Krótka piłka #51: Nowe płyty Eldo, Tedego, SoundQ i mixtape WuWunia

Dzisiejszy odcinek Krótkiej piłki miał być o czym innym, ale jak się pochodzi na drodze ewolucji w prostej linii od leniwca, to wszystko wygląda właśnie tak… nijak. Jednak uważam, że wpis zawierający treściwe opinie na temat niedawno wydanych płyt, także Was zadowoli – wszak często prosicie o nie w swoich mailach.

Eldo „Zapiski z 1001 nocy”
Recenzja, taka pełnoprawna, albumu „Zapiski z 1001 nocy” prawdopodobnie ukaże się na łamach blogu, więc nie będę się zbytnio rozpisywał. Wspomnę jedynie, że Eldoka nagrał najlepszą solową płytę w swojej karierze. „Nie pytaj o Nią” i „CKCUK” górowały nad innymi wydawnictwami warstwą tekstową, „27” była na maksa zajawkowa, a „Eternia” to już swego rodzaju klasyk na rodzimej scenie. Nowy materiał warszawiaka ma to wszystko – świetne teksty, które od razu zapadają w pamięć i sprawiają, że krążek wręcz katuje się w kółko; inne – nie tak monotonne, jak na wcześniejszych płytach – flow rapera oraz naprawdę dobrą muzykę autorstwa duetu The Returners. Kiedy zsumujemy to wszystko, wiemy już, że mamy do czynienia z jedną z najlepszych płyt, jaką wydało polskie środowisko hip-hopowe. Raper rymuje tutaj m.in.: „bo MC to ten, co bez rąk umie dać ci w ryj”, a później, by nie być gołosłownym, wymierza nam w szczękę potężny muzyczny cios.


Tede „Fuck Tede / Glam Rap”
Członek Warszafskiego Deszczu ponownie zaatakował z zaskoczenia, wydając płytę wcześniej, a niżeli było to zapowiadane. Co więcej, płytą tą otworzył w historii polskiego hip-hopu niejako nowy rozdział. Wszystko przez wspólne utwory z Eldo („To nie film”) i Pezetem („Muzyka miejska”), z którymi do niedawna był przecież skonfliktowany. Do tego, jeśli już przy gościach jesteśmy, trzeba wspomnieć o tym, iż na albumie znajdziemy także Wdowę, Natalię Lesz, Agatę Malcherek, Mroza i Molestę, o przyjaciołach z wytwórni Wielkie Joł nie wspominając. Jednak to nie kolaboracje grają tutaj pierwsze skrzypce. Najważniejszy ponownie jest sam gospodarz, który krążkiem „Fuck Tede” udowadnia swoje niedoceniane przez niektórych umiejętności. Ta pierwsza, bardziej poważniejsza płyta, jest zupełnym przeciwieństwem części zatytułowanej „Glam Rap”. Krążek numer dwa bowiem traktuje o rzeczach branych bardziej z przymrużeniem oka. Do tego dochodzi lżejsza w odbiorze muzyka (za całość odpowiedzialny jest Sir Michu) oraz formuła, w jakiej przedstawiane są kolejne utwory – audycja radiowa w wyimaginowanym radiu Sexi Sexi 69 FM. Tede, oddając w nasze ręce nowy album, pozostawił wszystkim możliwość wyboru – rap poważniejszy lub imprezowy. Którą część posłuchamy i polubimy bardziej – zależy już tylko od nas. (O tej płycie również postaramy się napisać coś więcej, a niżeli krótka opinia w cyklu Krótka piłka.)

SoundQ „Cargo Planes”
Kiedy dotarłem do informacji o nowym wydawnictwie formacji SoundQ, nie spodziewałem się, że będzie to aż tak dobry materiał. Epka „Cargo Planes” zawiera wprawdzie jedynie trzy utwory (tytułowy, „Elephants’ Graveyard” i „The Secret”), jednak nie należy traktować ich za drugorzędne odpadki z sesji nagraniowej. Elektronika połączona z rockowym graniem kojarzyć może się nam czasami z czymś asłuchalnym, a gdy dołożymy do tego fragment notki prasowej, w której czytamy, iż wszystko to „inspirowane jest rytualno-religijnym zjawiskiem powstałym na styku tubylczych tradycji plemion melanezyjskich i cywilizacji zachodniej”, jakim jest kult samolotów transportujących towary, wszystko przybierać może zbyt dziwnych kształtów. Bez obaw! Krakowsko-bielska formacja przygotowała dla nas prawie 20 minut naprawdę dobrej muzyki, którą trzeba wręcz traktować poważnie, a nie zbywać ironicznym uśmieszkiem.

WuWunio „Ambulans vol. 1”
To nie jest produkcja erudycyjna, racjonalna, logiczna i edukacyjna. To jest po prostu kolejna szalona płyta od WuWunia aka Kapitana Kajdana, który chcąc umilić nam oczekiwanie na swoją solową płytę, wypuścił zupełnie za darmo do Internetu mixtape zatytułowany „Ambulans vol. 1”. Jeśli pamiętacie klasyk w postaci „Pal hajs”, wiecie zapewne czego można spodziewać się po tej produkcji – palenie dziesięciozłotówek, nawijania o pieniądzach, palenia stuzłotówek, nawijania o seksie, palenia dwustuzłotówek, naprawdę chorych (ale jednocześnie życiowych) utworów i palenia, już nie złotówek, ale walut obcych. Brzmi niedorzecznie? Może faktycznie trochę tak… Jednak uważajcie – przedawkowanie grozi wezwaniem ambulansu, w którym ekipa ratunkowa dysponować może nadmiarem zastrzyków z Pavulonem.

One Comment

  1. matej

    Płyta Leszka bez wątpienia jest jednym z najlepszych jak nie najlepszym tytułem w PL rapie w tym roku. Świerze flow, dużo energii, zajawki i świetne teksty. Bardzo fajnie, choć CKCUA chyba zawsze będzie moją ulubioną płytą Warszawiaka.

    Tedego, poza kilkoma numerami na YT, to nie słyszałem, jednak to nie mój klimat.

    Pozdrawiam!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.