Krótka piłka #62: Zaskakująca Brodka, „dojrzali” Norwegowie oraz radosna pocztówka od MSP

Z recenzjami wciąż na AxunArts krucho – za co przepraszam. Jednak w ramach rekompensaty, jak zawsze zresztą w takich przypadkach, proponuję Wam kolejną odsłonę cyklu Krótka piłka, w którym dzisiaj przygotowałem dla Was opinie na temat nowych wydawnictw Moniki Brodki, Röyksopp oraz Manic Street Preachers. Zapraszam do lektury.

Monika Brodka „Granda”
Wiecie to dobrze – nie trawie Moniki Brodki. Ta cała jej, nazwijmy to, kariera, była do tej pory miałka. Piosenki, które nazywane przez niektórych przebojami, popularne były jedynie dlatego, gdyż puszczały je największe stacje radiowe w kraju. Nadmuchany balon długo nie wytrzymał ciśnienia i kilka lat temu pękł. Portal Interia.pl pisał nawet, relacjonując jeden z koncertów wokalistki: „Okoliczne drzewa i kilkadziesiąt przypadkowych osób – to widownia Moniki Brodki na jej koncercie w warszawskim parku Sowińskiego.” (źródło). Laureatka trzeciej edycji polskiej edycji „Idola” poszła wreszcie po rozum do głowy i nagrała płytę przez duże P, zawierającą muzykę przez duże M. „Granda” to świetny album – pod względem kompozycji, przebojowości i mieszania stylów. Nie ma popu dla mas, jest dobra muzyka dla ludzi otwartych i lubiących brzmieniowe poszukiwania. Kto by pomyślał, mając w pamięci chociażby „Dziewczyna Mojego Chłopaka”?

Röyksopp „Senior”
Mając w pamięci płytę „Junior”, mój pierwszy kontakt z nowym materiałem norweskiego duetu zakończył się lekkim zdziwieniem, ale i chęcią do kolejnego posłuchania. Na „Seniorze” nie ma już młodzieńczej radości i energii płynącej z popowych brzmień. Jest mroczniej, bardziej eksperymentalnie, może nawet melancholijniej, ale czy dorosło? Jeśli kierować będziemy się stereotypami, owszem – dorosłość, wiek seniorski łączyć możemy (na zasadzie przeciwieństwa do radosnej młodości) z refleksją, większą zadumą i ciemniejszymi barwami życia. Jednak czy faktycznie trzeba było robić taką posępną płytę…?

Manic Street Preachers „Postcards From a Young Man”
W zupełniej opozycji do wyżej opisywanej płyty jest album opisywany teraz. Krążkiem „Postcards From a Young Man” formacja Manic Street Preachers wróciła na radosną ścieżkę. Materiał ten, to doskonały przykład, że rock z melodyjnymi refrenami nie musi być kiczowaty; że taka muzyka, nie musi być robiona przez artystów z pierwszych stron portali plotkarskich. I to wcale nie jest tak, że ja aktualnie wymagam od artystów muzyki przepełnionej euforią – ja po prostu wymagam muzyki dobrej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.