Festiwal TopTrendy 2010 – krótki komentarz

Wczoraj, tj. 29 maja, zakończyła się muzyczna część Festiwalu TopTrendy 2010. Ja, co prawda nie byłem w Sopocie, jednak sprzed telewizora widział i słyszałem wszystko bardzo dobrze. Przyszedł więc czas na podsumowanie i komentarz, od którego powstrzymać się po prostu nie mogę.

Sześć na dziesięć

Piątkowy koncert, na którym zaprezentowała się dziesiątka artystów, która sprzedała w roku ubiegłym największą ilość płyt, napawa mnie niezmiernym optymizmem. Okazuje się bowiem, że Polacy kupują całkiem znośne albumy. „Spis rzeczy ulubionych” Andrzeja Piasecznego, „Psychodancing 2” Maćka Maleńczuka, „Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!” grupy Hey, „Modern Rocking” Agnieszki Chylińskiej, „Kayah i Royal Quartet” Kayah, „Dark Eyes” Tomasza Stańki oraz „Antepenultimate” Kasi Kowalskiej to jedne z ważniejszych i lepszych pod względem muzycznym płyt na rodzimym rynku fonograficznym na przestrzeni nie tyle ostatniego roku, ale nawet trzech, czterech lat.

Tomasz Stańko (fot. toptrendy.pl)

Z dziesięciu występów, jakie mieli okazję zobaczyć wszyscy zgromadzona na sopockim Hipodromie oraz telewidzowie śledzący transmisję live na antenie telewizji Polsat, na dłużej powinniśmy zapamiętać trzy: niezwykle czarujące kilka minut w wykonaniu Tomasza Stańki (klimatyczne zupełnie nie pasującego do całego popowego świadka, jednak bijącego go tym samym na głowę), usytuowany na zupełnie innym biegunie występ Agnieszki Chylińskiej, która tak naprawdę jako pierwsza poderwała do zabawy publiczność oraz najdłuższy, bo około dwudziestominutowy show laureata konkursu Top – Andrzeja Piasecznego, który razem z Sewerynem Krajewskim, zagrał w imię tytułu swojej ostatniej płyty – na przekór nowym czasom. Wspólne wykonanie piosenki „Nie jesteś sama” przez legendę polskiej muzyki i „Piaska”, to zdecydowanie najmocniejszy moment piątkowego wieczoru. Zresztą sprawdźcie to sami na YouTube. Kiedy oglądam ten filmik zaczynam na nowo strasznie żałować, że akurat koncert tego duetu, na który miałem iść, musiał zostać odwołany. (Uwaga! Nie gwarantuję, że link jest nadal aktywny).

Czy naprawdę Tendy?

Stara gwardia polskiej sceny muzycznej trzyma się twardo. W zasadzie z nowych twarzy podczas koncertu Top zaprezentowała się nam tylko Paulla (chociaż nie wiem, czy to dobry prognostyk na przyszłość…). Jednak nic w tym dziwnego, bowiem młodzi, dobrzy artyści albo w Polsce nie istnieją (wątpliwa teza), albo są po prostu przez organizatorów festiwalu pomijani. Bo przecież nie powiecie mi, że taka Aniqa, Anna Cyzon, Asia Si, czy Natalia Lesz (co ona w ogóle robiła w konkursie dla tych teoretycznie „mało znanych”?) to wokalistki naprawdę trendy? Gdy dodamy do tego dwóch panów z polsatowskiego show „Fabryka Gwiazd” (Sincklera, który w naszym kraju jakoś kariery zrobić nie może; i Lasotę, z którego prawdopodobnie po sukcesie Ewy Farny będzie chciano na siłę zrobić w Polsce gwiazdę), to naprawdę zaczyna boleć mnie głowa, kiedy pomyślę sobie o przyszłości nadwiślańskiej sceny. Całkowitej migreny natomiast dostaję, kiedy słyszę zespół Volver – laureata nagrody publiczności.

Na szczęście jury stanęło na wysokości zadania i wskazało na projekt muzyczny FOX, który, mam nadzieję, nie będzie rewelacją jednego sezonu.

Jubileusze zdecydowanie na tak!

Jubileusze na ogólnopolskich festiwalach zawsze odstraszały mnie swoją formą i sztampowością. Przez lata oglądania koncertów na iluś tam lecie dinozaurów krajowej muzyki, nabrałem do tego typu przedsięwzięć niemałej awersji. Na szczęście w Sopocie przełamano tę złą passę.

Pan Maleńczuk (fot. toptrendy.pl)

W tym roku, przy okazji Festiwalu TopTrendy, pewne etapy artystycznych karier podsumowali Maciej Maleńczuk (25-lecie; koncert w piątek) oraz Edyta Górniak (20-lecie; sobotni koncert). Co ciekawe, oba występy okazały się niemałym sukcesem. Jubileusz „krakowskiego barda” był taki, jak można było się tego spodziewać. Muzyk pokazał na scenie swoje wszystkie artystyczne oblicza. Zobaczyliśmy więc Maleńczuka – ulicznego śpiewaka, Maleńczuka – rockmana oraz Maleńczuka – lirycznego poetę. Na scenie frontmana Homo Twistu wsparli Wojtek Waglewski (utwór „Koledzy”), Patrycja Markowska („Uważaj na niego”), a także lider zespołu Püdelsi – Andrzej Bieniasz (hitowy swego czasu numer o zabarwieniu politycznym, który nic od 2003 roku nie stracił na ważności – „Wolność słowa”). Maleńczuk bawił się na scenie trochę kiczem (początek koncertu), trochę patosem („Niewiele Ci mogę dać”), co po złożeniu w całość dało bardzo dobry jubileuszowy recital, który mógł podobać się nawet tym, którzy pana Maćka na co dzień nie słuchają.

O ile Maleńczuk zrobił to, co można było się po nim spodziewać, o tyle Edyta Górniak zaskoczyła in plus. Druga gwiazda obchodząca w Sopocie swoje święto, zaśpiewała dwadzieścia piosenek na dwadzieścia lat artystycznej działalności. Wokalistka zrobiła coś, w co za bardzo nie wierzyłem – pokazała niemałą klasę i swoim występem powaliła wszystkich dosłownie na kolana (sama także na nie padając przy okazji wykonywania jednej z piosenek, co doskonale ukazuje poniższe zdjęcie).

Edyta Górniak (fot. toptrendy.pl)

Wokalistka, którą wszyscy pamiętają przez pryzmat hymnu w Korei, zrehabilitowała się w sobotni wieczór niemal w stu procentach. Górniak udowodniła wszystkim niedowiarkom, że śpiewać nadal potrafi, a barwa jej głosu pomimo upływu lat wciąż jest bardzo piękna. Piosenkarka na festiwalu dała dowód na to, że wykonanie „Litanii” z musicalu „Metro” nawet po długim czasie nie stanowi dla niej najmniejszego problemu. Tak samo zresztą jak wyśpiewanie hitowych utworów „Dotyk”, „Dumka na dwa serca” i „Jestem kobietą” w całkiem nowej aranżacji.

Oczywiście, jak to bywa w przypadku koncertów jubileuszowych, także Edyta Górniak zaprosiła na scenę gości specjalnych: Ireneusza Krosnego, Mietka Szcześniaka i Adę Piotrowską.

Co ciekawe, zarówno Górniak, jak i Maleńczuk podczas swoich występów otrzymali z rąk Prezydenta Miasta Sopot, Jacka Karnowskiego, Bursztynowego Słowika – najważniejsze polskie, festiwalowe wyróżnienie.

4 Comments

  1. irek

    raczej Farnej a nie Farny. Wątpię aby Lasocie udało się powtórzyć sukces Ewy, bo Ewa ma to ‚coś’ ( przynajmniej dla mnie ) chociaż jej muzyka już niekoniecznie to i tak słucham jej z przyjemnością.

    Polubienie

  2. baśka

    marketingowo można wywindować każdego – Lasotę też. chłopak wygląda całkiem całkiem, także karierę w mediach może zrobić dużą. jeśli osoby odpowiedzialne za jego karierę zrobią kiedy trzeba co trzeba, to zostanie gwiazdą nawet większa niż Farna.

    Polubienie

  3. irek

    do Baśka. Nie uważam aby Ewa była marketingowym produktem, chociaż nieraz może sprawiać takie wrażenie.

    Polubienie

  4. baśka

    Irku nie napisałam, że Ewa to produkt nadmuchany marketingowo. zaznaczyłam jedynie, że marketingowo można wywindować każdego – Lasotę też.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.