Relacja: Zde(a)rzenia 2010 – Dni Tarnowa (11.07; dzień drugi)

W drugi i zarazem ostatni dzień tegorocznego Święta Miasta Tarnów na scenie zaprezentowały się dwa rockowe zespoły – Saluminesia oraz Hey. Zaskoczeń nie było – zgodnie z oczekiwaniami kapele dały bardzo dobre koncerty, a wszyscy ci, którzy zdecydowali się niedzielny wieczór spędzić przed telewizorem, śledząc transmisję meczu piłki nożnej, powinni żałować – i to bardzo!

Muzyczny powiew znad morza

Zespół Saluminesia pierwotnie w Tarnowie miał w ogóle nie zagrać. Zmiana terminu imprezy na lipcowy sprawiła jednak, że grupa The Cuts musiała odwołać swój występ. Organizatorzy Zde(a)rzeń zmuszeni byli znaleźć zastępstwo. Sopocka formacja okazała się świetnym wyborem!

Autorzy materiału zatytułowanego „Sprzedając pamięć”, który swoją premierę miał w październiku 2009 roku, przyjechali do Tarnowa i … nie wywiozą z niego raczej dobrych wspomnień. Owszem, prawie godzinny koncert pod względem muzycznym był bardzo dobry. Ba, jeśli chodzi o poziom artystycznym mógł on pretendować nawet na główny koncert wieczoru. Niestety, miejscowe społeczeństwo okazało się, po raz kolejny zresztą, mało otwarte na zespół, który nie jest medialnym potworem i nie sprzedaje swoich albumów na poziomie przynajmniej tzw. złota (przypominam: próg złotej płyty osiągany jest w Polsce po sprzedaniu 15 tys. egzemplarzy danego krążka). Teren pod sceną zapełniony był w małym stopniu, a ci, którzy zdecydowali się przybyć na Rynek po godzinie 19-tej, albo zasiadali w ogródkach piwnych, albo – w niemal piknikowej atmosferze – rozkładali się na płycie pod Ratuszem i z tej perspektywy obserwowali występ.

Saluminesia w ramach Dni Tarnowa zaprezentowała kompozycje z debiutanckiego albumu, zaczynając od chyba najbardziej rozpoznawalnych utworów „Herbata z cytryną” i „Miłość”. Zespół zagrał także, bardzo dobrze przyjęty zresztą przez nieliczną publikę, kawałek „Dla odrobiny szczęścia” oraz „100 dni” i „Dzwonek”.

Swoim koncertem formacja przywiała nad Tarnów rockową bryzę znad morza oraz nadzieję, że tego wieczoru pod względem muzycznym może być już tylko jeszcze lepiej. Fragmenty koncertu możecie sprawdzić tutaj.

Hipnotyzująca Nosowska

Drugi koncert niedzielnego wieczoru, a tym samym ostatni w ramach tegorocznego święta miasta, dała grupa Hey. Formacja, którą śmiało można nazwać już legendarną, jedna z najważniejszych, jakie swoją muzyczną działalność rozpoczęły po przełomie z 1989 roku, nie dała plamy. Trwający ponad półtorej godziny występ dostarczył niemałych emocji, z których do tej pory nie mogę się otrząsnąć. Wciąż mam przed oczami brawurowo wykonywane „Kto tam? Kto jest w środku?”, „Umieraj stąd” i „Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!”, które za zadanie miały promować ostatni, wydany w ubiegłym roku, album zespołu (sprawdź recenzję) oraz starsze przeboje z „Teksańskim” na czele. Nie zabrakło także utworu „Moja i twoja nadzieja”, który tarnowska publiczność usłyszała na sam koniec bisu. Wykonanie wczoraj piosenki z 1997 roku (powstałej pod wpływem ówczesnej tragedii, jaką była powódź) w świetle aktualnych wydarzeń z początku czerwca tego roku, kiedy to Tarnów i jego okolice, jako jedno z wielu miejsc w Polsce, dotknięty został „wielką wodą”, uznać należy za bardzo piękny gest ze strony Nosowskiej.

Kasia zahipnotyzowała Tarnów swoją skromnością na scenie, niewidocznymi na pierwszy rzut oka charyzmą i rockowym pazurem, brakiem wyniosłej maniery, skupieniem, spokojem z jednoczesnym przeżywaniem koncertowych emocji oraz, co oczywiste – umiejętnościami artystycznymi. O wszystkim tym możecie przekonać się sami, oglądając trzyczęściową relację z koncertu (część 1, część 2 i część 3).

Pomimo późnej pory i chęci odpoczynku, liderka formacji znalazła po dłuższej chwili (naprawdę dłuższej chwili! Wytrwali tylko najwięksi fani Hey, a i ci momentami byli bliscy zrezygnowania z oczekiwania na swoją idolkę z tyłu sceny) znalazła moment, by w przedsionku jednego z pobliskim pubów pozować do zdjęć i rozdać kilka autografów (co widać najlepiej na poniższej fotografii).

Reasumując, pomimo niezbyt dogodnego terminu imprezy (przypominam: niedziela była sportowym dniem, w trakcie którego odbywał się finał Mistrzostw Świata w piłce nożnej, a miejscowa drużyna żużlowa z Tarnowa rozgrywała swój ligowy mecz), wszystko trzeba uznać za udane. Zespoły zagrały na sto procent swoich możliwości (jeszcze raz to podkreślam: szacunek dla muzyków z Sopotu, którzy dali świetny koncert dla garstki ludzi), co publiczność odwzajemniła szczerymi brawami. I w zasadzie na usta ciśnie się tylko jedno stwierdzenie: Szkoda, że Zde(a)rzenia trwały w tym roku tylko dwa dni.

FOTORELACJA Z KONCERTÓW

2 uwagi do wpisu “Relacja: Zde(a)rzenia 2010 – Dni Tarnowa (11.07; dzień drugi)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.