Krótka piłka #47: O nowych płytach Eminema, Gurala, Christiny Aguilery i Seana Smitha

Kolejna środa – kolejna Krótka piłka. Zdaję sobie sprawę, że część z Was oczekiwała po tym odcinku nawiązań do piłki nożnej i mistrzostw świata (ba, niektórzy nawet nie tylko oczekiwali, ale domagali się tego za pośrednictwem maili). Będę jednak musiał ową grupę ludzi rozczarować. Nic takiego nie planuję – przynajmniej na ten tydzień i przynajmniej ja (chociaż też nie mam żadnych przecieków związanych z takimi zamiarami od reszty Ekipy). Dzisiaj przygotowałem przegląd płyt, które miały w ostatnim czasie swoją premierę. Krótko i na temat (przynajmniej mam nadzieję, że na temat). Zapraszam.

DonGuralEsko „Totem Leśnych Ludzi”
„Totem Leśnych Ludzi” to kolejna płyta w Guralowym stylu. Jest ciężko pod względem muzycznym (intrygują szczególnie te egzotyczne wstawki, nadające całości lekkiej tajemniczości), teksty także parują od oryginalnych metafor i wersów. Co istotne, te same teksty nie są o dupie Marynie, ale o czymś – o przemijaniu, egzystencji, samym sobie, środowisku i ludziach, jacy rapera (nas?) otaczają. Cieszy też fakt, że Gural czyta dobrą literaturę (przykładowo „Wesele”) i przemyca jej przesłanie w swoich utworach, przez co dzieciaki, które uważają go za idola, może sięgną po książki, a nie tylko streszczenia. Jednak ja zawsze z Guralem mam jeden problem – jego „płytowa” wersja nudzi mnie po drugim, trzecim odsłuchu. Co innego na żywo, kiedy raper razem ze swoimi ludźmi rozsadzają klub emanując ze sceny niebywałą energią. I tak sam jest z tą płytą. W pokoju, na odtwarzaczu osobistym lub wieży słuchał jej już nie będę, natomiast koncertem promującym nie pogardzę wcale.
Ważna informacja: krążek za darmo możecie odsłuchać (przynajmniej na ten moment) tutaj

Christina Aguilera „Bionic”
Odkąd tylko Lady GaGa zyskała rozgłos, wszyscy nagle zaczęli robić podobną muzykę. Trochę mnie to denerwuje z dwóch powodów. Raz, nie przepadam za wspomnianą wokalistką; uważam, że ona sama odświeża po prostu to, co już zostało kiedyś zaprezentowane, podaje to w nowej, odpowiedniej dla wymogów XXI wieku formie (patrz: Madonna, Grace Jones). Po drugie, fakt promowania swoje muzyki na nieudolnym naśladowaniu aktualnego lidera rynku to lekka żenada. W przypadku Aguilery jestem jednak zmuszony zweryfikować swoje poglądy. Nie spodziewałem się czegoś takiego po Kryśce. Piosenkarka oddała w nasze ręce album dopracowany pod każdym względem. „Bionic” jest produktem bardzo wyważonym – zaczyna się dość energicznie (piosenka tytułowa, później znane już wszystkim singlowe nagranie „Not Myself Tonight” oraz „Glam”), by następnie trochę zwolnić („Sex for Breakfast”, fenomenalne „Lift Me Up” i „I Am”) i pod koniec ponownie przyśpieszyć („I Hate Boys”, które według mnie powinno być kolejnym utworem promującym ten album w mediach; oraz kończące całość „Vanity”). Co jednak najważniejsze – teoretycznie jest to taka trochę (inna) Lady GaGa, w praktyce pozostająca natomiast cały czas słodką, blond Krysią.

Sean Smith „Idioteque”
Co prawda ta płyta dostępna będzie w oficjalnej sprzedaży dopiero od lipca, jednak już teraz możecie posłuchać jej zupełnie za darmo na stronie idioteque.bandcamp.com. Kim jest Smith? 19-letnim producent z Rochester (stan Nowy Jork, oczywiście w USA), który w muzykę bawi się od około 4 lat. Pomimo młodego wieku nie jest całkowicie anonimowy, a wszystko dzięki współpracy z takimi osobami jak Matt Moss (wspólne projekty z Gwen Stefani, czy Madonną), Andrew Martin oraz francuski duet Unison. Teraz postanowił zrobić coś dla siebie. Tym czymś jest oczywiście płyta zatytułowana „Idioteque”, na której znajdziecie osiem kompozycji utrzymanych w spokojnych, elektrycznych klimatach, ocierających się o downtempo i ambient. Na płycie gościnnie swoich wokali udzielili Jacque Babb, Morgan Parham, Brittany Rainess, Cara Recinella i wcześniej wspomniany Andrew Martin. Po więcej informacji o tym projekcie zapraszam na stronę thisisidioteque.com.

Eminem „Recovery”
Najnowsza płyta Eminema wyciekła do sieci na dwa tygodnie przed premierą, ale raper nie przejął się tym jakoś bardzo i nie zaczął ubliżać tym, którzy po nielegalne mp3 sięgnęli (vide Kazik Staszewski i jego osławiona już kurwa). Dlaczego raper z Detroit zareagował właśnie w ten sposób? Bo wie, że album „Recovery” będzie się dobrze sprzedawał. Wszystko przez to, że członek D12 zdaje sobie sprawę z jednego faktu – nagrania płyty życia. Tak, płyty życia. Eminem wrócił odnowiony i trzeba dziękować za to Bogu (w jakiego tam tylko wierzycie), że zmieniając się, nie zmienił się diametralnie. Odrzucenie złego, a pozostawienie tego, co pożyteczne wyszło artyście na dobre. Zmiany, jakie zaszły w samym Marshallu, odbiły się rzec jasna na jego muzyce. Nie ma promowania materiału na bazie wyśmiewania popkulturalnego światka, i co równie ciekawe, nie ma na beatach wyłącznie Dr. Dre. Legendarny producent tym razem nie odpowiada za większość utworów. Współpraca z Doktorkiem miała swoje plusy, jednak na dłuższa metę wydawać mogła się nudna. Na „Recovery” Eminem zaprosił za to m.in. DJ Khalila, Just Blaze’a oraz człowieka o ksywce Alex da Kid, który odpowiada za fenomenalny utwór „Love the Way You Lie” z Rihanną (o duetach Eminema z wokalistkami w ramach „Recovery” pisałem w ostatnim odcinku Krótkiej piłki).

2 Comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.