Gogol Bordello – „Trans-Continental Hustle”

Zawiązana w 1999 roku w Nowym Jorku grupa Gogol Bordello (która nazwę wzięła od zestawienia nazwiska Nikołaja Gogola i potocznego określenia domu publicznego), złożona głównie z emigrantów (z terenów Europy Wschodniej – Ukraina i Rosja oraz takich państw, jak Etiopia, Ekwador, Izrael i Szkocja), swoją muzyką wywołuje u słuchaczy skrajne emocje – intryguje i ciekawi jednocześnie.

Trzeba powiedzieć sobie jasno – jeśli słyszeliście wcześniejsze dokonania zespołu i macie o nich pozytywne zdanie, również najnowsza płyta przypadnie Wam do gustu. Na swoim piątym już materiale studyjnym, grupa nie zaskakuje (co, zaznaczam, uznać należy raczej za plus niż minus). „Trans-Continental Hustle” to wciąż ta sama energia i muzyczna konwencja. Jedną nowością, która od razu zostaje wyłapana przez słuchaczy znających formację nie od dziś, jest jeszcze większa niż wcześniej dynamika utworów. Zmianę tę można wyjaśnić jednak w bardzo prosty sposób. Otóż lider grupy Eugene Hütz od prawie dwóch lat mieszka na stałe w Brazylii i zapewne to właśnie tamtejsza kultura i filozofia życia wpłynęły na taki, a nie inny stylistyczny wydźwięk tej płyty. Inspirację ową słychać szczególnie w utworze „In the Meantime in Pernambuco” i fragmentach piosenki tytułowej. Oprócz karnawałowych wstawek rodem z Rio, Gogol Bordello serwują nam potężną dawkę punk rocka z elementami cygańskiej muzyki (Hütz to ukraiński Rom; przykłady „Pala Tute” i świetnego „Rebellious Love”) oraz ukraińskiego folku („My Companjera”).

Co warto zauważyć, album „Trans-Continental Hustle” wydany został w nowej wytwórni. Do tej pory zespół współpracował z mniejszymi firmami fonograficznymi (Rubric Records i SideOneDummy Records), to w ich barwach zdobywał uznanie fanów na całym świecie. Nową płytę znajdziemy już w katalogu jednego z największych muzycznych przedsiębiorstw na światowym rynku – Columbia Records. Obecność w jednym kanonie artystów obok takich gwiazd, jak Kate Bush, Bob Dylan, ZZ Top i Ray Charles, to zasługa nikogo innego, jak… Madonny. Nie mam oczywiście zamiaru umniejszać roli samego zespołu (bez talentu do niczego by nie doszli), jednak to udział Hütza w filmowym projekcie wokalistki, wspólne koncerty oraz kilka pozytywnych słów na temat granej przez kapelę muzyki sprawiło, że Gogol Bordello wypłynęli na powierzchnię i stali się popularni w kręgach, w których do tej pory praktycznie nie istnieli.

[picapp align=”center” wrap=”false” link=”term=gogol+bordello&iid=5720568″ src=”3/b/1/5/2009_All_Points_ef5f.jpg?adImageId=12938988&imageId=5720568″ width=”380″ height=”250″ /]

Kontrakt z Columbią spowodował również, że za produkcje płyty odpowiada nie kto inny, tylko sam Rick Rubin – człowiek instytucja, który wywindował na sam szczyt m.in. Metallicę, Rage Against the Machine i Beastie Boys. Jak słychać na płycie, współpraca ta okazała się bardzo owocna, bowiem od strony technicznej Gogol Bordello brzmią jak nigdy dotąd. Dźwięki instrumentów (szczególnie skrzypiec i akordeonu) są głębsze, a ich ilość w stosunku do siebie nie jest przesadzona (co niestety czasami zdarzało się przy okazji wcześniejszych albumów).

„Trans-Continental Hustle” to bez wątpienia jeden z kandydatów do grudniowych podsumowań w kategorii zagraniczna płyta roku.

Recenzja ukazała się w “Ad Astrze” maj/czerwiec nr 6 (32) / 2010.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.