Krótka piłka #40: O nowych płytach Slasha, Czesława i Muńka

Kolejna środa – kolejna Krótka piłka. Dzisiaj przygotowałem dla Was kilka zdań na temat trzech płyty: „Slash” – autorstwa ex-gitarzysty zespołu Guns N’ Roses, „POP” – którego autorem jest Polak jeszcze do niedawna mieszkający w Danii oraz „Muniek” – sygnowanej przez lidera znanej i cenionej formacji rockowe nad Wisłą.

Slash „Slash”
Rok 2010 zostanie nazwany chyba rokiem „starych debiutantów”. W Polsce o to postarał się Muniek Staszczyk (o nim i jego płycie niżej), natomiast na tej większej – światowej scenie – legendarny gitarzysta Slash. Porównanie tak naprawdę żadne, bo kończące się na fakcie nagrania solowego albumu w momencie, kiedy muzycznym debiutantem przestało się być bardzo dawno temu. „Slash” to płyta ciekawa i jak na ten okres (tj. połowę kwietnia) – jedna z lepszych jakie do tej pory miały swoją premierę. Były gitarzysta Guns N’ Roses pokazał, że grać jeszcze potrafi i pomimo tego, że złote lata ma już za sobą, muzycznym dziadkiem nazwać go nie można. Na płycie Slash, niczym magik, wyciąga wciąż ze swojego wielkiego kapelusza coraz nowsze postaci – a to Ozzy’ego Osbourne’a, Kid Rocka, Iggy’ego Popa, czy Chrisa Cornella, któremu jeszcze nie tak dawno temu mocno dostało się od recenzentów za współpracę z Timbalandem. Jednak to nie te, wydawałoby się, rockowe gwiazdy świecą tutaj najjaśniej. Ku zaskoczeniu wszystkich najlepiej na całej płycie wypadła… popowa wokalistka, członkini zespołu The Black Eyed Peas – Fergie. Tak czasem bywa – życie nas po prostu zadziwia.

Czesław Śpiewa „POP”
Czesław znowu śpiewa – tak pomyślałem sobie kończąc pierwszy odsłuch nowego materiału Czesława Mozila pt. „POP”. Pamiętam, że w jednym z marcowych odcinków cyklu, dość ostro skrytykowałem muzyka za to, że promuje nowy album singlem do złudzenia przypominającym jeden z jego utworów (zresztą też singlowych) z krążka „Debiut”. Byłem zły na Mozila, że gra na emocjach, że sięga po sprawdzone schematy i patenty. Wszystko przez to, że w głębi duszy wiedziałem, że stać go przecież na coś więcej. I nie zawiodłem się. „POP” to jedna z najlepszych płyt, jakie słyszałem w swoim życiu, to jedna z najlepszych płyt, jakie ukazały się po przełomie PRL-RP, a już na pewno – najlepszy polski materiał mający swoją premierę w 2010 roku. Wszystko to, co znamy z pierwszej płyty Polaka, który lwią część swojego życia spędził w Danii, znajdziemy także na tym krążku. Charakterystyczna maniera wokalna, szczerość w tekstach, która często przeradza się w ironiczne spostrzeżenia na temat nadwiślańskiego kraju i osób go zamieszkujących oraz z pozoru ładne pioseneczki dla dzieci wykonywane w lekko kabaretowym stylu – to wszystko jest na płycie „POP”, tylko dwukrotnie, a nawet trzykrotnie bardziej spotęgowane niż wcześniej. Czesław śpiewając, bez patyczkowania się z nikim i niczym, rozprawia się z naszą rzeczywistością, a ci wszyscy, którzy sądzili, że tytuł albumu wskazywał będzie na nowe zamiłowania muzyczne Mozila, lekko się zawiodą. A nawet nie lekko – bardzo się zawiodą, oj bardzo.

Muniek Staszczyk „Muniek”
O nowej płycie Staszczyka napomknąłem już przy okazji sporządzania notki o albumie Slasha. Tak jak napisałem – pierwszy solowy krążek w dość późnym wieku, wielkie doświadczenie sceniczne zebrane przy okazji licznych występów z innym projektami muzycznymi (tutaj głównie oczywiście mam na myśli zespół T.Love) i tak naprawdę… żadnego zaskoczenie, jeśli chodzi o debiutancki materiał. Muniek jest taki, jak na płytach swojego zespołu. Oczywiście nie skreśla to zarówno jego, jak i samej płyty. Sięgając po ten album, liczyłem jednak na coś więcej niż na Muńka, jakiego znam z przebojów typu „Warszawa” lub „King”. Jak już nagrywać solo, to nagrywać solo, a nie krążek T.Love bez T.Love.

5 Comments

  1. Marek

    ‚Jak już nagrywać solo, to nagrywać solo, a nie krążek T.Love bez T.Love.’
    Niestety chyba tak jest, że ta płyta mogłaby spokojnie wyjść pod szyldem po prostu T.love’u i chyba nikt by się nie obraził o to. Faktycznie jest tak, że jeśli już się Muniek szarpnął w końcu na coś takiego jak solowy album to mógł czymś bardziej zaskoczyć..
    Do samej płyty przyczepić się nie mogę zwłaszcza, że ‚Kain i Abel’ chociaż nie lansowany uważam za najlepszy – i muzycznie, i tekstowo (podobnie jak Ty Axun chyba myślisz o ‚Njutella Marcella’).

    Polubienie

  2. Rychu

    „„POP” to jedna z najlepszych płyt, jakie słyszałem w swoim życiu, to jedna z najlepszych płyt, jakie ukazały się po przełomie PRL-RP, a już na pewno – najlepszy polski materiał mający swoją premierę w 2010 roku.”Ja pierdzielę, i to jest poważny blog… Ta płyta to chyba największy syf, jaki słyszałem w tym roku.

    Polubienie

  3. Mateusz "Axun" Kołodziej

    Drogi Rychu, nie każdy zamyka się w swoim „kurwa mada faka zajebali mi składaka” i czasem dostrzega inne wartościowe produkcje na rynku, jak chociażby bardzo dobry album „POP”. Pozdrawiam. :)

    PS: Tak, to jest poważny blog – przynajmniej w opinii niektórych jego czytelników.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.