Relacja: Zde(a)rzenia 2010 – Dni Tarnowa (10.07; dzień pierwszy)

Pierwszy dzień tegorocznych Zde(a)rzeń za nami. W sobotę na tarnowskim Rynku odbyły się dwie imprezy – Piknik Europejski oraz wieczorny koncert, w ramach którego usłyszeć mogliśmy rockowe przeboje oraz nieśmiertelne piosenki Marka Grechuty. Zapraszam do sprawdzenia relacji.

Europejski początek

Tegoroczne Dni Tarnowa rozpoczęły się od Małopolskiego Pikniku Europejskiego, którego małe zainteresowanie tłumaczyć należy na dwa sposoby. Po pierwsze, pora imprezy nie była najlepsza. Południe, żar lejący się z nieba i sam środek płyty Rynku – to wszystko sprawiło, że konkursy z nagrodami zainteresowały jedynie najmłodszą część niewielkiej widowni. Widowni, która i tak, zamiast ulokować się podczas mini koncertów pod sceną, wolała zacienione okolice kamieniczek i Tarnowskiego Muzeum. To właśnie tam, dość przypadkowo, spotkałem rzeszowskiego rapera Eskaubei. Artysta przyjechał do Tarnowa m.in. by zobaczyć na żywo kolegów z zespołu Mango Collective, a przy okazji udzielił nam spontanicznego wywiadu. Publikacja na blogu już niedługo.

Po drugie, wcześniej wspomniane mini koncerty nie zwabiły publiczności ani głośnymi nazwiskami solistów, ani medialnymi nazwami zespołów.

W sobotnie południe na scenie zaprezentowały się trzy, diametralnie różne pod względem brzmieniowym, ekipy. Jako pierwszy, tuż po 12-tej, zaśpiewał zespół Memoria La Italia. Formacja swoim występem przeniosła nas do równie gorącej, jak tego dnia Tarnów, Italii. Na szczęście wszystko trwało bardzo krótko. Nie bójmy się tego powiedzieć – repertuar nadający się na wesele, z takimi hitami jak „Lasciate Mi Cantare” i „Felicita”, nie mógł się podobać (przynajmniej nie wszystkim).

Następnie na scenie zrobiło się bardziej owocowo. Wszystko dzięki miejscowemu, wcześniej wspomnianemu już, projektowi Mango Collective. Tarnowska grupa grająca rap przy użyciu żywych instrumentów zapewne w innych okolicznościach pobudziłaby publiczność do większej zabawy. Tak niestety skończyło się jedynie na bujaniu głową i tupaniu stopą do rytmu. Nie zmienia to jednak faktu, że krótki, podzielony na dwie części występ (w jego trakcie rozstrzygnięto jeden z konkursów i wręczono nagrody) hip-hopowej formacji mógł podobać się najbardziej.

Ostatnią muzyczną atrakcją Europejskiego Pikniku była grupa Sushee. Zespół, którego początki należy datować na 2001 rok, wystąpił ze swoim repertuarem, prezentując w nim szeroko pojętą muzykę irlandzką i celtycką. Występ, moim zdaniem, gorszy od poprzedników z Mango Collective, jednak po twarzach niektórych osób widziałem, iż krakowianie wywołali u nich nie lada zainteresowanie. Co do samych muzyków – na pewno należą się im słowa uznania za propagowanie stylu, który od samego początku stoi w stosunku do popu, rapu czy rocka na przegranej pozycji. Bo jak rymował lider owocowej formacji – liczy się pasja do robionej muzyki.

Tarnowski rock, piosenki Grechuty i Jacek Wójcicki Show

Po gorącym dniu, przyszedł czas na chłodniejszy wieczór, a tym samym dwa główne, sobotnie koncerty. Tuż po godzinie 19, po wcześniejszej rozgrzewce oraz krótkiej zapowiedzi, na scenie pojawili się muzycy związani z szeroko pojmowaną Tarnowską Sceną Rockową. W koncercie udział wzięli Paweł Mazur, Piotr Smoleń i Bartek Rojek, którzy na co dzień udzielają się w Szkole Muzyków Rockowych – S.M.Rock, powstałej i działającej od 1993 roku przy Tarnowskim Centrum Kultury. To właśnie oni razem z klawiszowcem Mariuszem Dziekanem akompaniowali tego wieczoru solistom, którymi byli m.in. Magdalena Stalmach (Bardzo Orkiestra), czy wcześniej wymieniony Paweł Mazur (Cave). Największe emocje w tej części koncertu wywołał jednak występ Jerzego Durała – lidera legendarnego zespołu Ziyo. Nie mogło obyć się oczywiście bez bisu, w trakcie którego wokalista zaśpiewał swój największy hit – „Magiczne słowa”.

Z wcześniej zapowiedzianych solistów do Tarnowa nie dotarł jedynie Rafał Huszno z zespołu Totentanz. Wszystko przez napięty terminarz. Grupa tego dnia już od dawna miała zakontraktowany koncert w innej miejscowości. Jednak miłośników płyty „Zimny Dom” chciałbym poinformować, iż formacja do Grodu Leliwitów zawita jeszcze w te wakacje, 28 sierpnia.

Po przerwie, którą obsługa techniczna wykorzystała na małe przemeblowanie, a publiczność na uzupełnienie wody w organizmie, na scenie pojawili się muzycy zespołu Anawa, a wraz z nim znani na terenie całego kraju soliści. Wszystko po to, by oddać artystyczny hołd zmarłemu w 2006 roku Markowi Grechucie. Koncert zatytułowany Magia obłoków swoją obecnością zaszczycili: pomysłodawczyni projektu Anna Treter, a także Renata Przemyk, Jacek Wójcicki, Maciej Klaś oraz grupy wokalne Dzień Dobry i Monk. Pierwotnie w Tarnowie pojawić miała się także Krystyna Prońko, jednak zmiana terminu Zde(a)rzeń ze względu na czerwcową powódź sprawiła, iż piosenkarka nie zjawiła się ze względu na inny, solowy koncert.

Więcej filmików z koncertu „Magia obłoków” do sprawdzenia tutaj.

Brak pani Prońko zrekompensowali publiczności jednak inni artyści. Młody Maciej Klaś udowodnił, że nieprzypadkowo wygrał I edycję Festiwalu Twórczości „Korowód”, Renata Przemyk, m.in. z pomocą wokalną grupy Monk, brawurowo wykonała utwór „Wiosna, ach to ty”, a Anna Treter swoją siłą i barwą głosu urzekła chyba niejednego słuchacza.

Jednak to nie ani Anna Treter, ani Renata Przemyk wzbudziły największy aplauz publiczności. Niewątpliwą gwiazdą wieczornego koncertu był Jacek Wójcicki. Pochodzący z Krakowa śpiewak (przypominam: artysta operuje wokalem, który przez fachowców określany jest tenorem) już samym pojawieniem się na scenie rozgrzał tarnowską publiczność. Po każdej wykonywanej przez piosence dały się słyszeć spod sceny gromkie „Jacek! Jacek!

Magia obłoków okazała się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Koncert zgromadził całkiem sporą publikę. Co więcej, ludzie nie bali się podejść pod scenę, jak miało to miejsce w trakcie wcześniejszych występów. Były oczywiście bisy, które podejrzewam i tak nie zaspokoiły zapewne wszystkich melomanów.

FOTORELACJA Z KONCERTÓW

2 uwagi do wpisu “Relacja: Zde(a)rzenia 2010 – Dni Tarnowa (10.07; dzień pierwszy)

  1. nie było mnie wczoraj, ale ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy jak śpiewał Grechuta. liczy się dzisiejszy koncert Hey :)

    Polubienie

  2. rano było tragiczne. zero zainteresowania ze strony publiki. słabe zespoły. wahałem się czy iść na później, ale ostatecznie przyszedłem po 20. opłacało się. a z tymi okrzykami to było: dawaj jacek, dawaj jacek też :)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.