Dorota Miśkiewicz – Polska muzyka jest bogata w tyle pięknych utworów (wywiad)

Wybitnie uzdolniona wokalistka, skrzypaczka, kompozytorka i autorka tekstów – Dorota Miśkiewicz zgodziła się na rozmowę przed swoim pierwszym tarnowskim koncertem. Poruszyliśmy wątki związane z ostatnią płytą zatytułowaną „Caminho”, tematykę drogi oraz współpracy z Grzegorzem Turnauem. Artystka uchyliła również rąbek tajemnicy dotyczący pracy nad nowym wydawnictwem. Zapraszamy do lektury tego szczególnego wywiadu.

Gdyby miała pani wybrać drogę, do osiągnięcia sukcesu, to jaka byłaby to droga: prosta, ale długa, czy też krótsza, ale z wertepami?
Myślę, że to zawsze kwestia przypadku, jaka ta droga jest. Tak naprawdę chciałabym, jak zapewne każdy, żeby była ona prosta, krótka i bez wertepów. Trzeba sobie też zadać pytanie, co to jest sukces, na przykład, czy ja go już osiągnęłam, czy jeszcze nie? Ja tylko mogę powiedzieć, że jestem zadowolona z tego, jak wygląda moje życie artystyczne. Z mojego punktu widzenia to jest sukces, bo mogę przyjechać do Tarnowa i zagrać koncert, na który przyjdą ludzie, żeby mnie posłuchać. Jest to rzecz, na której zależało mi jako nastolatce. Jeżeli mogę teraz śpiewać, utrzymywać się z tego – jest to dla mnie na pewno sukces.

Chciałem zapytać o proces powstawania ostatniej płyty „Caminho”. Jaka była droga do jej nagrania?
Droga była niestety długa i kręta. (śmiech) U mnie wszystko dosyć długo trwa. Mam takie wolne tempo. Dużo czasu zajmuje mi podjęcie decyzji, jakie piosenki wybiorę na daną płytę, praca nad tekstami – nawet jeżeli ich nie piszę, tylko robi to za mnie ktoś inny, wówczas rozmawiam z tą osobą o tekstach. Później aranżacje utworów, dłubanie przy nich, dzierganie tego muzycznego materiału już podczas nagrania. Lubię też odsłuchiwać skończony materiał, sprawdzać brzmienie, ewentualnie je poprawiać. Trwa to wszystko długo.

Wywiad (fot. Mateusz Zaczkiewicz / mateuszzaczkiewicz.pl)

Rozumiem jeśli proces tworzenia ostatniej płyty trwał tak długo, to jest ona bardzo dopracowana i nic by już pani na niej nie zmieniła?
Oj nie! Ja bym zmieniła dzisiaj na niej wszystko!

Co na przykład?
Przede wszystkim swój głos.

Chyba pani żartuje?!
Wydaje mi się, że wielu muzyków i wokalistów wciąż by coś poprawiało. Niektórzy tak wciąż zmieniają, że musimy czekać na ich płyty wiele lat. A są i tacy, którzy do końca życia nic by nie wydali gdyby ich ktoś nie chwycił za fraki…

Na jaki głos zamieniłaby więc pani swój wokal?
Taki murzyński. (śmiech) Ja sobie tutaj oczywiście troszkę żartuję, ale z rozmów z moimi koleżankami – wokalistkami wiem, że one nie słuchają swoich płyt, bo zaraz się denerwują, że jakąś piosenkę by inaczej nagrały, coś inaczej zaśpiewały. Ja nie mam aż tak wysokich wymagań w stosunku do siebie, jeżeli myślę o poprawkach własnych interpretacji, to raczej w kontekście przyszłych nagrań, stąd też słucham tej płyty jednak z przyjemnością [wokalistka wskazuje na płytę „Caminho” leżącą obok – przyp. red.].

Nurtuje mnie od dawna jedna rzecz – po co takiej artystce jak pani, która współpracowała z Cesarią Evorą i Nigelem Kennedym, potrzebny był dwa lata temu na muzycznej drodze przystanek „festiwal w Opolu”?
Występowałam na opolskim festiwalu więcej niż ten jeden raz. W Konkursie Premier śpiewałam dwa razy, raz w Debiutach i był też koncert poświęcony Grechucie. Jeżeli nagrałabym kolejną płytę i miałabym jakąś piosenkę, która mniej lub bardziej nadawałaby się do Opola, to również zgłosiłabym ją do Konkursu Premier. Ja nie traktuję tego festiwalu jako trampoliny do zrobienia kariery. Jest to dla mnie jedna z możliwości do pokazania się. Większość ludzi w Polsce po prostu włącza sobie telewizję i wyłącznie na tym, co tam zobaczy, opiera swoją znajomość rynku muzycznego. Dla tej grupy ludzi jest to jedyne źródło informacji. Telewizja to bardzo nośne medium, nie ukrywajmy tego. Rozmawiałam z koleżanką z zespołu BiFF, Anną Brachaczek, który jest przecież dość mocno undergroundowym zespołem. Oni też przecież byli w Opolu, dokładnie wtedy, kiedy i ja tam grałam. Ich dopiero zasypywali pytaniami, dlaczego, po co im to Opole. Ponieważ jest to jedyny festiwal piosenki polskiej – przynajmniej z nazwy – dlaczego nie może tam być różnych gatunków muzycznych? Pamiętam, że jako dziecko przyjeżdżałam sobie do Opola, na scenie Hanna Banaszak śpiewała „Nie, nie możesz teraz odejść”, ja płakałam, a przede mną pan w ogóle nie płakał – wręcz przeciwnie, zjadał w tym momencie kiełbaskę. Trudno, miał inny poziom wrażliwości, ja miałam inny, ale pani Hania Banaszak tam była i pięknie śpiewała dla mnie i podobnych mi osób. Chciałabym, żeby w Opolu było miejsce nie tylko dla tzw. łupu-cupu, ale i innych rodzajów muzyki.

A lubi pani zespół Perfekt?
Pewnie!

Stąd na płycie „Pod rzęsami” cover piosenki „Wyspa, drzewo, zamek” i teraz współpraca z Grzegorzem Markowskim, wokalista tej grupy?
Tak! Ja w ogóle uwielbiam Grzegorza Markowskiego. Uważam, że jest to jeden z najbardziej charyzmatycznych polskich wokalistów. Zespół Perfekt to historia polskiej piosenki. Oni mają tyle fantastycznych utworów. Są zespołem, który gra ze sobą od wielu lat. Wydaje mi się, że u nas jest taka moda na nowe, przychodzące grupy, które stają się nagle modne, a później przestają w ogóle grać. Perfekt natomiast, czy jest modny, czy też nie – to gra. Podoba mi się to.

Skoro z jedną piosenką poszło tak dobrze, nie myślała pani może nad całą płytą z własnymi wersjami piosenek Perfektu?
Może nie Perfektu… Oni mają jednak typowo męskie piosenki. Natomiast polska muzyka jest bogata w tyle pięknych utworów, że może kiedyś skuszę się na taką właśnie płytę.

Dorota Miśkiewicz w Piwnicach TCK (fot. Mateusz Zaczkiewicz / mateuszzaczkiewicz.pl)

Współpraca z Grzegorzem Markowskim to, powiedzmy, świeża sprawa, natomiast chciałem jeszcze zapytać o historię duetów z Grzegorzem Turnauem…
Muszę się przyznać, że na nowej płycie Grzegorza „Fabryka Klamek”, która ukaże się już niedługo, również występuję. Z okazji ukończenia tychże nagrań życzyliśmy sobie, żeby już do końca życia nagrywać razem płyty. (śmiech) Jak ja te duety lubię! Dla mnie jest to przede wszystkim przyjemność, a po drugie – nobilitacja, gdyż Grzegorz jest wybitną osobowością. Na scenie potrafi sprawić, że publiczność go naprawdę słucha i szaleje na jego koncertach. Do tego, jako twórca piosenek, ma bardzo rozpoznawalny styl – te jego akordy, niby takie same jak w innych piosenkach, u niego są połączone ze sobą w sposób niecodzienny, charakterystyczny tylko dla niego. Jako artystę cenię go bardzo i cieszę się, że mogę z nim obcować.

Zapytałem o duety z Turnauem, gdyż osobiście uważam, iż są to najlepsze duety w Polsce. Może więc czas najwyższy nagrać wspólną płytę?
To miło, dziękuję. Ta nasza współpraca z Grzegorzem zacieśnia się na tyle, że na jego ostatniej płycie występuję gościnnie nie tyle w jednej piosence, ale w trzech. A właściwie w czterech, jeśli liczyć jeden chórek. (śmiech) Ten materiał się tak nam zbiera, jest go coraz więcej i może kiedyś faktycznie dojdziemy do takiego momentu w życiu, że zdecydujemy: nagrywamy teraz razem, same duety. Byłoby pięknie! Na razie jednak nie ma takich planów.

Czytałem, bodajże dwa lata temu, wywiad, w którym padły słowa, iż nosi się pani z zamiarem wydania płyty DVD. Czy jest to wciąż aktualne, może coś już w tym kierunku zostało zrobione?
Dość spontanicznie wpadłam na pomysł nagrania płyty DVD po pierwszej trasie promującej album „Caminho”, na którą specjalnie przyjechał z Brazylii nasz kolega, perkusjonista Luiz Guello, utrwalony również na płycie. Bardzo dobrze mi się z nim grało. Jego odmienne poczucie rytmu było fantastyczne. Wszyscy, cały zespół, zachwyciliśmy się wspólną energią koncertową i pomyślałam, że byłoby miło to uwiecznić w formacie płyty DVD. Natomiast po kilku rozmowach doszłam do wniosku, że będzie to bardzo trudne. Potrzebny jest na to ogromny budżet i nie ma co ukrywać – sponsor. Na pewno chciałabym kiedyś nagrać swój koncert na DVD, gdyż warto mieć ten nośnik w artystycznym dorobku. Jednak muszę jeszcze poczekać. Może dwie, trzy płyty…

Skoro został poruszony problem sponsora – może warto zastanowić się nad ewentualną propozycją nagrania koncertu w ramach serii MTV Unplugged?
Ta droga nie jest aż taka prosta i krótka. (śmiech)

Gdzie więc teraz prowadzi muzyczna droga Doroty Miśkiewicz?
Na pewno prowadzi mnie do kolejnej płyty, która (jak myślę) nie będzie bardzo różnić się od płyty „Caminho”. Tak naprawdę nie znam jeszcze ostatecznego kształtu przyszłego albumu, ponieważ nowe piosenki dopiero powstają, są zarysy melodii, w większości przypadków nie ma jeszcze żadnych tekstów. Założenie moje jest jednak takie, aby nowy materiał przypominał charakterem płytę „Caminho”, aby gdzieś ten rys brazylijski był wciąż słyszalny. Plan wydawniczy – wrzesień przyszłego roku.

Kontynuacja muzyczna płyty „Caminho” na nowym albumie będzie spowodowana dobrym przyjęciem ostatniej płyty przez słuchaczy, czy też wpływ na to ma jakiś inny czynnik – przykładowo spodobała się pani ta droga artystyczna?
Mówiąc szczerze, to jedno i drugie. Ta płyta jest moim zdaniem najlepszą z moich wszystkich płyt, jest najbardziej spójna – szczególnie w porównaniu do „Pod rzęsami”, gdzie wszystko wydaje się powrzucane do jednego worka. Ja zresztą trochę taka jestem, że mi co chwilę coś innego gra w głowie. Muszę w związku z tym narzucać sobie pewne ramy i w przypadku płyty „Caminho” te brazylijskie ramy są dla mnie przyjemne. Przy okazji, moja wytwórnia fonograficzna również jest zadowolona ze sprzedaży („Caminho” osiągnęła status złotej płyty) i padły sugestie, żeby nowy materiał był podobny. Jednak na ile nowe piosenki będą przypominać „Caminho”, to się dopiero okaże.

Jeśli nowy krążek będzie utrzymany w klimatach „Caminho”, to czy też znajdzie się na nim jakiś brazylijski bodziec, jakim ostatnio był perkusista Guello?
Tego jeszcze nie wiem. Do tego jeszcze długa droga.

A czy zaryzykowałaby pani stwierdzenie, że to właśnie postać Brazylijczyka sprawiła, że płyta „Caminho” jest spójna?
Myślę, że tak, w dużej mierze. Luiz nagrywał jako pierwszy i tym samym nadał charakter wszystkim piosenkom i pociągnął resztę zespołu niejako w swoją stronę. Nie bez powodu to właśnie jego zaprosiliśmy do współpracy. Czuliśmy, że taka brazylijska nuta, brazylijskie poczucie rytmu sprawdzą się. Nagrywanie „przeszkadzajek” w pierwszej kolejności, to przedsięwzięcie karkołomne i dość ryzykowne, tak się po prostu nie robi, a w naszym przypadku skutek był pozytywny, czasem warto postawić wszystko na głowie!

Czyli wiemy, że nowa płyta ukaże się prawdopodobnie jesienią przyszłego roku…
Oj, bardzo bym tego chciała.

My w takim razie trzymamy kciuki. Dziękujemy pięknie za wywiad.
Dziękuję bardzo.

Rozmowa (fot. Mateusz Zaczkiewicz / mateuszzaczkiewicz.pl)

Wywiad przeprowadzony 1 października 2010 r. przed koncertem Doroty Miśkiewicz w Piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury (sprawdź relację i galerię zdjęć z koncertu).
Dziękujemy TCK za udostępnienie spokojnego miejsce, dobrego do rozmowy.
Serdeczne podziękowania dla pań Marty Antczak [z Agencji Artystycznej GRAMI] oraz Barbary Jagodzińskiej [manager artystki] za bardzo miły kontakt oraz wszelką (i wielką) pomoc.

2 Comments

  1. Tamara

    Ojej! Jakże fantastycznie, że udało Ci sie namówić tą Artystkę na takie spotkanie i wywiad. POdobno nie jest to wcale takie łatwe:) Słyszałam, że Pani Dorota bardzo starannie dobiera różne aspekty i nie udziela sie tam, gdzie nie ma takiej potrzeby czy nie warto…. Także duży i podwójny szacunek za ten materiał :)
    P.S. Bardzo lubię jej głos i muzyke i mimo wielu krytyk, nadal pozostaję wierną słuchaczką, bo ta Artystka ma coś w sobie! I zachwyca mnie to, jak szanuje swoich fanów, pisze sama życzenia na stronę, przeczytała kilka fanych opisów. Do tego na fb nie zasypuje dziwnymi rzeczami, tylko konkretnymi informacjami, wtrącając czasem fajne wspomnienia czy materiały. Po prostu nie sposób jej nie lubić! ;)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.