na nowe zamiłowania muzyczne Mozila, lekko się zawiedli. A nawet nie lekko – bardzo się zawiedli, oj bardzo.

2. Grzegorz Turnau „Fabryka klamek”
Wybór najlepszej polskiej płyty minionego roku był naprawdę trudny. W zasadzie drugą pozycję w moim zestawieniu traktować można na równi z pierwszą lokatą. Rzadko zdarza się bowiem, żeby album urzekł mnie w taki sposób, jak zrobiła to „Fabryka klamek”. Turnaua lubiłem, ale nigdy jakoś specjalnie nie faworyzowałem; szanowałem za dokonania muzyczne, jednak bez jakichś ochów i achów. Zawsze czegoś mi brakowało, coś mi się nie podobało. Tą płytą krakowski artysta trafił do mnie w stu procentach. „Lubię duchy”, „Do źródła” i najlepsza moim zdaniem kompozycja z albumu – „Dobrani do pary” – powinny spodobać się i Wam. Jedni powiedzą, że to kolejny, taki jak wszystkie poprzednie, materiał Turnaua; że to kolejne, setne, identyczne piosenki Turnaua. I tak, mają rację, ale po co zmieniać coś, co funkcjonuje tak dobrze? Muzyczna fabryka pana Grzegorza działa i to bardzo prężnie.

3. Aga Zaryan „Looking Walking Being”
Uwielbiam głos Ani Dąbrowskiej, nowa płyta, akustyczna Kayah zwala mnie z nóg. Jednak prawdziwym dziełem sztuki, jakie premierę miało wiosną 2010 roku, jest materiał zatytułowany „Looking Walking Being” Agnieszki Skrzypek, czyli znanej wokalistki jazzowej przedstawiającej się jako Aga Zaryan. Polka od lat jest w czołówce – nie krajowej, bo rodzime wokalistki na przestrzeni ostatniej dekady wyprzedza o lata świetlne. Zaryan to światowy top. Potwierdzeniem tego jest kontrakt z legendarną wytwórnią Blue Note Records, która w swoim katalogu posiada wydawnictwa sygnowane takimi nazwiskami, jak: Thelonious Monk, Lee Morgan i Miles Davis. Więcej nie piszę. Szkoda tracić czas. Lepiej posłuchać.

4. Smolik „4”
Albumy Smolika mają to do siebie, że artysta porządkuje je chronologicznie, więc pogubić się nie można. Wszystko przez to, że na tytuły składają się po prostu kolejne cyfry. „4”, czyli jak nietrudno się domyślić, czwarta producencka płyta muzyka, to kolejna świetna pozycja w jego dyskografii. Elektronika, trochę klasycznych brzmień, chillout, nowoczesny pop – tak najkrócej scharakteryzowałbym to, co dane było mi usłyszeć. Goście, jak zawsze w przypadku płyt Smolika, wybitni: od czołówki polskiej sceny rozpoczynając (Gaba Kulka, Mika Urbaniak, Kasia Kurzawska z SOFY), a na światowej gwieździe, jaką niewątpliwie jest Emmanuelle Seigner, kończąc. Słuchać i nie gadać (jak sam Smolik w reklamie telewizyjnej pewnego banku).

5. Monika Brodka „Granda”
Wiecie to dobrze – nie trawie Moniki Brodki. Ta cała jej, nazwijmy to, kariera, była do tej pory miałka. Piosenki, które nazywane przez niektórych przebojami, popularne były jedynie dlatego, gdyż puszczały je największe stacje radiowe w kraju. Nadmuchany balon długo nie wytrzymał ciśnienia i kilka lat temu pękł. Portal Interia.pl pisał nawet, relacjonując jeden z koncertów wokalistki: Okoliczne drzewa i kilkadziesiąt przypadkowych osób – to widownia Moniki Brodki na jej koncercie w warszawskim parku Sowińskiego. (źródło). Laureatka trzeciej edycji polskiej edycji „Idola” poszła wreszcie po rozum do głowy i nagrała płytę przez duże P, zawierającą muzykę przez duże M. „Granda” to świetny album – pod względem kompozycji, przebojowości i mieszania stylów. Nie ma popu dla mas, jest dobra muzyka dla ludzi otwartych i lubiących brzmieniowe poszukiwania. Kto by pomyślał, mając w pamięci chociażby „Dziewczyna mojego chłopaka”?

NAJLEPSZE
PŁYTY 2010 ROKU – ZAGRANICA

1. Plan B „The Defamation of Strickland Banks”
To żadna nowość dla tych, którzy AxunArts czytają regularnie. Nominacja do tytuły zagranicznej płyty roku dla drugiego albumu Benjamina Paula Ballance-Drew, znanego szerzej jako Plan B, ogłosiłem już na początku listopada. Krążek „The Defamation of Strickland Banks” swoją premierę miał w kwietniu minionego roku, ja jednak przekonywał się do niego bardzo długi czas, aż zrozumiałem, że to jest właśnie to! Album Brytyjczyka to jeden z lepszych produktów muzycznych, jakie dotarły do nas na przestrzeni ostatnich dwóch, trzech lat z królewskiego kraju. Znajdziemy tutaj i dobrą muzykę, i ciekawe teksty, i miłe dla ucha połączenie czarnych brzmień spod znaku soulu, rapu i typowego, brytyjskiego popu. Takich płyt chce się po prostu słuchać!

2. Kanye West „My Beautiful Dark Twisted Fantasy”
Kanye West, jak na skandalistę przystało, miewa w swojej karierze zarówno wzloty, jak i upadki. Miniony rok niewątpliwie zapisać powinien jako udany. Płytą „My Beautiful Dark Twisted Fantasy” raper sprawił, że ponownie zaczęto mówić o nim, jako o artyście tworzącym muzykę, człowieku, dzięki któremu ponownie możemy zacząć wierzyć w to, że hip-hop nie umarł (jak jakiś czas temu twierdził Nas). Kanye mówił przed premierą tego krążka, że w XXI wieku będzie w muzyce kimś na miarę Michaela Jacksona. „My Beautiful Dark Twisted Fantasy” nowym „Thrillerem” nie jest, ale chicagowski artysta jest na dobrej drodze do osiągnięcia swojego celu.

3. Duffy „Endlessly”
Dobra płyta. Po prostu, dobra płyta – bez zbędnych piosenek, z mocnym singlowym numerem, który zachęca do sprawdzenia całości (mowa oczywiście o „Well, well, well” nagranym z grupą The Roots), dobrze wyprodukowana i co najważniejsze – dobrze zaśpiewana przez samą Duffy. I szkoda, że „Endlessly” trwa tylko trzydzieści minut. Jednak jeśli ten fakt zapobiegł pojawieniu się tzw. wypełniaczy – wybaczam i popieram.

4. Kid Rock „Born Free”
Dobrze się stało, że Kid Rock odszedł od swojej dotychczasowej stylistyki muzycznej i zaczął nagrywać utwory mniej ostre. Zmiana słyszalna była już na krążku „Rock ‘N Roll Jesus”, teraz piosenkarz potwierdza wybór drogi, którą ma zamiar podążać. Pomimo przekształceń, muzyka Amerykanina wciąż jest pełna energicznych gitar (chociaż bliżej jest im już do bluesowego i rock’n’rollowego grania, aniżeli typowych i mocnych rockowych riffów) i wciąż wyzwala pozytywne emocje. Na modyfikacji, którą śmiało można nazwać krokiem naprzód, zyskali dosłownie wszyscy – na fanach i Kidzie począwszy.

5. Gogol Bordello „Trans-Continental Hustle”
Na swoim piątym już materiale studyjnym, grupa nie zaskakuje (co zaznaczam – uznać należy raczej za plus niż minus). „Trans-Continental Hustle” to wciąż ta sama energia i muzyczna konwencja. Jedną nowością, która od razu zostaje wyłapana przez słuchaczy znających formację nie od dziś, jest jeszcze większa niż wcześniej dynamika utworów. Zmianę tę można wyjaśnić jednak w bardzo prosty sposób. Otóż lider grupy, Eugene Hütz, od prawie dwóch lat mieszka na stałe w Brazylii i zapewne to właśnie tamtejsza kultura i filozofia życia wpłynęły na taki, a nie inny stylistyczny wydźwięk tej płyty. Inspirację ową słychać szczególnie w utworze „In the Meantime in Pernambuco” i fragmentach piosenki tytułowej. (sprawdź recenzję)

SINGIEL 2010 ROKU – POLSKA

Tede „Dokąd idziesz Polsko?” – To był trudny rok dla naszego kraju. Pytanie zadane w tytule tego utworu będzie jednak ciągle aktualne. Nie będę silił się na obiektywizm (obiektywizm w muzyce? Przecież takie coś nie istnieje). To jest mój singiel minionego roku.

SINGIEL 2010 ROKU – ZAGRANICA

Kylie Minogue „Get Outta My Way” – Kylie Minogue, po kilku latach słabszych muzycznych ruchów, nagrała wreszcie dobrą płytę. Płytę, na której nie znajdziemy tylko jednego ciekawego utworu, ale masę tanecznego popu na wysokim poziomie. Jednym z przykładów jest drugi singiel promujący płytę.

POSTAĆ 2010 ROKU – POLSKA

Artur Rawicz – Niech wyjaśnieniem, dlaczego akurat ten dziennikarz muzyczny, a nie żaden muzyk, został przeze mnie wyróżniony, będzie powyższy demotywator.

POSTAĆ 2010 ROKU – ZAGRANICA

Eminem wrócił z nową, bardzo dojrzałą płytą „Recovery”, która w samych tylko Stanach Zjednoczonych w pierwszym tygodniu sprzedała się w liczbie 753870 egzemplarzy. W ciągu miesiąca od premiery na liczniku widniała już okrągła sumka miliona kopii. Do sukcesu muzycznego dodać należy sukces odniesiony w życiu prywatnym – podniesienie się z życiowego dna, jakim niewątpliwie były narkotyki, lekomania i alkohol.

12 Comments

  1. Marcin Pazdrąg

    Sprytne zagranie z Rawiczem. U mnie byłby on na 3. miejscu, zaraz za Peją ;). Co do Eminema całkiem słusznie i chyba dla mnie też jest on postacią roku ale trzeba brać poprawkę na mój deficyt wiedzy jeżeli chodzi o albumy zagraniczne.

    Polubienie

  2. Lite

    Najkonkretniejsze podsumowanie na całym AxunArts. Tylko ten polski singiel roku jakoś mnie odrzuca – no lepszy numer niż nagrał Doniu, ale i tak średnio mi się podoba nagrywanie takich utworów.

    Polubienie

  3. tytuz

    szkoda że nie ustaliliście do końca jak te podsumowania mają wyglądać bo zawsze czegoś brakuje – listy płyt, postaci roku, wydarzeń… dopracujcie to na następy rok :D

    Polubienie

  4. Mateusz "Axun" Kołodziej

    @Tytuz: Wyjaśniliśmy przecież wcześniej, że nie każdy słucha polskich płyt, nie każdy lubi muzykę zagraniczną itd. Poszczególne osoby nie publikowały list płyt, np. z zagranicy, skoro nie słuchały na tyle krążków, by móc spokojnie, z czystym sumieniem orzec, że płyta A jest lepsza od płyty B.
    Nie wszyscy byli w stanie wybrać też tę jedną postać i tę jedną piosenkę. Stąd brak niektórych elementów w niektórych podsumowaniach. :)
    Mogę Ci obiecać natomiast jedno – na pewno za rok nie będzie TOP5, ale TOP10 albumów. Ten limit, który nie chwaląc się wymyśliłem ja, był zabójczy i sprawił każdemu z nas problem. ;)

    Polubienie

  5. Agata

    Rawicz, Brodka, Smolik i jestem już szczęśliwa:D W dodatku Kayne, którego ostatni album jest dla mnie mistrzostwem świata:)

    Polubienie

  6. miraS

    przeczytałem wszystkie części podsumowania i gratulacje – odwaliliście kawał dobrej roboty! :) tekst Agaty cenię sobie najbardziej ze względu na zaprezentowane płyty. lubię podobną muzykę (plus blues!).

    Axun – a ja Kid Rocka ceniłem sobie bardziej wcześniej, przed „rock and roll Jesus”.

    Polubienie

  7. kol1983

    Rawicz i jego śmieszne wywiady w których sprzedał się zaczynając ubierać ciuchy firmy, która daje mu za to pieniądze.

    Polubienie

  8. Belbo

    Płyta Smolika i Duffy to po prostu przeciętniactwo, zwłaszcza tego pierwszego. Populistyczna bieda udająca wyrafinowanie.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.