Mietall Waluś – Największą inspiracją do tworzenia muzyki jest życie (wywiad)

„Ten koncert nie odbył się na scenie, ani przy udziale publiczności. Tak naprawdę byliśmy tylko my i gwiazdy. Czyli miejsce, które kojarzy się z gwiazdami. Poczuliśmy przestrzeń i wolność” – wspomina Mietall Waluś, lider zespołu Negatyw. Rozmawiał Łukasz Jasik.

Jako artysta jesteś znany z tego, że udzielasz się charytatywnie. Mam na myśli kampanię antynarkotykową, czy płytę cegiełkę na rzecz dzieci z chorobami mózgu. Skąd pomysł na taką inicjatywę i dlaczego akurat Lędziny?
Dlaczego Lędziny? Kiedyś zostałem tam zaproszony przez Mariusza, jednego z pracowników ośrodka. Odwiedziłem przebywające tam dzieciaki. Jestem człowiekiem bardzo wrażliwym na takie sprawy. Oczywiście trochę się tego obawiałem, na szczęście to było bardzo przyjemne doświadczenie. Później wraz z Negatywem zagraliśmy tam koncert, oczywiście za darmo. Z ośrodkiem mamy dobry kontakt. Od 3 lat jestem współorganizatorem i człowiekiem, który angażuje się w festyn na jego rzecz. Potem była płyta cegiełka. Zaprzyjaźnieni artyści zgodzili się przekazać po jednej piosence na płytę. Dzięki temu powstał zestaw, w którego skład weszli: Kayah, Sidney Polak, Negatyw, The Mercy Cosmos… Powstał także do tego teledysk. Jest to bardzo miły epizod. Nie jest to jakaś rozdmuchana kampania reklamowa mnie, Rafała Królikowskiego, czy innych zespołów. Płyta powstała wyłącznie dla ośrodka, a nie po to, by zyskać przychylność mediów.

Sam Królikowski, z tego co mi wiadomo, bardzo szybko zaakceptował zaproszenie. Było to zaskoczeniem? W końcu debiutował na scenie muzycznej…
Przede wszystkim kieruję wyrazy podziękowania dla Maćka Kota. Jest to artysta, który maluje przepiękne obrazy. Swoją twórczość przeniósł na szpitale, gdzie maluje pokoje i korytarze oddziałów dziecięcych. Przepiękny bajkowy świat. Zostałem tam przez niego zaproszony i tam też poznałem Rafała Królikowskiego. Od razu się zrozumieliśmy. Rafał bez wahania zgodził się na nagranie, co było dla mnie szokiem. Umówiliśmy się do studia, nagraliśmy piosenkę i tak powstał kawałek „Odwagi mi trzeba”. Rafał przyjął też zaproszenie do teledysku i przyjechał na plan do Pszczyny, gdzie robiliśmy zdjęcia.

Teledysk jest bardzo przyjemny dla oka. Podopieczni ośrodka grają, śpiewają, współpracują z muzykami. Co możesz powiedzieć o pracy na planie?
Na pewno jest to wspaniałe przeżycie dla tych dzieciaków. Teledysk przede wszystkim miał na celu pokazanie ich, a nie tylko nas. Pokazanie ich styczności z instrumentami. Wszystko poszło zgodnie z naszą myślą.

Pozostali artyści również wykazali takie zainteresowanie współpracą jak Królikowski?
Tak. Chociaż wyglądało to nieco inaczej. Każdy z artystów udostępnił jedną swoją piosenkę. Nie było żadnego problemu. Zadawaliśmy konkretne pytanie: tak lub nie. Nie było proszenia ani nalegania. Nawet gdyby się ktoś nie zgodził, nie mielibyśmy do niego pretensji.

Gdzie mogę kupić taką płytę – cegiełkę?
Zapraszam do Ośrodka Błogosławionej Karoliny w Lędzinach.

Zmieńmy temat. Najnowsza płyta Negatywu miała wyjść już w ubiegłym roku. Wciąż czekamy. Czego możemy się spodziewać po nowej płycie zespołu? Będzie to ten stary Negatyw, czy może jakieś nowsze brzmienia?
Przede wszystkim jesteśmy zespołem rock’n’rollowym. Na pewno na płycie będą rzeczy, które chcieliśmy dużo wcześniej nagrać. Niektóre pomysły muszą dojrzeć, przeleżeć w szufladzie. Jest to płyta, z której jesteśmy zadowoleni jak z każdej. Osobiście nie mam takiego problemu, jak inni artyści, że na dany okres nagrywam najlepszą płytę. Każda płyta jest etapem, który zapisywany jest przez emocje, czy inspiracje muzyczne danego muzyka. Na płycie będzie 10 kawałków. Opowiadają one o tym, co mnie w życiu gnębi. O tym, co chciałem powiedzieć. Tego, co się wydarzyło w moim życiu oraz w życiu zespołu. Uważam, że płyta jest bardzo dojrzała, z dobrym brzmieniem.

Do płyty „Virus” ma zostać dołączone koncertowe dvd, które zostało zarejestrowane w chorzowskim planetarium. Zanosi się na konkretną produkcję…
Jest to przepiękne miejsce. Myślę, że film z powstawania tego dvd, jak i zdjęcia, które zostały tam zrealizowane, pokażą to planetarium z zupełnie innej strony. Osoby, które jeszcze tam nie były, zapragną tam pojechać. Ten koncert nie odbył się na scenie, ani przy udziale publiczności. Tak naprawdę byliśmy tylko my i gwiazdy. Poczuliśmy przestrzeń i wolność. Przy promocji płyty zdjęcia z koncertu zostaną umieszczone na portalach internetowych, w płycie, jak i rozdane mediom. Myślę, że będą bardzo pozytywnie zaskoczeni. Będzie to naprawdę ładne wydawnictwo.

A potem w trasę koncertową. Swego czasu zagraliście najdłuższą w historii polskiego rocka…
W dwa i pół miesiąca zagraliśmy 52 koncerty. Był to wyczyn Jacka Osadnika, naszego pierwszego managera. Nadal darzę go ogromnym szacunkiem za to, co zrobił. Niestety takiej trasy koncertowej już nie zagramy, bo to jest morderstwo. Do dzisiaj się zastanawiam, jak to wszystko wytrzymaliśmy. Będą krótsze trasy. Na pewno będą szykowane koncerty zagraniczne. Tak naprawdę chcemy się skoncentrować na rodzimym rynku muzycznym. Marzę o tym, aby w przyszłym roku zagrać na większości festiwali w Polsce. Myślę, że ta płyta nam to umożliwi.

Kiedy premiera?
Październik. Prócz wszystkich tych smakołyków, w planach jest również wydanie płyty na winylu. Byłoby to dla mnie spełnieniem marzeń.

W sierpniu wraz z Lenny Valentino zagracie na Off Festivalu. Zespół formalnie nie funkcjonuje od 2001 roku, lecz zawiązał się już kiedyś specjalnie na pierwszą edycję Off’a, teraz robi to ponownie. Macie sentyment do starych nagrywek, czy po prostu takie były założenia?
Frontmanem tego zespołu jest Artur Rojek. Jest także dyrektorem artystycznym Off Festivalu. To Artur zaproponował, abyśmy na pierwszym Off’ie zagrali jako jeden z ważniejszych zespołów tego festiwalu. Nagraliśmy jedną z lepszych alternatywnych płyt w Polsce i nadawaliśmy się. Granie z Lenny Valentino było dla mnie wielką przygodą. Pamiętam bardzo dobrze wspólne prace nad piosenkami wraz z Arturem. Kilka miesięcy temu dostałem od niego telefon z pytaniem, czy nie chciałbym, abyśmy zagrali na piątej edycji Off Festivalu i przypomnieli ludziom o zespole. Bardzo się cieszę z tego faktu. Będę mógł ponownie stanąć w tym samym składzie na deskach jednej sceny i po prawie 10 latach zagrać płytę „Uwaga! Jedzie tramwaj”.

Będzie druga płyta?
Bardzo bym się ucieszył. Myślę też, że zespół wciąż ma wielu fanów. Takich, którzy poszliby do sklepu, na koncert, czy na całą trasę koncertową. Chcieliby posłuchać, co zespół ma do powiedzenia po tylu latach. Ponadto każdy z nas przeżył swoją muzyczną drogę.

W całej swojej muzycznej karierze uczestniczyłeś w wielu muzycznych projektach. Kiedy zakładaliście Negatyw zapewne czerpałeś inspiracje z czegoś innego, niż teraz. Czym inspirujesz się teraz?
Największą inspiracją do tworzenia muzyki jest życie i to, co się dzieje wokół nas. Można w ogóle nie słuchając muzyki nagrać świetną płytę. Sam też jeżdżę na przeróżne koncerty, spotykam się z ludźmi. Inspiracją też mogą być inne zespoły, zakupione płyty w ostatnich miesiącach, latach, które wpłynęły na nowy album Negatywu. Sporo wyniosłem ze współpracy z Szymonem Folwarcznym, gdy pracowaliśmy nad solową płytą. To, co się wydarzyło w Penny Lane, czy Lenny Valentino. Myślę, że najważniejsze jest nagrywanie kolejnych płyt, nie powielając swoich wcześniejszych pomysłów. Jest to coś, co daje mi ogromną satysfakcję.

Czego ci życzyć na najbliższy czas?
Każdy z nas życzyłby sobie przede wszystkim zdrowia. Jeżeli człowiek jest zdrowy, to realizuje swoje marzenia. Jeżeli chodzi zaś o działalność muzyczną to nie mam żadnych wygórowanych marzeń o wielkiej karierze. Nie dałbym rady, bo jestem leniem. Życzyłbym sobie, żeby Negatyw był tak samo zauważany jak każda kolejna płyta, w której biorę udział. Nie marzę o graniu 100 koncertów rocznie. Mogę wyjść na scenę 3-4 razy w miesiącu, bądź raz na pół roku. Sam też lubię wyjść na koncerty innych wykonawców.

Dziękuję za rozmowę.

* Mietall Waluś – (ur. 1978) – muzyk rockowy, wokalista, gitarzysta i gitarzysta basowy. Pochodzi z Mysłowic. Lider zespołu Negatyw. Gra lub grał w zespołach: Delons, Skowyt, Kurtyna, Lenny Valentino i Penny Lane.

* * * * *

Powyższy wywiad pierwotnie opublikowany został na łamach strony postkultura.blogspot.com 15 lipca 2010 roku. Autor rozmowy, Łukasz Jasik, jest również autorem blogu artystyczno-kulturalnego purnonsens.blogspot.com.

2 Comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.